Rzym zdemaskował rosyjską siatkę szpiegowską. Kreml pod dyplomatyczną przykrywką sięgał po wojskowe i satelitarne tajemnice NATO
Dwóch byłych włoskich funkcjonariuszy wywiadu trafiło do aresztu domowego pod zarzutem współpracy z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Sprawa, ujawniona tuż przed szczytem NATO w Ankarze, po raz kolejny pokazuje, że dla Moskwy placówki dyplomatyczne w Europie pozostają jednym z głównych narzędzi penetracji struktur bezpieczeństwa państw sojuszniczych.
Włoska prokuratura w Rzymie poinformowała 7 lipca o zatrzymaniu dwóch byłych funkcjonariuszy krajowych służb wywiadowczych — 59-letniego Gavina Raoula Pirasa oraz w tym samym wieku Vincenza Di Pasqualego. Obaj wcześniej służyli zarówno w Carabinieri, jak i w cywilnej agencji wywiadu AISI. Według śledczych przez dłuższy czas przekazywali poufne informacje mężczyźnie chronionemu immunitetem dyplomatycznym rosyjskiej ambasady w Rzymie, który w rzeczywistości miał działać jako oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.
Śledztwo, prowadzone od maja 2025 roku przez rzymską prokuraturę we współpracy z prokuraturą wojskową i jednostką specjalną karabinierów ROS, objęło łącznie osiem osób — poza dwoma zatrzymanymi także sześciu innych podejrzanych, w tym czterech czynnych żołnierzy z dostępem do informacji niejawnych. Piras miał otrzymywać za przekazywane materiały gotówkę — według brytyjskiego „The Times”, który dotarł do części akt sprawy, przeciętnie około czterech tysięcy euro za każdą wymianę informacji. Podczas przeszukania u jednego z podejrzanych funkcjonariusze znaleźli ponad 20 tysięcy euro w gotówce.
Co wiadomo na pewno
- Zatrzymani: Gavino Raoul Piras i Vincenzo Di Pasquale, byli funkcjonariusze AISI i Carabinieri.
- Rosyjski kontakt, wskazywany w prasie jako Michaił Astachow, korzysta z immunitetu dyplomatycznego — grozi mu jedynie wydalenie z kraju.
- Wśród przekazywanych informacji: dane o czołgu T-90, pociskach Storm Shadow, systemie obrony powietrznej SAMP/T przekazanym Ukrainie oraz lista osób powiązanych z brytyjskim wywiadem MI6.
- Według dziennika „Il Sole 24 Ore” śledczy sprawdzają również kontakty związane ze spółką Telespazio, jednym z czołowych europejskich operatorów usług satelitarnych i danych geoprzestrzennych — ten wątek pozostaje na razie hipotezą śledczą, a nie sformułowanym zarzutem.
Dlaczego wątek satelitarny jest kluczowy
To właśnie ten ostatni element budzi największy niepokój analityków bezpieczeństwa. Telespazio, spółka z udziałem koncernów Leonardo i Thales, należy do najważniejszych europejskich operatorów w dziedzinie obrazowania satelitarnego i danych geoprzestrzennych — infrastruktury, na której w dużej mierze opiera się zdolność NATO do monitorowania ruchów wojsk i planowania operacyjnego w czasie rzeczywistym. Według ustaleń włoskiej gazety jeden z badanych żołnierzy, mających być źródłem informacji dla Pirasa, brał w przeszłości udział w forach organizowanych właśnie przez Telespazio. Gdyby ten trop się potwierdził, rosyjskie zainteresowanie wykraczałoby poza klasyczne tajemnice wojskowe w stronę strategicznej infrastruktury technologicznej całego sojuszu. Należy jednak podkreślić — i sama włoska prasa to zastrzega — że jest to na razie kierunek śledztwa, a nie ustalony fakt ani formalny zarzut.
„Ta hybrydowa wojna to jedynie czubek ogromnej góry lodowej, którą tworzą zewnętrzni wrogowie i wewnętrzni zdrajcy gotowi sprzedać własny kraj za pieniądze, władzę lub osobiste korzyści.” — Guido Crosetto, włoski minister obrony
Powtarzający się wzorzec
To już drugi w ciągu pięciu lat przypadek tej skali we włoskim wywiadzie. W 2021 roku za przekazywanie tajnych dokumentów rosyjskiemu dyplomacie na parkingu w Rzymie skazany został na blisko trzydzieści lat więzienia kapitan marynarki wojennej Walter Biot. Profesor Luigi Sergio Germani z Instytutu Gino Germaniego zwraca uwagę, że sposób, w jaki oficer GRU spotykał się ze źródłem bezpośrednio na terytorium kraju będącego celem operacji — zamiast bezpieczniejszych spotkań w państwach trzecich — jest typowy dla agresywnego, nastawionego na szybki efekt stylu działania rosyjskiego wywiadu wojskowego, w odróżnieniu od bardziej ostrożnych praktyk FSB i SWR.
Dla Polski, znajdującej się na wschodniej flance NATO i będącej jednym z głównych celów rosyjskich operacji dezinformacyjnych i sabotażowych w regionie, włoska sprawa nie jest odległym epizodem, lecz kolejnym potwierdzeniem znanego wzorca. Polskie służby specjalne od lat wskazują, że rosyjskie placówki dyplomatyczne w Europie Środkowej pełnią funkcję punktów kontaktowych dla werbunku źródeł i zbierania informacji — a zainteresowanie Moskwy nie ogranicza się do decyzji politycznych, lecz obejmuje również infrastrukturę obronną i technologiczną, z której korzystają wspólnie państwa sojusznicze, w tym systemy wykorzystywane przy ochronie granicy wschodniej i monitorowaniu przestrzeni powietrznej.
Ujawnienie sprawy tuż przed szczytem NATO w Ankarze, gdzie 7 i 8 lipca sojusznicy rozmawiali o wydatkach obronnych i odporności społeczeństw na rosyjską presję, nie wydaje się przypadkowe. Pokazuje, że odstraszanie to nie tylko zdolności wojskowe, lecz także skuteczność ochrony informacji niejawnych i instytucji, które je przechowują — kwestia równie istotna dla Rzymu, jak i dla Warszawy.
Rosyjska ambasada w Rzymie nie skomentowała dotąd stawianych zarzutów. Oczekuje się, że Włochy ogłoszą Astachowa osobą niepożądaną i wydalą go z kraju, co najprawdopodobniej spotka się z odwetowym gestem Moskwy wobec włoskich dyplomatów.
Michał Zawadzki
