Nowe informacje ws. zaginionych statków pod polską banderą. Dopłynęły do Kuby
Dwa statki płynące z pomocą humanitarną dotarły do Kuby – podała w piątek agencja AFP. Meksykańska marynarka wojenna informowała wcześniej, że nie można było ich zlokalizować. Statki płynęły pod polską banderą.
Dwa katamarany z pomocą humanitarną dla Kuby wypłynęły w piątek 20 marca z miasta Isla Mujeres w stanie Quintana Roo w Meksyku. Jak przekazała w środę wieczorem meksykańska marynarka wojenna na stronie internetowej rządu, jednostki miały dopłynąć do Hawany 24 lub 25 marca, ale do tej pory „nie było żadnej wiadomości ani potwierdzenia, że przybyły do celu”.
Marynarka wojenna Meksyku podjęła działania mające na celu zlokalizowanie łodzi. Jak podano w komunikacie i w artykule kolumbijskiego dziennika „El Tiempo”, na pokładzie znajdowali się obywatele kilku krajów, w tym m.in. Polski.
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” rzecznik MSZ Maciej Wewiór potwierdził, że statki rzeczywiście pływały pod banderą Polski. – Z informacji uzyskanych przez panią konsul nie wynika jednak, iż na pokładzie miałby być nasz obywatel – dodał przedstawiciel resortu.
Agencja AFP przekazała w piątek, że według Straży Przybrzeżnej USA „oba statki bezpiecznie dotarły na Kubę”.
Trudna sytuacja na Kubie
Zaginione jednostki były kolejnymi, które płynęły na Kubę w ramach międzynarodowego konwoju humanitarnego Nuestra America. Na pokładzie znajdowało się ok. 50 ton m.in. żywności, materiałów medycznych i paneli słonecznych.
Kuba boryka się z pogłębiającym kryzysem gospodarczym, który w dużej mierze jest efektem wprowadzonego przez USA embarga na import ropy z Wenezueli i groźby wystosowanej wobec innych możliwych dostawców surowca. Ponadto wyspa wciąż zmaga się ze skutkami niszczycielskiego huraganu Melissa, który nawiedził ją na przełomie października i listopada 2025 roku.
Czytaj także: Moskwa potrzebuje zarówno Budapesztu, jak i Bratysławy. A jeśli Orbán przegra, w Brukseli pozostanie tylko jeden polityk, który reprezentuje jej interesy – pisze na Wyborcza.pl Samuel Marec.
Paraliż służby zdrowia
Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel przekazał w środę w wywiadzie dla internetowego Kanału Red, że w związku z pogłębiającym się kryzysem energetycznym na Kubie nasila się paraliż ochrony zdrowia. Na zabiegi chirurgiczne w szpitalach czeka ponad 120 tys. osób.
Polityk podkreślił, że na listach pacjentów oczekujących na operację są tysiące kubańskich dzieci. Wyjaśnił, że paraliż systemu opieki zdrowotnej na Kubie jest efektem „braku zaopatrzenia, a także problemów z elektrycznością w szpitalach”. Diaz-Canel pochwalił odporność Kubańczyków na kryzys oraz ich kreatywność, wskazując na fakt, że coraz więcej mieszkańców wyspy „radzi sobie z brakiem energii dzięki korzystaniu z węgla lub drewna do gotowania posiłków”.
W marcu Kubę dwukrotnie dotknął ogólnokrajowy paraliż systemu energetycznego. Pomimo usunięcia awarii niemal we wszystkich regionach kraju wciąż dochodzi do regularnych wielogodzinnych przerw w dostawach prądu oraz wody.
Źródło: gazeta.pl
