Wyciekły tajne dokumenty UE. Alarm po słowach Trumpa
Unia Europejska w tajnej analizie zwróciła uwagę na statut Rady Pokoju powołanej przez Donalda Trumpa. Eksperci wyrażają zaniepokojenie „koncentracją władzy w rękach przewodniczącego”.
Wyciekły tajne dokumenty UE. Rada Pokoju „budzi obawy”
Dziennikarze z Agencji Reutera dotarli do poufnej analizy Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) z 19 stycznia. ESDZ to organ UE odpowiedzialny za politykę zagraniczną. Przedmiotem analizy była Rada Pokoju powołana przez Donalda Trumpa, która początkowo miała zajmować się Strefą Gazy i której utworzenie zatwierdziła listopadowa rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Z czasem jednak amerykański prezydent nie wykluczył rozszerzenia działalności o inne konflikty.
W analizie wskazano, że statut Rady Pokoju „budzi obawy w kontekście zasad konstytucyjnych UE”, a „autonomia porządku prawnego UE dodatkowo przemawia przeciwko koncentracji władzy w rękach przewodniczącego”. Unijni eksperci zwracają też uwagę, że nowa Rada Pokoju „znacznie odchodzi” od rezolucji zatwierdzonej przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.
Donald Trump: Będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co chcemy
Donald Trump w czwartek (22 stycznia) podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos zainaugurował powołaną przez siebie Radę Pokoju. – Wszyscy chcą być tego częścią, a gdy ta Rada będzie już w pełni uformowana, będziemy mogli robić praktycznie wszystko, co chcemy – powiedział prezydent USA. Dodał, że Rada Pokoju będzie współpracowała z „wieloma innymi organizacjami, w tym z Organizacją Narodów Zjednoczonych”. Jej dożywotnim prezesem ma zostać Donald Trump. Państwa członkowskie będą wybierane na trzyletnie kadencje, a te, które zechcą, mogą zapłacić miliard dolarów w gotówce za stałe członkostwo. Trump zaprosił około 60 krajów, jednak na inauguracji w Davos pojawili się przedstawiciele zaledwie 20 z nich.
Trump uderzył w sojuszników NATO. Jest odpowiedź Donalda Tuska
Relacje między USA a UE są coraz bardziej napięte. Wynika to między innymi z gróźb nałożenia przez administrację Donalda Trumpa ceł, a także z żądań Amerykanów dotyczących Grenlandii. W najnowszym wywiadzie dla stacji Fox News Trump uderzył w sojuszników z NATO. Jak stwierdził, „nie jest pewien”, czy Sojusz Północnoatlantycki sprostałby „ostatecznej próbie” obrony Stanów Zjednoczonych, gdyby znalazły się one w niebezpieczeństwie. – Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu i rzeczywiście tak zrobili, ale pozostawali nieco z tyłu, z dala od linii frontu – powiedział i dodał, że USA były „bardzo dobre dla Europy i wielu innych krajów”.
Na słowa Donalda Trumpa zareagował Donald Tusk. „Amerykańskie przywództwo we wspólnocie transatlantyckiej opierało się na wzajemnym zaufaniu, wspólnych wartościach i interesach, a nie na dominacji i przymusie. Dlatego było ono akceptowane przez nas wszystkich. Nie straćmy go, drodzy przyjaciele. Dla mnie to jest główne przesłanie z wczorajszego spotkania UE” – napisał w mediach społecznościowych.
Źródło: gazeta.pl
