Rosyjska rakieta nad Polską. „Rzeczpospolita”: Doszło do awarii w polskich F-16

Fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

W nocy 30 lipca, gdy Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł pod Lublinem, w F-16 nie działał kluczowy system do wymiany danych pomiędzy samolotami – informuje „Rzeczpospolita”.

Według oficjalnych komunikatów o godz. 3.40 tego dnia wykryto niezidentyfikowany obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej. Do przechwycenia wysłano dyżurny myśliwiec F-16. O 3.46 obiekt zniknął z radarów. Okazało się następnie, że to rakieta, która uderzyła w ziemię w rejonie Tarnawy-Kolonii.

Według rządu „wojsko w każdej chwili było gotowe do zestrzelenia pocisku”. – Od godzin późnowieczornych generał Ireneusz Nowak postawił w stan gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej, uruchamiając krajowe i sojusznicze służby związane z ochroną przestrzeni lotniczej – mówił o incydencie prezes Rady Ministrów Donald Tusk. Jeden z myśliwców, mówił gen. Nowak, znalazł się w pobliżu rakiety, gdy ta uderzyła w ziemię. 

Awaria kluczowego systemu. Służył do przekazywania informacji o pozycji samolotów

Według „Rzeczpospolitej” żaden z F-16 nie był jednak wcale w takiej gotowości do zestrzelenia obiektu, jak przekonują władze i wojskowi. Jeden samolot miał sprawdzać inny obiekt przy granicy, który okazał się ukraińskim MiG-29. Samolot ten prawdopodobnie próbował zestrzelić rosyjską rakietę, ale nie zdążył przed polską granicą. Drugi F-16 w tym czasie był w trakcie powietrznego tankowania paliwa.

W parze F-16, która była w powietrzu, nie działał dodatkowo system Link-16. To kluczowy standard do wymiany danych między samolotami, którego używają siły powietrzne państw NATO. Dzięki niemu piloci widzą dokładnie pozycje innych maszyn. Tego dnia, z uwagi na awarię systemu, załogi musiały przekazywać sobie informacje przez radiostacje.

Wojsko: Sprawa dotyczy informacji niejawnych

„Rzeczpospolita” zapytała Dowództwo Operacyjne o te ustalenia. W odpowiedzi rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych odpowiedział, że „obecnie prowadzona jest szczegółowa analiza incydentu”, a „informacje dotyczące zdolności i procedur podlegają ochronie jako niejawne”.

Jednocześnie zaznaczam, że brak odniesienia się do poszczególnych informacji, założeń lub tez zawartych w przesłanych pytaniach nie stanowi ani ich potwierdzenia, ani zaprzeczenia – przekazał dziennikowi rzecznik.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com