Prof. Matczak o rywalce Chwalińskiej: Bierze udział w turnieju Gazpromu, przyjmuje odznaczenie od Putina
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl
Federacje sportowe trochę wyglądają jak słynne małpki, które zasłaniają sobie oczy, uszy i usta. Nie raz wydają się bardziej aktywni do tych, którzy są po dobrej stronie, niż do tych, którzy są po stronie złej – podkreślił prof. Marcin Matczak w programie „Jeden na jeden”.
Maja Chwalińska w sobotę zagra o tytuł w wielkoszlemowym Roland Garros. Piękny sen polskiej tenisistki, która do głównej drabinki turnieju musiała przedzierać się przez kwalifikacje, nadal trwa. W czwartkowym półfinale 24-latka okazała się lepsza o Diany Sznajder. Po nieco ponad dwóch godzinach walki pokonała ją 7:6(4), 6:4.
Chwalińska zagra w finale Roland Garros w sobotę o godz. 15. O trofeum zmierzy się z inną Rosjanką, 19-letnią Mirrą Andriejewą. W piątek rano w programie „Jeden na jeden” na antenie TVN24 prof. Marcin Matczak pytany był, czy „światowy sport, w tym tenis, poradził sobie z tematem wojny w Ukrainie i udziałem Rosjan w tym sporcie na najwyższym poziomie”.
– Poradził sobie słabo – podkreślił prof. Matczak, zaznaczając, że w przeszłości sport wielokrotnie był powiązany z polityką, czego przykładem jest np. słynny gest Kozakiewicza. – Czasem mamy sytuacje ludzi niewinnych, którzy reprezentują kraj, który robi coś, co jest zbrodnicze. Ale mamy też takich, którzy przez współdziałanie dany reżim popierają – zaznaczył.
Prof. Matczak: Federacje sportowe trochę wyglądają jak słynne małpki, które zasłaniają sobie oczy, uszy i usta
Jako przykład prof. Matczak wskazał Dianę Sznajder, którą Chwalińska pokonała w półfinale. – Nie jest niemym świadkiem, ale bierze udział w turnieju Gazpromu, przyjmuje odznaczenie od Putina. Moim to jest sytuacja, która wymagałaby jednoznacznej reakcji (…) Sport powinien pokazać, że nie ma opcji, by osoby w pewnym sensie popierające reżimy, w nim funkcjonowały – przekonywał prof. Matczak.Zaznaczył jednak, że „sport jest wrażliwy na gesty polityczne z jednej strony i nagle mamy zupełne odwrócenie”. – Federacje sportowe trochę wyglądają jak słynne małpki, które zasłaniają sobie oczy, uszy i usta. Nie raz wydają się bardziej aktywni do tych, którzy są po dobrej stronie, niż do tych, którzy są po stronie złej – podkreślił.
Jak dodał prof. Matczak, choć federacje starają się nie ingerować w politykę i działania danego sportowca, to sama obecność takiej osoby, która „w innych obszarach wykazuje zdecydowane preferencje polityczne, jest jednoznacznym komunikatem”
Źródło: gazeta.pl
