Orbán gra o wszystko. Nowy szef kampanii to sygnał paniki, nie siły
Kampania wyborcza na Węgrzech wchodzi w decydującą fazę, a dla Viktora Orbána i jego partii Fidesz sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna. Najnowsze sondaże wskazują na wyraźną przewagę opozycyjnej partii Tisza, kierowanej przez Pétera Magyara. Wśród wyborców zdecydowanych wziąć udział w głosowaniu 12 kwietnia aż 58 proc. deklaruje poparcie dla opozycji, podczas gdy Fidesz może liczyć na zaledwie 35 proc. To nie chwilowe załamanie – nawet wewnętrzne analizy obozu rządzącego, które wyciekły do mediów, wskazują, że scenariusz zwycięstwa Tiszy jest dziś najbardziej prawdopodobny.
W otoczeniu Orbána rośnie świadomość nadchodzącej porażki. Stawka jest jednak znacznie wyższa niż sama utrata władzy. Ewentualna przegrana może oznaczać nie tylko koniec politycznej dominacji, lecz także realne ryzyko konsekwencji prawnych dla premiera i jego najbliższego kręgu. Właśnie w tym kontekście należy odczytywać decyzję o odsunięciu Balázsa Orbána od kierowania kampanią i powierzeniu tej roli Antalowi Rogánowi, szefowi gabinetu premiera. To ruch, który mówi więcej niż jakiekolwiek wystąpienie wyborcze – świadczy o tym, że władza przestaje wierzyć w zwycięstwo osiągnięte w warunkach uczciwej rywalizacji.
Rogán nie jest jedynie sprawnym strategiem politycznym. To jedna z kluczowych postaci systemu władzy, który przez lata budował Fidesz. Według licznych ustaleń dziennikarskich nadzoruje on zarówno aparat komunikacyjny rządu, jak i rozbudowaną sieć mediów sprzyjających władzy. Szacuje się, że pod bezpośrednią lub pośrednią kontrolą obozu rządzącego znajduje się nawet 80–90 proc. rynku medialnego na Węgrzech. Jednocześnie, poprzez Narodowe Biuro Komunikacji, kierowane przez ludzi Rogána, w latach 2024–2025 wydano miliardy z publicznych środków na kampanie reklamowe wspierające rząd. W praktyce oznacza to, że przewaga informacyjna Fideszu została w dużej mierze sfinansowana z pieniędzy podatników.
Ten model koncentracji władzy i zasobów nie powstał nagle. Już wcześniej Rogán był łączony z kontrowersyjnymi projektami, w tym z programem tzw. „złotych wiz”, który umożliwiał powiązanym z władzą podmiotom sprzedaż prawa pobytu i dostępu do strefy Schengen. Dzięki temu tysiące obywateli państw trzecich – w tym Rosji i Chin – uzyskało dostęp do Węgier, a w niektórych przypadkach pojawiały się poważne wątpliwości co do ich przeszłości.
Nazwisko Rogána regularnie pojawia się również w kontekście zarzutów korupcyjnych. Sprawy dotyczące sprzedaży nieruchomości w Budapeszcie, zeznania kontrowersyjnych biznesmenów czy powiązania z osobami ze świata przestępczego od lat budzą pytania o mechanizmy funkcjonowania elity władzy. Dodatkowo Rogán odgrywał istotną rolę w zarządzaniu przepływem środków publicznych, w tym funduszy unijnych oraz projektów infrastrukturalnych, które trafiały do firm powiązanych z najbliższym otoczeniem premiera.
Równolegle pojawiają się wątki dotyczące kontaktów z rosyjskimi strukturami wpływu. Według doniesień medialnych osoby z otoczenia Rogána utrzymywały relacje z przedstawicielami rosyjskiej dyplomacji, podejrzewanymi o działalność wywiadowczą. Analizy zachodnich mediów wskazują również na możliwe powiązania między strategią komunikacyjną rządu a kampaniami dezinformacyjnymi inspirowanymi przez Kreml.
Nie bez znaczenia pozostaje także reakcja partnerów międzynarodowych. Na początku 2025 roku ówczesny ambasador USA w Budapeszcie określił Rogána jako centralną postać systemu korupcyjnego na Węgrzech, opisując go jako architekta i beneficjenta struktury o charakterze kleptokratycznym. Sankcje nałożone przez amerykański Departament Skarbu zostały wprawdzie później zniesione, jednak sam fakt ich wprowadzenia stanowił wyraźny sygnał ostrzegawczy dla władz w Budapeszcie.
Na dwa tygodnie przed wyborami Orbán przechodzi do ofensywy, opierając się na narzędziach finansowych i medialnych zbudowanych przez Rogána. Jednak nawet pełna mobilizacja aparatu państwowego może nie wystarczyć w obliczu rosnącego niezadowolenia społecznego. Przewaga opozycji pozostaje znacząca, a zmiana szefa kampanii nie gwarantuje odwrócenia trendu.
Decyzja o powierzeniu kampanii Rogánowi jest przede wszystkim sygnałem desperacji. Pokazuje, że dla Orbána nadchodzące wybory są walką o wszystko – nie tylko o władzę, lecz także o polityczną i osobistą przyszłość. W tej sytuacji granica między standardową rywalizacją wyborczą a wykorzystaniem pełni państwowych zasobów staje się coraz bardziej płynna, a wynik głosowania może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza samą zmianę rządu.
Źródło: FürgeHír
