Wielki atak na Kijów. Wybuchy w wielu dzielnicach. Polska poderwała myśliwce
W nocy z soboty na niedzielę Rosja przeprowadziła zmasowany atak m.in. na Kijów. W związku z tym doszło do reakcji polskiego Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
„W nocy Rosjanie po raz kolejny przeprowadzili masowy ostrzał stolicy, w wyniku którego doszło do pożarów w mieście oraz odnotowano uszkodzenia infrastruktury cywilnej i budynków mieszkalnych” – przekazała w niedzielę nad ranem Państwowa Służba Ratownicza Ukrainy. Z najnowszych ustaleń wynika, że zginęły dwie osoby, a 56 zostało rannych.
„To była straszna noc dla Kijowa”
Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował na Telegramie, że 30 rannych przebywa w szpitalach miejskich, w tym dwoje dzieci. Jak pisał w mediach społecznościowych, „zniszczenia odnotowano we wszystkich dzielnicach miasta”. „To była straszna noc dla Kijowa” – podkreślał Kliczko we wpisie z godziny 7:30 czasu lokalnego.
W jednej z dzielnic Rosjanie uderzyli w pięciopiętrowy budynek mieszkalny, gdzie pożar objął niemal wszystkie kondygnacje. W innym rejonie miasta zaatakowany został akademik. Do ostrzału doszło też w obwodzie kijowskim. Kijowska Obwodowa Administracja Wojskowa podała, że Rosjanie użyli dronów uderzeniowych, pocisków manewrujących i pocisków balistycznych.Atak Rosji na Ukrainę. Dowództwo Operacyjne RSZ o poderwaniu myśliwców
Przed godz. 2 w nocy polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że „w związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia z użyciem środków napadu powietrznego na terytorium Ukrainy, w naszej przestrzeni powietrznej operuje wojskowe lotnictwo”.
Zaznaczono, że „działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów”.
Po godz. 5 rano Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że „operowanie wojskowego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej, związane z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, zostało zakończone”.
„Uruchomione naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego powróciły do standardowej działalności operacyjnej. Informujemy, że nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP” – czytamy. Podziękowano za wsparcie siłom NATO, a także Siłom Powietrznym Francji oraz Holenderskim Siłom Zbrojnym.Kłopoty Rosji na froncie
Szef wywiadu zagranicznego Estonii Kaupo Rosin ocenił w tym tygodniu w wywiadzie dla amerykańskiej stacji CNN, że Rosja ma coraz mniej czasu na wygranie wojny z Ukrainą i za cztery-pięć miesięcy „może nie być już w stanie negocjować z pozycji siły”, bo czas nie działa na jej korzyść. – Nie słyszę już o całkowitym zwycięstwie. Ludzie [na Kremlu – red.] dostrzegają, że sytuacja na polu walki nie układa się najlepiej – powiedział. Dodał, że armia rosyjska traci więcej żołnierzy, niż jest w stanie zrekrutować.
Jego zdaniem gdyby Rosja chciała zdobyć kontrolę nad całym Donbasem, jedyną opcją byłaby jakaś forma przymusowej mobilizacji. – Gdyby Rosjanom udało się zmobilizować na polu bitwy kolejne kilkaset tysięcy ludzi, byłby to problem – przyznał Rosin. Dodał jednak, że takie posunięcie „stworzyłoby dodatkowe ryzyko dla stabilności wewnętrznej” Rosji. – [Władze na Kremlu – red.] bardzo martwią się o stabilność wewnętrzną, monitorują ją bardzo uważnie… To nie jest decyzja, którą podjęliby łatwo – podkreślił.- Koszty (prowadzenia) wojny, międzynarodowe sankcje i niezwykle skuteczna kampania [ataków – red.] Ukrainy na kluczowy rosyjski przemysł naftowy zaczynają dawać się [Rosji – red.] we znaki – powiedział Rosin. W zeszłym tygodniu Rosja obniżyła prognozę wzrostu gospodarczego na ten rok z 1,3 do 0,4 proc., a wicepremier Aleksandr Nowak obwinił o to niedobory siły roboczej, nadmierne wydatki rządowe i sankcje Zachodu.
Według analityków z waszyngtońskiego think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w ostatnich dwóch latach siły rosyjskie posuwały się naprzód średnio o 70 metrów dziennie. W tym samym czasie ginęło lub odnosiło rany około tysiąca żołnierzy. W tym roku nawet te niewielkie postępy zostały zahamowane.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio poinformował w ubiegłym tygodniu, że Rosjanie „tracą 15–20 tys. zabitych żołnierzy miesięcznie; nie rannych, tylko zabitych”. Według resortu obrony Ukrainy w kwietniu zginęło lub zostało ciężko rannych ponad 35 tys. rosyjskich żołnierzy, czyli tyle samo, co w dwóch poprzednich miesiącach łącznie.
Źródło: gazeta.pl
