Wiceminister obrony narodowej: Polskie myśliwce przechwyciły dwa rosyjskie samoloty
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
Cezary Tomczyk poinformował, że do operacji doszło nad Bałtykiem. W ostatnich miesiącach kilkukrotnie miały miejsce podobne incydenty.
Polskie F-16 przechwyciły dwa rosyjskie Su-30. „Każde naruszenie bezpieczeństwa Polski i regionu spotka się z natychmiastową reakcją NATO” – napisał wiceszef MON Cezary Tomczyk w piątek 24 kwietnia na X.
„Prowokacyjne działania Federacji Rosyjskiej testują nasze systemy”
Na początku kwietnia wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz informował, że dyżurna para polskich samolotów F-16 dokonała kolejnego przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, wykonującego loty nad Morzem Bałtyckim.
Kosiniak-Kamysz ocenił wtedy, że „prowokacyjne działania Federacji Rosyjskiej testują nasze systemy obrony powietrznej”. Jesienią ubiegłego roku Dowództwo Rodzajów Sił Zbrojnych informowało o trzech takich incydentach na przestrzeni tygodnia.Utrudniona identyfikacja rosyjskich samolotów
Rosyjskie samoloty zwiadowcze regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację oraz utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.
W takiej sytuacji przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.
Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem.
Władysław Kosiniak-Kamysz o zestrzeliwaniu obcych obiektów
Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, we wrześniu zeszłego roku dziennikarze pytali Władysława Kosiniaka-Kamysza, czy piloci sami będą podejmować decyzję o zestrzeliwaniu obcych obiektów, które wtargną w polską przestrzeń powietrzną. – Za to odpowiada Wojsko Polskie. Dowódcy podejmują decyzje i wydają odpowiednie rozkazy swoim żołnierzom – mówił szef MON.
– Myślę, że ostatnią rzeczą, jaką potrzeba Wojsku Polskiemu, żołnierzom, to żebyśmy na konferencjach prasowych rozważali rozkazy, które oni otrzymują. Bardzo proszę o jakieś granice. Ja rozumiem, że wszystko może być przedmiotem analizy, ale dajmy żołnierzom podejmować decyzje – zaapelował Kosiniak-Kamysz.
Szef MON podkreślił, że generał Maciej Klisz, który podejmował decyzję w nocy z 9 na 10 września, kiedy wojsko zestrzeliło rosyjskie drony nad Polską, zrobił to w pełni autonomicznie. Nie wpływał na niego ani prezydent Karol Nawrocki, ani minister obrony.
Źródło: gazeta.pl
