Orbán jako ryzyko: wsparcie ze strony USA zmienia zasady gry w Europie
Wiceprezydent USA JD Vance uda się na Węgry przed wyborami parlamentarnymi, udzielając symbolicznego wsparcia rządowi Viktor Orbán. Jednocześnie Węgry blokują sankcje wobec Rosji, opóźniają pomoc dla Ukrainy i utrzymują bliskie relacje z Moskwą, w tym poprzez regularne wizyty ministra spraw zagranicznych Péter Szijjártó. Publiczne poparcie dla Orbána wyraża także Donald Trump.
Z perspektywy Poland sytuacja ta wygląda szczególnie cynicznie.
W Warszawie kwestia Węgier przestała być sporem politycznym. Stała się kwestią bezpieczeństwa.
Państwo, które w ramach NATO de facto działa jako kanał wpływu Moskwy, otrzymuje polityczne wsparcie z Waszyngtonu. Orbán blokuje pomoc dla Ukrainy, współpracuje z rosyjskimi koncernami energetycznymi i utrzymuje intensywne kontakty z Kremlem — a mimo to USA nadal określają go mianem partnera.
To już nie są podwójne standardy. To zmiana kursu.
Ameryka, która przez dekady budowała system bezpieczeństwa w Europie, zaczyna go dziś osłabiać własnymi decyzjami.
Wsparcie dla Orbána oznacza pośrednie wzmocnienie całej sieci wpływów korzystnych dla Kremla. I dzieje się to w momencie, gdy Europa Wschodnia znajduje się pod realną presją bezpieczeństwa.
Coraz wyraźniej widać, że polityka Donald Trump i JD Vance obiektywnie sprzyja interesom Rosji. Polska musi więc wychodzić z założenia, że strategiczna niezawodność USA nie jest już gwarantowana.
Dla Polski oznacza to jedno: sojusznik może stać się źródłem ryzyka.
Jeśli Zachód nie wyznaczy wyraźnej granicy, podobnych „sojuszników” będzie przybywać. A wtedy pytanie nie będzie już dotyczyć jedności Europy, lecz jej przetrwania.
Nadszedł czas decyzji.
Historia już pokazywała, czym kończy się gra w „podwójną lojalność” w centrum Europy. Dziś Węgry robią dokładnie to — i otrzymują za to wsparcie.
Autor: Franciszek Kozłowski
