Izrael krytykuje umowę USA z Iranem. „Koło ratunkowe dla reżimu”
Izraelscy politycy skrytykowali ogłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa porozumienie z Iranem. Uznali to za katastrofę i zagrożenie dla bezpieczeństwa ich kraju – podaje „Washington Post”.
Szczególnie ostre reakcje pojawiły się wśród prawicowych komentatorów związanych z premierem. Prezenter telewizyjny Yinon Magal nazwał Trumpa „przegranym”, a jego współpracowników oskarżył o zdradę interesów Izraela. Inny wpływowy komentator Amit Segal przywołał słowa przypisywane Henry’emu Kissingerowi: „Być wrogiem Ameryki może być niebezpieczne, ale być jej przyjacielem jest śmiercionośne”.
Izrael krytykuje porozumienie USA z Iranem. „Katastrofa”
Przypomnijmy, że wstępne porozumienie z Iranem podpisali prezydent USA, wiceprezydent J.D. Vance oraz przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Ghalibaf. Umowa obejmuje natychmiastowe wstrzymanie operacji wojskowych.Memorandum ma zakończyć działania wojenne i otworzyć negocjacje dotyczące m.in. cieśniny Ormuz, irańskiego programu nuklearnego oraz zniesienia części sankcji wobec Teheranu. Przedstawiciele amerykańskiej administracji zapowiedzieli, że treść umowy zostanie opublikowana w ciągu 1-2 dni. Jeszcze w tym tygodniu mają rozpocząć się negocjacje techniczne na temat szczegółów porozumienia dotyczącego irańskiego programu nuklearnego.
Jak podaje „Washington Post”, w Izraelu reakcje na porozumienie były w większości negatywne. Krytycy określali układ jako „katastrofę”, „złe porozumienie” i umowę, która „rzuca koło ratunkowe morderczemu reżimowi w Teheranie”.
Netanjahu unika konfrontacji z Trumpem
Premier Izraela Benjamin Netanjahu unikał otwartej konfrontacji z Trumpem. – To jego decyzja. On temu przewodzi. Przedstawiłem swoją opinię. Jestem zobowiązany zapewnić, że nie będzie zagrożenia nuklearnego – powiedział dziennikarzom w Jerozolimie. Odnosząc się do relacji z amerykańskim prezydentem, stwierdził, że są „partnerami”, choć „czasem patrzą na sprawy mniej zgodnie”.Minister bezpieczeństwa narodowego Izraela Itamar Ben Gwir stwierdził, że „porozumienie Trumpa” nie wiąże jego kraju, a Izrael jest „niepodległy i suwerenny”.
Równie krytyczny był szef resortu finansów Becalel Smotricz, który zażądał utrzymania pełnej swobody działania armii przeciwko Hezbollahowi. – Porozumienie z Iranem jest złe dla Izraela i całego wolnego świata – skomentował.Z kolei minister obrony Israel Kac zapowiedział, że izraelskie wojska pozostaną „bezterminowo” w Libanie i Strefie Gazy w ramach nowej doktryny bezpieczeństwa. – Sprzeciwiamy się wycofaniu IDF z Libanu mimo wszelkich obecnych i przyszłych nacisków – podkreślił. Wyjaśnił, że stanowisko to zostało przekazane Trumpowi i sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi.
Zdaniem politolożki Gayil Talshir z Uniwersytetu Hebrajskiego niedzielny (14 czerwca) izraelski atak na Bejrut miał przede wszystkim znaczenie polityczne i służył pokazaniu, że Netanjahu potrafi powiedzieć Trumpowi „nie”. W jej opinii premier jest dziś politycznie osamotniony.
– Projekt życia Netanjahu wali się na jego oczach, podczas gdy stoi on samotnie na arenie, nie mając na kogo zrzucić winy – oceniła.
Wiceprezydent USA J.D. Vance przyznał, że Waszyngton był „bardzo zaniepokojony” możliwością irańskiego odwetu po izraelskich atakach na Bejrut. Sam Trump miał w ostrych słowach domagać się od Izraela zaprzestania uderzeń na Hezbollah.
Źródło: gazeta.pl
