„Chwila radości zamieniła się w tragedię”. Kraje ruszają z pomocą Szwajcarii
Kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych i około stu rannych – to obecny bilans pożaru, który wybuchł w sylwestrową noc w alpejskim kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii. Władze kantonu Valais ogłosiły stan wyjątkowy. Pomoc szwajcarskim służbom zaoferowały m.in. Włochy i Francja.
Pożar w popularnym kurorcie narciarskim
Do tragedii doszło w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia w jednym z barów w ośrodku narciarskim Crans-Montana, położonym w południowo-zachodniej części Szwajcarii. W chwili wybuchu pożaru w lokalu trwała sylwestrowa zabawa. Według władz kantonu Valais zginęło kilkadziesiąt osób, a około sto zostało rannych. Szef policji kantonu Frederic Gisler poinformował, że większość poszkodowanych znajduje się w ciężkim stanie i przebywa w szpitalach. Stan wyjątkowy i międzynarodowa pomoc
W związku z dramatyczną sytuacją władze kantonu Valais ogłosiły stan wyjątkowy. Ma on umożliwić lepszą koordynację działań ratunkowych i medycznych oraz rozłożenie ich w czasie. Pomoc Szwajcarii zadeklarowały państwa sąsiednie. Włoski minister spraw zagranicznych Antonio Tajani poinformował, że włoska ochrona cywilna z Doliny Aosty wysłała do Crans-Montany swoje zespoły, a także przekazała pojazdy i specjalistyczny sprzęt ratownikom szwajcarskim. W akcji uczestniczyły również włoskie śmigłowce ratunkowe. Szpitale w Lombardii zostały postawione w stan gotowości i są przygotowane na przyjęcie rannych, w tym osób z ciężkimi oparzeniami. Włoskie MSZ uruchomiło także specjalny sztab kryzysowy dla rodzin poszukujących swoich bliskich wśród ofiar i rannych. Wśród ofiar obcokrajowcy
Prokuratorka generalna kantonu Valais Beatrice Pilloud potwierdziła, że wśród ofiar znajdują się cudzoziemcy. – Tak, wśród ofiar są osoby z innych państw. To był sylwester. Jesteśmy w kurorcie turystycznym. Nie możemy wykluczyć, że w tym zdarzeniu uczestniczyły osoby kilku narodowości i że wiele krajów również ucierpiało z powodu tej tragedii – powiedziała podczas konferencji prasowej. Na razie nie ma informacji, czy wśród poszkodowanych lub ofiar są obywatele Polski. Służby konsularne prowadzą w tej sprawie ustalenia.
Na miejscu tragedii gromadzą się tłumy ludzi oczekujących na informacje o bliskich. Jedną z nich jest mieszkanka Crans-Montany Karin Spring. – Jestem tutaj, bo znam kogoś, kto mógł być tutaj w barze ostatniej nocy i nie mogę się z nim skontaktować telefonicznie. Jestem naprawdę zmartwiona i smutna – powiedziała, czekając na wieści o swojej 20-letniej znajomej. Świadkowie podkreślają, że sytuacja rozwinęła się bardzo szybko. – Były fajerwerki, jak zawsze w noc sylwestrową. A potem zobaczyliśmy krzyczących ludzi, wybuchła panika – relacjonował jeden z nich. Inny mówił o gęstym dymie w budynku i ewakuacji przez balkony z pomocą personelu ośrodka.
Na razie nie ustalono przyczyny pożaru. Lokalne władze wykluczają zamach lub działanie celowe. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura kantonu Valais.
Solidarność europejska
Wyrazy współczucia i solidarności z ofiarami tragedii przekazali prezydent Włoch Sergio Mattarella oraz premierka Giorgia Meloni, która poinformowała, że na bieżąco śledzi sytuację i los ewentualnych włoskich obywateli. Prezydent Szwajcarii Guy Parmelin oświadczył, że „chwila radości zamieniła się w tragedię, która poruszyła całą Szwajcarię i zagranicę„. Pełne wsparcie zadeklarował również prezydent Francji Emmanuel Macron. Crans-Montana to jeden z najbardziej znanych alpejskich kurortów. Według statystyk co czwarty turysta odwiedzający to miejsce przyjeżdża z zagranicy. W ostatni weekend stycznia zaplanowane są tam zawody narciarskiego Pucharu Świata.
Źródło: gazeta.pl
