Ruch władz po protestach w Hiszpanii. Premier Pedro Sanchez ogłasza przedterminowe wybory
29 listopada w kraju odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne – ogłosił premier Hiszpanii Pedro Sanchez. Jak stwierdził, kraj potrzebuje „odnowienia i poszerzenia poparcia społeczeństwa” dla rządu.
Decyzja zapadła po tym, jak mniejszościowemu rządowi Sancheza nie udało się w ubiegły piątek (2 października) uzyskać wystarczającego poparcia w Kongresie dla pakietu reform mających pomóc w rozwiązaniu kryzysu mieszkaniowego. Propozycje, obejmujące m.in. zakaz eksmisji, zostały odrzucone zarówno przez opozycję, jak i część dotychczasowych sojuszników gabinetu. Od 23 września w Hiszpanii trwają wielotysięczne protesty, których uczestnicy domagają się zwiększenia dostępności mieszkań.
Premier Hiszpanii ogłasza przedterminowe wybory parlamentarne
Pedro Sánchez stoi na czele hiszpańskiego rządu od czerwca 2018 roku. Choć konserwatywna Partia Ludowa (PP) zdobyła najwięcej mandatów w ostatnich wyborach, nie uzyskała większości pozwalającej na samodzielne utworzenie rządu. Pedro Sánchez utrzymał się u władzy dzięki porozumieniom z ugrupowaniami lewicowymi oraz wsparciu katalońskich i baskijskich partii nacjonalistycznych i niepodległościowych. Zgodnie z kalendarzem wyborczym kolejne głosowanie odbyłoby się za około rok. Po ogłoszeniu przedterminowych wyborów Pedro Sánchez stwierdził, że konieczne jest „odnowienie i poszerzenie społecznego poparcia” dla rządu. Premier podkreślił również, że Hiszpania musi zmobilizować wyborców i doprowadzić do powstania w parlamencie znacznie szerszej większości popierającej progresywny program polityczny.
Wcześniej Sanchez podkreślił, że pomimo szeregu kryzysów, z jakimi w ostatnich latach musiała mierzyć się Hiszpania np. z wojną w Ukrainie czy konfliktem na Bliskim Wschodzie, rządząca koalicja może pochwalić się licznymi sukcesami, wśród których wymienił m.in. wzrost gospodarczy. Jak ocenił, osiągnięcia te udało się wypracować pomimo prób „bojkotowania” działań jego gabinetu.
Hiszpańskie partie polityczne szybko zareagowały na decyzję Sáncheza o rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych na 29 listopada. Prawicowy Vox rozpoczął kampanię ostrym hasłem politycznym. Rzeczniczka ugrupowania Pepa de Millán napisała w serwisie X: „Sánchez albo Hiszpania”. Z kolei Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE), której liderem jest obecny premier, zaapelowała do swoich zwolenników o mobilizację przed nadchodzącym głosowaniem.
Konserwatywna Partia Ludowa (PP) przyjęła tę wiadomość z wyraźnym zadowoleniem. „Por fin” (Wreszcie – red.) – napisało ugrupowanie w serwisie X, publikując jednocześnie nagranie przedstawiające świętujących i roześmianych ludzi.
Protesty w Hiszpanii
Zapowiedź przedterminowych wyborów poprzedziły trwające tygodniami protesty, których uczestnicy sprzeciwiali się rosnącym czynszom i kryzysowi w mieszkalnictwie. W sobotę (3 października) przez Madryt, Barcelonę, Walencję i dziesiątki innych miast przeszło około 50 demonstracji, podczas których uczestnicy domagali się większej ochrony najemców.
Przypomnijmy, że ogólnokrajowa fala protestów to rezultat głośnej sprawy z września, dotyczącej 87-letniej mieszkanki Madrytu, która została eksmitowana po drastycznej podwyżce czynszu. W wyniku błędu prawnego właściciel nieruchomości mógł zwiększyć opłatę z 500 do 2650 euro miesięcznie. Choć później obniżono ją do 1650 euro, nadal przewyższała o około 300 euro wysokość emerytury kobiety.
Kryzys polityczny pogłębiła porażka rządu Sáncheza. Lewicowej koalicji nie udało się przeforsować w parlamencie pakietu nadzwyczajnych przepisów mieszkaniowych. Projekt zakładał m.in. wstrzymanie eksmisji lokatorów znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej do 2030 roku, podwyższenie podatków dla apartamentów przeznaczonych na wynajem turystyczny oraz automatyczne przedłużanie umów najmu, czego od dawna domagały się związki lokatorów i ugrupowania lewicowe. Hiszpański parlament odrzucił pierwszą część pakietu stosunkiem głosów 178 do 172, a drugą 184 do 166. Niepowodzenie reform stało się bezpośrednim impulsem do decyzji premiera o rozpisaniu przedterminowych wyborów.
Źródło: gazeta.pl
