Nawrocki w Grand Hotelu. Stankiewicz z Onetu: Świadkowie zeznali to, co powiedzieli w tekście

Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Natasza Geldon opowiedziała podczas jawnej rozprawy, że Nawrocki proponował jej sposób na „dorobek” w postaci „doprowadzania dziewczyn”. – Mam nadzieję, że sąd odtajni, także zeznania pierwszego świadka, które były złożone we wrześniu – powiedział nam zastępca redaktora naczelnego Onetu i jeden z autorów artykułu o Grand Hotelu Andrzej Stankiewicz.

Opinia publiczna we wtorek (27 października) po raz pierwszy mogła dowiedzieć się o szczegółach – toczącej się w Sądzie Okręgowym w Warszawie – rozprawy między wydawcą Onetu (Ringier Axel Springer Polska) a Karolem Nawrockim. O jej odtajnienie walczyli prawnicy portalu. Prezydent twierdzi, że serwis naruszył jego dobra osobiste, publikując w maju 2025 roku artykuł autorstwa Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza pt. „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”. Dziennikarze opisali w nim relacje osób, których zdaniem Nawrocki, pracując jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu, sprowadzał prostytutki dla gości.

Zeznania kluczowego świadka 

Jednym ze świadków była Natasza Geldon, która pracowała w ochronie razem z Nawrockim. Kobieta opisała w sądzie sytuację, którą widziała podczas pełnienia dyżuru na recepcji. – Zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu z kobietą i mężczyzną. Było to nietypowe, bo my, jako ochrona, nie wprowadzaliśmy gości do hotelu – zeznała. – Szli we trójkę, rozmawiali ze sobą. Była to sytuacja dość swobodna. Potem wjechali windą na piętra przeznaczone dla gości hotelowych – kontynuowała. Kobieta podkreśliła, że w kompetencjach pracowników nie było odprowadzania gości do windy, „a tym bardziej wjeżdżanie na górę”.- Kiedy Karol pojawił się na dole, zapytałam go, o co chodzi. On odpowiedział, że można sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny. Zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział – zeznała Natasza Geldon i wyjaśniła, że odrzuciła wtedy tę propozycję. – Powiedział, że ok. I tyle. Potem sytuacja rozeszła się po kościach – opowiedziała.

Rozmowa z Nawrockim utwierdziła kobietę w przekonaniu, że była świadkiem procederu. – Byłam wtedy młodą dziewczyną, 19-letnią. Kiedy więc zauważyłam tę kobietę i mężczyznę z Karolem, odniosłam wrażenie, że wchodzi alfons z prostytutką. Późniejsza rozmowa z Karolem jeszcze mnie upewniła – powiedziała. 

Onet liczy na odtajnienie zeznań drugiego świadka

Onet już w czasie publikacji informował, że jego świadkowie deklarują gotowość złożenia zeznań przed sądem. Było ich dwoje. Pani Natasza jest jedną z nich. – Zobowiązała się, że wystąpi przed sądem, ujawni swoją tożsamość, opowie tę historię. To się dokładnie stało. Pierwszy świadek już wcześniej zeznawał i stało się dokładnie to samo, czyli stawił się przed sądem, ujawnił swoją tożsamość i zeznał to, co powiedział w tekście – powiedział nam zastępca redaktora naczelnego Onetu i jeden z autorów artykułu Andrzej Stankiewicz. – Mam nadzieję, że sąd odtajni, także zeznania pierwszego świadka, które były złożone we wrześniu – dodał.

– Byliśmy atakowani wersją, że mamy coś do ukrycia. Drugi element ataku był taki, że nam się świadkowie wycofują – zrelacjonował redaktor Stankiewicz, nawiązując do wypowiedzi Nawrockiego z października 2025 roku dla „Wprost”.

Prezydent twierdził wówczas, że dziennikarze „obawiają się procesu”, ponieważ świadkowie nie zostaną ujawnieni. – Onet tyle nakłamał na mój temat, wykorzystując dwóch ludzi, którzy obecnie wycofują się z oskarżeń, bo nic nie widzieli, nic nie słyszeli, nic nie wiedzą i nie mają wiele do powiedzenia – mówił wówczas Nawrocki.

Stankiewicz podkreślił, że to nie była prawda. – Nikt nam się nie wycofał, a jawności chcieliśmy od początku i ta rozprawa dzisiejsza jest dokładnie potwierdzeniem i jednego i drugiego – podsumował. Dziennikarz wyjaśnił, że obawiał się nie procesu, ale jego utajnienia. – Najbardziej obawiałem się takiej sytuacji, że cała ta rozprawa będzie zamknięta, a na końcu sąd nas skaże i zostaniemy uznani za kłamców – poinformował.

Świadkowie mogli zeznawać przed wyborami

Nawrocki mógł pozwać Onet w trybie wyborczym, ale tego nie zrobił. – Jego prawnicy twierdzili, że nie można tego typu zarzutów rozstrzygać w trybie wyborczym. Jest to bzdura. Proszę sobie wyobrazić, co byłoby, gdyby złożyli taki pozew w kampanii wyborczej i nasi świadkowie zeznawaliby wtedy w ciągu 24 godzin. Ludzie usłyszeliby zeznania pani Nataszy i tego pierwszego świadka przed drugą turą wyborów – powiedział redaktor Stankiewicz w Gazeta.pl.

Onet: Dołożyliśmy należytej staranności

Nasz rozmówca podkreślił, że trudno oszacować wynik procesu, ponieważ „sądy są ruletką”. Oczekuje jednak oddalenia pozwu, ponieważ – jak podkreślił – praca nad artykułem była rzetelna. 

– W sprawach cywilnych dziennikarz musi wykazać, że – pisząc materiał – dołożył należytej staranności, czyli miał źródła, sprawdził wiarygodność tych źródeł, zwrócił się do bohatera czy antybohatera z prośbą o spotkanie, odpowiedzi, rozmawiał czy próbował dotrzeć do ludzi, którzy mogą mieć inną wersję zdarzeń. Dokładnie my to robiliśmy – podkreślił dziennikarz.

Przykładem osoby, z którą kontaktowali się dziennikarze, jest Łukasz Franczak, przyjaciel Karola Nawrockiego, który również pracował w ochronie Grand Hotelu. – My przed publikacją zwróciliśmy się do Łukasza Franczaka z prośbą o spotkanie i on się z nami nie spotkał, nawet nam nie odpowiedział – powiedział red. Stankiewicz.Zeznania dziennikarza „Wyborczej”

Na procesie zeznawał też Piotr Głuchowski, dziennikarz „Wyborczej”. Jest on autorem artykułu o Nawrockim, który został opublikowany tuż przed ogłoszeniem Nawrockiego „obywatelskim kandydatem popieranym przez PiS”.

Głuchowski zrelacjonował dzisiejsze zeznania. – Potwierdziłem prawdziwość wypowiedzi mojego informatora: około roku 2007 Karol Nawrocki „załatwiał dziewczyny” sopockim gościom hotelowym. Bywało, że targował się z nimi o stawki dla prostytutek; jego szefem w szemranym biznesie był eks-milicjant, właściciel pamiątkowego sygnetu ZOMO. Gdy odszedł z Grand Hotelu, młody historyk odszedł również.

– Pełnomocnicy prezydenta chcieli się teraz dowiedzieć przed sądem, jak dotarłem do wspomnianego informatora, z jakiego środowiska się on wywodzi i czy nie jest to, aby środowisko pozostające w konflikcie z Nawrockim – mówi dziennikarz „Wyborczej”.

Głuchowski wyjaśnia: – Za zgodą sądu skorzystałem z dobrodziejstwa tajemnicy dziennikarskiej i zdradziłem jedynie, że zarówno mój informator, jak i osoba, dzięki której do niego dotarłem – to historycy.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com