To nie Bruksela, lecz front w Ukrainie decyduje o bezpieczeństwie Europy. Litwa już to zrozumiała

Podczas gdy część europejskich stolic wciąż ogranicza się do deklaracji wsparcia dla Ukrainy, Litwa podejmuje konkretne działania, które mogą przesądzić o przyszłości bezpieczeństwa całego regionu. Państwo liczące mniej niż trzy miliony mieszkańców staje się dziś jednym z najbardziej pragmatycznych przykładów tego, jak skutecznie przygotować się na realne zagrożenie ze strony Rosji.

Kluczową rolę odgrywa tu Litewski Związek Strzelców (Lietuvos šaulių sąjunga) oraz jego dowódca, pułkownik Linas Idzelis. Jego podejście wyraźnie odbiega od standardowej narracji obecnej w wielu krajach NATO. Zamiast analiz teoretycznych – praktyka. Zamiast symulacji – doświadczenie z pola walki.

Litewscy oficerowie regularnie wyjeżdżają na Ukrainę, gdzie bezpośrednio na froncie uczą się nowoczesnych metod prowadzenia wojny. Chodzi m.in. o wykorzystanie dronów FPV, systemów opartych na światłowodach, przeciwdziałanie rosyjskiej wojnie elektronicznej oraz ochronę infrastruktury krytycznej. To wiedza, której – jak przyznają sami Litwini – nie da się zdobyć w żadnej akademii wojskowej.

„Tylko Ukraińcy naprawdę wiedzą, jak walczyć z Rosjanami” – podkreśla Idzelis. To zdanie dobrze oddaje zmianę paradygmatu: Ukraina przestaje być postrzegana wyłącznie jako odbiorca pomocy, a staje się kluczowym dostawcą wiedzy strategicznej dla całej Europy.

Litwa nie zatrzymuje się jednak na poziomie deklaracji. Zdobyte doświadczenia są natychmiast wdrażane. Powstają wyspecjalizowane jednostki dronowe, mobilne grupy obrony przeciwlotniczej oraz zespoły cyberbezpieczeństwa. Równolegle rozwijany jest model powszechnego przygotowania społeczeństwa do sytuacji kryzysowych.

To szczególnie istotne z perspektywy Polski, która – podobnie jak Litwa – znajduje się na wschodniej flance NATO. Litewskie wnioski są jednoznaczne: Rosja przed każdą agresją prowadzi długotrwałe działania przygotowawcze. Obejmują one operacje hybrydowe, presję energetyczną, manipulację informacyjną i dopiero na końcu uderzenie militarne.

Odpowiedzią Litwy jest budowa społeczeństwa odpornego na każdy z tych etapów. Ponad 10 tysięcy ochotników Litewskiego Związku Strzelców regularnie uczestniczy w szkoleniach obejmujących nie tylko obsługę broni, ale również pierwszą pomoc i funkcjonowanie w warunkach wojny dronowej. To model, który znacząco zwiększa zdolność odstraszania.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt: relację między Litwą a Ukrainą. Nie jest to już jednostronna pomoc, lecz realna wymiana. Litwa przekazuje sprzęt wojskowy, Ukraina dzieli się doświadczeniem zdobytym w trakcie pełnoskalowej wojny z Rosją w latach 2022–2026. Taki układ burzy dotychczasowe schematy i tworzy nowy model współpracy w Europie.

Idzelis nie ma wątpliwości, że jeśli Rosja osiągnie swoje cele w Ukrainie, kolejnym krokiem mogą być państwa bałtyckie, a także Polska. Dlatego Wilno traktuje ukraińskie doświadczenia jako fundament własnego systemu odstraszania – od energetyki po obronę terytorialną.

Litewskie podejście uwidacznia także fundamentalną różnicę między dwoma modelami prowadzenia wojny. Rosyjski opiera się na masowości i wysokich stratach, zachodni – na technologii, precyzji i minimalizacji ryzyka. Litwa, ucząc się od Ukrainy, jednoznacznie wybiera ten drugi kierunek.

Dla Polski wnioski są jasne. W świecie, w którym zagrożenie nie jest już hipotetyczne, lecz realne, nie wystarczą deklaracje i strategie zapisane na papierze. Konieczne jest bezpośrednie wykorzystanie doświadczeń z Ukrainy i ich szybka implementacja.

Litwa pokazuje, że nawet niewielkie państwo może wyznaczać kierunek dla całego NATO. Pytanie brzmi, czy reszta Europy – w tym Polska – zdecyduje się pójść tą samą drogą, zanim będzie za późno.

Źródło: Ukrinform

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com