MSWiA spodziewało się rosyjskiej eskalacji. Mroczek: To taki szantaż
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Wyborcza.pl
Zdaniem wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Rosja chce zakłócić dostawy uzbrojenia i wsparcia dla Ukrainy. Celem jest doprowadzenie do załamania ukraińskiej gospodarki i zdolności obronnych w obliczu nadchodzącej zimy.
Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek podczas poniedziałkowej (14 września) rozmowy w RMF FM odniósł się do ostatnich rosyjskich ataków na Ukrainę, do których doszło w pobliżu polskiej granicy. – Ponad tydzień temu mieliśmy do czynienia z atakiem na przejścia graniczne – po ukraińskiej stronie – z Mołdawią i Rumunią i spodziewaliśmy się tego – przekazywali to również Ukraińcy – że Rosja eskaluje terrorystyczne wręcz działania związane z atakowaniem przejść granicznych, ich okolic i pociągów – powiedział wiceminister.
Rosja szantażuje Polskę?
Zdaniem Mroczka Rosja chce zakłócić dostawy uzbrojenia i wsparcia dla Ukrainy, aby doprowadzić do załamania jej gospodarki i zdolności obronnych w obliczu nadchodzącej zimy. – To taki szantaż, by zniechęcić wszystkie państwa [do wspierania Ukrainy – red.] – powiedział wiceminister w RMF FM.
Rosyjskie ataki przy polskiej granicy
Rosja w niedzielę (13 września) przeprowadziła atak dronowy na stację benzynową około 2 km od przejścia granicznego w Dorohusku oraz pociąg towarowy, który stał na bocznicy. – Wszelkich innych informacji nie potwierdzamy – powiedział premier Donald Tusk podczas narady w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.
Wcześniej ukraińskie koleje (Ukrzaliznycja) informowały o ataku na pociąg pasażerski, do którego doszło dwa kilometry od granicy z Polską. „W związku z doniesieniami dotyczącymi pociągu relacji Kijów – Warszawa Zachodnia informujemy, że zdarzenie miało miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez PKP Intercity. Pociągiem podróżuje 206 osób. Wśród pasażerów nie ma obywateli Polski” – informowały PKP Intercity.
Zdaniem Donalda Tuska „najbliższe tygodnie i miesiące będą czasem bardzo wzmożonych działań ze strony rosyjskiej”. – Niestety nie możemy wykluczyć, że ta eskalacja będzie dotyczyła także naszego terytorium – powiedział premier.
Zaznaczył również, że rząd spodziewał się „próby dezorganizacji, paraliżu, a być może zniszczenia przejść granicznych z Ukrainą”. – Mieliśmy informacje od naszych służb i służb sojuszniczych, także w ostatnich dniach, bezpośrednio do mnie skierowane, o możliwej postępującej eskalacji. Atak czy próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie – powiedział Tusk.
Źródło: gazeta.pl
