„Rząd musiał zareagować”. Media w Niemczech komentują reakcję na incydent w Lipsku
Niemieckie media uznały za słuszną i konieczną decyzję rządu Niemiec o oficjalnym przypisaniu Rosji odpowiedzialności za zamach na lotnisku w Lipsku. Komentatorzy wzywają władze do skutecznego wdrożenia zapowiedzianych sankcji.
Nieudany zamach na lotnisku w Lipsku i reakcja Berlina na ten incydent pokazują, że relacje pomiędzy Berlinem a Moskwą po ponad czterech latach rosyjskiej agresji na Ukrainę „uległy zniszczeniu i stały się wrogie” – pisze w środę „Sueddeutsche Zeitung”
Jednoznaczne słowa z Niemiec „wywołają dyplomatyczne zawirowania, ale władze w Berlinie nie miały innego wyjścia” – ocenił kierownik działu politycznego gazety Nicolas Richter. Jak dodał, Putin i jego służby prowadzą „wojnę cieni” przeciwko Republice Federalnej, a zatem konieczne było nazwanie sprawców po imieniu.
Zdaniem komentatora jest raczej mało prawdopodobne, że niemieckie sankcje odstraszą Rosję. „Kreml za czasów Putina jest pozbawiony skrupułów” – pisze Richter, przewidując, że rosyjskie służby będą nadal „wprowadzać w błąd, uprawiać sabotaż, być może zabijać”. Rosja traktuje Niemcy jak wroga, przesłanie z Berlina brzmi teraz: „niech wam się nie wydaje, że nie wiemy, co robicie” – czytamy.
„Die Zeit”: Niemcy niewystarczająco reagowały do tej pory na ataki hybrydowe Rosji
„Po raz pierwszy niemiecki rząd powiedział tak głośno i dobitnie, że za atakiem na Niemcy stoi Rosja” – pisze z kolei Anna Sauerbrey w tygodniku „Die Zeit”, oceniając postawę władz jako „rozsądną, chociaż tylko połowicznie odważną”.
„To była Rosja. Wypowiedzenie tych słów jest czymś więcej niż tylko suchą informacją urzędową dotyczącą stanu śledztwa. To polityczna i dyplomatyczna deklaracja, która jest nowością w repertuarze niemieckiej polityki zagranicznej” – tłumaczy komentatorka, dodając, że odpowiedzialność Rosji nie jest niespodzianką. „Rosja jest agresywnym państwem nastawionym na ekspansję. Od 2014 r. prowadzi wojnę w Europie, a od 2022 r. próbuje zniszczyć Ukrainę” – pisze Sauerbrey.
Zdaniem komentatorki niemieckie władze reagowały dotychczas na rosyjskie ataki hybrydowe „bardzo cicho i z dużym opóźnieniem”. W ten sposób Berlin unikał konfrontacji, mając niewiele środków do jej eskalacji. Teraz rząd nazwał sprawcę po imieniu.
„Niemcy muszą pokazać, że takie ataki ich nie zastraszą, lecz wywołają zdecydowaną reakcję. Że nie doprowadzą do zmiany polityki [wobec Ukrainy], lecz jeszcze ją wzmocnią. To właśnie niemiecki rząd wyraźnie potwierdził” – czytamy w „Die Zeit”.Tygodnik ocenia, że zapowiedziane kroki – zamknięcie ostatniego konsulatu w Bonn i Domu Rosyjskiego w Berlinie oraz być może wprowadzenie nowych sankcji – „brzmią słabo, ale są rozsądne”. Wydaje się, że Rosja chce dalej zaostrzać konflikt. Niemcy potrzebują w związku z tym pola manewru.
„Tagesspiegel”: Rząd Niemiec musiał zdecydowanie zareagować
Niemcy nie mogą się ograniczać do gróźb, lecz muszą skutecznie chronić kraj i jego mieszkańców – uważa z kolei Stefanie Witte w „Tagesspieglu”.
„Niemiecki rząd zareagował w sposób zdecydowany” – oceniła komentatorka. Gazeta apeluje o szybkie wdrożenie zapowiedzianych kroków – w przyszłości każdy tankowiec, który podejrzewany jest o transportowanie rosyjskiej ropy lub o działalność szpiegowską, powinien być skontrolowany.
Zdaniem „Tagesspiegla” nie mniej ważne jest lepsze przygotowanie Niemiec na rosyjskie ataki. Bilans zapowiedzianej przez szefa MSW Dobrindta ofensywy dronowej jest skromny. Jak czytamy, centrum obrony przed dronami jest bardziej papierowym tygrysem niż poważnym ośrodkiem bezpieczeństwa. Zagrożone lotniska są nadal chronione w niewystarczającym stopniu.”Handelsblatt” przypomniał, że kanclerz Friedrich Merz rozbudził wielkie oczekiwania, zapowiadając, iż sprawcy nieudanego zamachu w Lipsku zapłacą wysoką cenę. To sugerowało odczuwalne konsekwencje. Teraz na stole leży rachunek, który jednak raczej nie zrobi wielkiego wrażenia na Kremlu – czytamy.
„Niemiecki rząd musiał zareagować i wyraźnie pokazać, że kto zaatakuje Niemcy, ten spotka się ze zdecydowanym sprzeciwem” – komentuje „Handelsblatt”.
„Handelsblatt” przytacza słowa szefa MSZ Johanna Wadephula, że „rosyjskie kierownictwo traktuje nasz kraj z wrogością” i podkreśla, że jak na dyplomatę, są to „zadziwiająco ostre słowa”. Niemiecki rząd wskazuje na Rosję bardziej jednoznacznie niż dawniej.
Żeby sankcje były skuteczne, Niemcy potrzebują współpracy europejskich partnerów. UE przygotowuje nowy pakiet sankcji, ale zrobią one wrażenie na Rosji tylko wtedy, jeśli zamknięte zostaną wszystkie furtki umożliwiające obchodzenie restrykcji. „Europejczycy szybko zadeklarowali, że stoją po stronie Niemiec. Pomimo tego pozostaje wrażenie, że zapowiedziane przez rząd niemiecki kroki nie wystarczą. W porównaniu z mocnymi zapowiedziami Merza cena, jaką musi zapłacić Rosja, wypada skromnie” – ocenił „Handelsblatt”.Dron z materiałami wybuchowymi na lotnisku w Lipsku
Na początku sierpnia niemieckie służby odnalazły w pobliżu ukraińskiej maszyny transportowej Antonow, na lotnisku w Lipsku drona wyposażonego w detonator i materiały wybuchowe. Doprowadziło to do czasowego wstrzymania pracy lotniska.
Według ustaleń Piotra Żytnickiego i Marcina Rybaka w samolot na lotnisku w Niemczech uderzył dron, do którego podczepiono puszkę z materiałem wybuchowym. Puszki wwiózł do Polski kurier rosyjskiego wywiadu. Zniknęły dwa lata temu przy autostradzie A2 pod Łodzią.
Według niemieckich śledczych bezzałogowiec uderzył wcześniej w skrzydło Antonowa z premedytacją, lecz nie doszło do eksplozji ładunku. Ponadto w nocy z 4 na 5 sierpnia, w okolicy tego samego lotniska, doszło do zderzenia innego samolotu transportowego z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna została skierowana do Hanoweru, gdzie potwierdzono jej lekkie uszkodzenia.
Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt oficjalnie przypisał Rosji odpowiedzialność za sprowadzenie niebezpieczeństwa na niemieckie lotnisko.
W następstwie tych ustaleń szef tamtejszej dyplomacji Johann Wadephul ogłosił decyzję o zamknięciu rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn oraz ośrodka kulturalnego, czyli berlińskiego Rosyjskiego Domu.
Źródło: gazeta.pl
