MON: 20 rosyjskich rakiet leciało w kierunku Polski. CH-101 jest zdolna przenosić głowice jądrowe

Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Ministerstwo Obrony Narodowej oficjalnie potwierdziło, że obiektem, który spadł w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie, była rosyjska rakieta CH-101. Była ona jedną z 20, które leciały w stronę Polski. Większość z nich zestrzeliło ukraińskie wojsko, ale w przypadku ostatniej pilot nie mógł przekroczyć polskiej przestrzeni powietrznej.

Polska przestrzeń powietrzna została naruszona w czwartek 30 lipca nad ranem, kiedy Rosja przeprowadzała zmasowany atak na Ukrainę. Wojsko już wtedy zauważyło, że niektóre obiekty mogą stanowić zagrożenie ze względu na kierunek lotu. Jeden z nich o godzinie 3.29 zbliżył się do polskiej granicy na odległość około 5 km, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód.

Około 10 minut później wojsko wykryło kolejny, który leciał na zachód i wysłało do niego F-16, ale obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. Załoga śmigłowca Mi-24 ustaliła, że spadł w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.

Tarnawa-Kolonia. Spadła rakieta manewrująca, zdolna przenosić głowice jądrowe

Premier Donald Tusk i Prokuratura Okręgowa w Lublinie już wcześniej informowali, że wspomnianym obiektem najprawdopodobniej była uzbrojona rosyjska rakieta. Teraz ta informacja została oficjalnie potwierdzona przez wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka.

– Rozmawiałem z Dowódcą Operacyjnym [Rodzajów Sił Zbrojnych] generałem [Ireneuszem] Nowakiem i możemy z pełną odpowiedzialnością potwierdzić, że była to rosyjska rakieta CH-101, czyli rakieta manewrująca, zdolna przenosić nawet głowice jądrowe, która wybuchła przy zderzeniu z ziemią – powiedział Tomczyk w TVN24. Wiceszef resortu przyznał, że jest ona „potencjalnie bardzo niebezpieczna”.20 rosyjskich rakiet leciało w kierunku Polski

Tomczyk poinformował, że do zdarzenia doszło podczas „jednego z największych ataków rakietowych na Ukrainę od początku wojny”. – Normalnie śledzimy kilkaset obiektów, które zazwyczaj są dronami uderzeniowymi. Zazwyczaj Rosjanie atakują 10-20 rakietami. W tym przypadku mówiliśmy o około 70 rakietach, z czego 20 leciało w kierunku Polski – powiedział wiceszef resortu obrony w TVN24.

Ukraiński pilot nie mógł wkroczyć do akcji

Polityk zaznaczył, że „w ogromnej większości rakiety zostały zestrzelone przez Ukrainę nad Ukrainą”. – Lotnik, który śledził tę ostatnią rakietę, której nie udało mu się zestrzelić, 20 sekund przed granicą zawrócił – powiedział Tomczyk. Zrobił to, ponieważ – jak wyjaśnił wiceszef MON – nie mógł wlecieć w polską przestrzeń powietrzną, gdyż jest to zabronione. Do akcji włączył się więc polski F-16.

Generał Nowak „był gotowy do wydania polecenia o zestrzeleniu”. – Gdyby ta rakieta leciała w kierunku zachodnim, to w ciągu kilkunastu sekund zostałaby zestrzelona przez polskie myśliwce, które namierzyły ją mniej więcej w tym momencie, w którym ona przyziemiła – powiedział Tomczyk.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com