Rosjanie przestraszyli się mobilizacji. Rekordowe ucieczki do Gruzji

Coraz większe zmęczenie wojną w rosyjskim społeczeństwie. Wystarczyły jedynie nieoficjalne doniesienia o nowej fali poboru, by wywołać panikę i falę ucieczek z kraju.

Na rosyjsko-gruzińskim przejściu granicznym Wierchnij Łars odnotowano w ostatnich dniach bezprecedensowy ruch, znacznie przewyższający statystyki z ubiegłych lat. Według Federalnej Służby Celnej (FCS) 15 i 16 sierpnia granicę przekroczyło łącznie 19 tysięcy osób. Zaledwie kilka dni później, 18 sierpnia, padł kolejny rekord, kiedy to w ciągu doby do Gruzji uciekło ponad 20 tysięcy Rosjan. Aby rozładować gigantyczne kolejki, służby celne musiały pilnie zwiększyć liczbę personelu i uruchomić dodatkowe zmiany, co miało przyspieszyć odprawę pojazdów.

Rosjanie przestraszyli się mobilizacji

Jak zauważa niezależny portal The Insider, nagły skok wyjazdów ma bezpośredni związek z lipcowymi ostrzeżeniami Wołodymyra Zełenskiego. Prezydent Ukrainy alarmował wówczas, że Moskwa szykuje na jesień zakrojoną na szeroką skalę mobilizację wojskową. Te informacje znajdują potwierdzenie w ustaleniach rosyjskich mediów śledczych – „Wiorstki” i „Ważnych Istorii”. Dziennikarze dowiedli, że urzędnicy już nieformalnie omawiają plany nowego poboru, a jego oficjalne ogłoszenie ma nastąpić tuż po nadchodzących wyborach do Dumy Państwowej.

Władimir Putin równolegle intensyfikuje działania mające na celu zduszenie w zarodku wszelkiego sprzeciwu wobec wojny. Dowodem na to jest niedawna decyzja Sądu Najwyższego, który wykluczył z wyborów parlamentarnych partię Jabłoko, zarzucając jej łamanie prawa i rzekome zagraniczne finansowanie.

Dlaczego Putin wykluczył Jabłoko

Jak pisze portal TVP Info, prawdziwy powód tej decyzji wydaje się jednak czysto polityczny. Jabłoko to obecnie jedyne ugrupowanie w Rosji, które otwarcie i głośno krytykuje inwazję na Ukrainę. Dopuszczenie go do startu w wyborach stanowiłoby dla Kremla ogromne ryzyko, ponieważ głosy oddane na tę partię czarno na białym obnażyłyby faktyczną, potężną skalę sprzeciwu Rosjan wobec wojny.Nie do końca zgadza się z tym tłumaczeniem Iwan Prieobrażenski, rosyjski politolog i publicysta. – Władze były przekonane, zresztą nawet teraz byłyby w stanie to zrobić, że narysują Jabłoku taki procent, jaki będą chciały, niezależnie od tego, ilu Rosjan oddadzą na nie głos. Istotne było natomiast to, jakie wrażenia i uczucia będą mieli Rosjanie po wyborach. Czy takie, jak w 2011 roku, czyli że władze totalnie wszystko sfałszowały? Czy może jednak przyjdzie im udawać rozczarowanie, jakby do urn poszli jacyś mityczni zwolennicy Putina i zagłosowali tak, że władze otrzymały gigantyczną liczbę głosów? Władzom na rękę jest drugi scenariusz, dlatego musiały w taki sposób postąpić: usunąć Jabłoko – ocenił w rozmowie z Wiktorią Bieliaszyn dla „Wyborczej”.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com