Budżet jednak zarobi na zmianach w podatkach. Ujawniono projekt

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Nawet 2,6 mld zł – tyle zyskać ma budżet państwa na proponowanych przez ministra finansów Andrzeja Domańskiego reformie podatkowej. Przypomnijmy, że zyskać na niej ma klasa średnia, ale wzrosnąć mają podatki od największych firm.

W środę na konferencji prasowej premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański ogłosili reformę podatkową. Twierdzili, że zmiany mają być neutralne dla budżetu. Wprawdzie zyskać mają zarabiający po kilkanaście tysięcy złotych brutto (nawet do ok. 3600 zł rocznie), ale w zamian by nie doprowadzać do jeszcze większego deficytu budżetowego, podwyższony zostanie podatek od największych firm (z przychodami ponad 200 mln zł rocznie). Zmiany dotkną też ryczałtowców (to głównie osoby, które zarabiają dużo ponadprzeciętne kwoty, więc uciekły z etatu by optymalizować się w ten sposób podatkowo).

W piątek wieczorem okazało się, że pierwotne wypowiedzi ministra finansów nie do końca pokrywają się z rzeczywistością. Neutralna dla budżetu reforma ma przynieść – według projektu ustawy opublikowanej wraz z oceną skutków regulacji – 2,6 mld zł już w 2027 roku. Głównym beneficjentem nie będzie jednak budżet centralny (ten według założeń ma dostać  ok. 440 mln zł), a Narodowy Fundusz Zdrowia – trafi tam aż 2,2 mld zł.Przypomnijmy, że kilka godzin wcześniej na posiedzeniu rządu premier Donald Tusk informował, że to właśnie wydatki na zdrowie mają być głównym priorytetem w budżecie na 2027 rok – te mają urosnąć o ok. 17 mld zł.

Z projektu ustawy wynika, że wzrost przychodów ma przyspieszyć w kolejnych latach. W 2028 roku ma to być już dodatkowe niemal 5 mld zł – 2,5 mld zł do kasy NFZ, 1,9 mld zł do Funduszu Solidarnościowego (wzrosnąć ma tzw. danina solidarnościowa pobierana od dochodów rocznych powyżej 1 mln zł), a budżet 430 mln zł. 

Łącznie reforma podatkowa ma dać aż 50 mld zł w najbliższej dekadzie. Co ważne po dwóch latach, budżet państwa zacznie tracić – nawet po 3 mld zł rocznie, ale strumień tych pieniędzy popłynie do kasy samorządów. Według dokumentu na zmianach podatkowych zyskać ma 3,5 mln podatników płacących PIT, straci ok. 43 tys. ryczałtowców (zarabiających powyżej 300 tys. euro), więcej płacić będzie musiało też ok. 4,6 tys. największych firm. Ponieważ zmniejszy się podatek płacony przez wspomnianych podatników, więc mniej może też trafić pieniędzy do OPP z tytułu 1,5 proc. podatku.

Co ciekawe, reforma ryczałtu ma uderzyć głównie w osoby pracujace w branży nieruchomościowej. 

„Najliczniejsze sekcje PKD reprezentowane przez podatników o przychodzie powyżej 250 tys. EUR w 2024 r. to budownictwo, handel, przetwórstwo przemysłowe a także opieka zdrowotna i pomoc społeczna. Jednak nawet w tych sekcjach przedsiębiorcy o przychodzie powyżej 250 tys. EUR stanowią mniej niż 7 proc. ogółu przedsiębiorców rozliczających się ryczałtem (w tych sekcjach). Największy odsetek stanowią wśród działalności związanych z obsługą rynku nieruchomości (ok. 11 proc.)” – czytamy w dokumencie.Przypomnijmy, że reforma podatkowa zakłada:

  • Podniesienie progu podatkowego w PIT ze 120 tys. zł do 130 tys. zł.
  • Wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 tys. zł do 150 tys. zł (tym samym najwyższa stawka 32 proc. będzie dotyczyła wyłącznie zarobków powyżej 150 tys. zł).
  • Podniesienie CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro (ok. 200 mln zł).
  • Zwiększenie daniny solidarnościowej do 5 proc. (wzrost o 1 pkt proc.) dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie.
  • Powrót do wcześniejszego limitu przychodów dla podatników ryczałtowych – 250 tys. euro, czyli ok. 1 mln zł (zamiast dotychczasowych 2 mln euro).

Projektowana ustawa ma zacząć obowiązywać od nowego 2027 roku.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com