Cenckiewicz mówi o swoim „rozpoznaniu kontrwywiadowczym”. Pokazał nocne SMS-y
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
„Mam swoje prywatne wstępne rozpoznanie kontrwywiadowcze mechanizmu zamówień… pizzy” – napisał Sławomir Cenckiewicz. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego opisał, dlaczego otrzymywał telefony i SMS-y w środku nocy. Policja dodała, że badany jest tzw. wątek wschodni.
W niedzielę (17 maja) były szef BBN Sławomir Cenckiewicz poinformował, że po godzinie 2 w nocy kontaktowano się z nim w sprawie dostawy pizzy. „A zatem mój numer telefonu i lokalizacja (osiedle strzeżone) zostały wykorzystane przez prowokatorów. W tej sprawie podejmę stosowne kroki prawne domagając się identyfikacji prowokatora korzystającego z systemu zamówień Pyszne.pl (który rzekomo w moim imieniu i na mój adres zamawiał pizzę)” – napisał Cenckiewicz.
Niedługo później były szef BBN opublikował kolejny wpis. „Mam swoje prywatne wstępne rozpoznanie kontrwywiadowcze mechanizmu zamówień… pizzy. Poznałem kilka przypadków wymierzonych w pracowników TV Republika w ostatnich dniach. Ale poznałem i swój…” – napisał na platformie X.
Cenckiewicz: Pełną informację przekażę w odpowiednim zawiadomieniu
„Otóż prowokator, dzwoniący wczoraj po pizzę, zrobił to tak, że w bazie zamówień wyświetlił się mój nr telefonu, dostawę zamówił na Plac Bankowy 2 (czyli siedziba Republiki, a nie mój adres prywatny) a zamawiający podszył się pod imię i nazwisko bliskiego współpracownika pana posła Sławomira Mentzena (zamieszczam zrzut z systemu zamówień bez swojego numeru telefonu i podanych personaliów)” – dodał Cenckiewicz.
Według relacji byłego szefa BBN, zamówienie zostało anulowane po godzinie od złożenia, o godz. 1.32 w nocy, ze względu na trudność w dostawie. Stąd miały wynikać połączenia telefoniczne i SMS-y do Cenckiewicza po godz. 2.00 w nocy.”Zresztą wszystkie te fikcyjne zamówienia – prowokacje wymierzono w środowisko Republiki, składano między ok. godziną 0.30 a 2.30. Pełną informację o tych mechanizmach przekażę w odpowiednim zawiadomieniu…” – dodał Cenckiewicz. Zaznaczył też, że „ktoś, kto to wszystko robi, myśli – łączy osoby, wątki, adresy, dysponuje bazą adresów także prywatnych (mieszkań i domów) i numerów telefonów wielu osób”.
Fałszywe zgłoszenia ws. pracowników Telewizji Republika
W sobotę również lider Konfederacji Sławomir Mentzen przekazał, że do dziennikarzy Republiki zamawiano „spore ilości pizzy”, podając przy tym numer jego firmy, Kancelarii Mentzen. „Co ciekawe, nie ustaliła tego policja ani żadne służby. Ustalili to sami dziennikarze Republiki, jeżdżąc po pizzeriach i pytając ich pracowników o jakieś dane zamawiających! Nie wiem na razie, w jakim jeszcze zakresie ktoś próbuje mnie do tej sytuacji wciągnąć. Możliwe, że niedługo się o tym wszyscy dowiemy” – dodał Mentzen we wpisie na X.
Republika przekazała, że jej pracownicy byli celem ataków, które miały związek z fałszywymi wiadomościami wysyłanymi do służb. „Te informowane są o tym, jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją znajdowały się osoby, które chcą targnąć się na swoje życie lub znajdują się tam ładunki do zdetonowania” – podała stacja. Policjanci przeszukali m.in. mieszkanie redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.
53-latek niesłusznie zatrzymany. Policja analizuje „wątek wschodni”
W piątek policja zatrzymała 53-letniego mieszkańca jednego z podwarszawskich powiatów, „mogącego mieć związek ze wzniecaniem fałszywych alarmów”. Już w niedzielę okazało się jednak, że mężczyzna niesłusznie został zatrzymany. „Zgromadzony materiał wskazuje, że doszło do nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych mężczyzny oraz dostępu do wykorzystywanej przez niego poczty elektronicznej” – podała Komenda Stołeczna Policji.
Mężczyzna został zwolniony z aresztu, a jego status zostanie zmieniony na pokrzywdzonego. Policja dodaje, że od początku 53-latek współpracował i „rozumiał powagę sytuacji”. „Tym samym statusem zostaną objęte także dodatkowe dwie osoby, które padły ofiarą podszycia się i wykorzystania ich danych przez sprawców” – poinformowali funkcjonariusze.
Policja dodaje, że badany jest tzw. wątek wschodni. Dowody wskazują, że doszło do działań na szeroką skalę, które wymagały odpowiedniego zaplanowania i koordynacji. Od czwartku do piątku wieczorem odnotowano 15 przypadków fałszywych powiadomień. Każde powodowało interwencję policji i służb ratunkowych, bo dotyczyły zagrożenia zdrowia i życia.
Źródło: gazeta.pl
