MSZ wezwało ambasadora Rosji. Powodem incydent z rakietą
Premier Donald Tusk poinformował w piątek, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Rosji RP w Polsce Gieorgija Michnę. Wcześniej szef rządu podkreślił, że rakieta, która spadła na Lubelszczyźnie, była „z dużym prawdopodobieństwem rosyjska”.
„Dzisiaj polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało rosyjskiego ambasadora w związku z wczorajszym uderzeniem rakiety na terytorium Polski” – napisał premier Tusk na platformie X. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór dodał na briefingu prasowym, że rosyjski dyplomata otrzymał notę protestacyjną z rąk podsekretarza stanu w MSZ i jednocześnie doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Roberta Kupieckiego.
– Ambasador usłyszał od nas, że jest jednoznaczne potępienie nieprzyjaznych działań wymierzonych w bezpieczeństwo suwerennego państwa i jego obywateli – powiedział rzecznik MSZ. Podkreślił, że strona polska żąda „zaprzestania działań, które stwarzają zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa Polek i Polaków, a jednocześnie niosą ryzyko katastrofy w ruchu lotniczym”. – Zaznaczyliśmy, że jakakolwiek eskalacja na granicy UE oraz Sojuszu Północnoatlantyckiego jest nie do przyjęcia – dodał Wewiór.
Jeden pocisk wtargnął w polską przestrzeń powietrzną, a drugi był tego bliski
W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zanikł, miejsce jego upadku służby zlokalizowały w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia (województwo lubelskie).
Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Lublinie przekazała w czwartek, że najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że jeden pocisk wtargnął w polską przestrzeń powietrzną, a drugi był tego bliski, ale zawrócił przed granicą.
– W leju powybuchowym oraz w bezpośredniej odległości od niego ujawniliśmy bardzo dużo elementów statku powietrznego – bo tak to traktowaliśmy na samym początku – które były systematycznie zabezpieczane – powiedział Marcin Kozak, rzecznik lubelskiej prokuratury.Dodał, że zabezpieczono m.in. elementy napędu i elektroniki. Śledczy chcą też zbadać próbki gleby z miejsca zdarzenia, które, jak wyjaśniał, pozwolą ustalić, jakie materiały wybuchowe znajdowały się w rakiecie. Przedstawiciele rządu zapewniają, że gdyby rakieta stanowiła zagrożenia dla terenów zamieszkanych, zostałaby zestrzelona.
Syreny alarmowe w Lublinie i Krasnymstawie
W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej syreny alarmowe zawyły w czwartek w Lublinie i Krasnymstawie. Alarmy zostały szybko odwołane. Szef MSWiA przekazał później, że uruchomiona została procedura SPO-13, która dotyczy ostrzegania i alarmowania wojsk oraz ludności cywilnej o zagrożeniu uderzeniami z powietrza.
Rzecznik natowskiego Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił w Europie (SHAPE), pułkownik Martin O’Donnell, zapewnił, że NATO pozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Dodał, że Sojusz podejmie wszelkie środki w celu obrony terytorium NATO.
Źródło: gazeta.pl
