Sasin sceptycznie o zakusach Trumpa na Grenlandię: Nie egzaltować się, że jakiś mały kraj ma problemy
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
– Nerwowe reakcje ze strony pewnych państw europejskich wydają mi się nieadekwatne – mówił Jacek Sasin zapytany o konflikt dotyczący Grenlandii. Zdaniem byłego ministra PiS Stany Zjednoczone nie zamierzają podejmować w tej sprawie działań militarnych.Jacek Sasin o Grenlandii: To sprawa między USA a Danią
Jacek Sasin był gościem programu Konrada Piaseckiego w TVN24, gdzie został zapytany o konflikt wokół Grenlandii oraz wysłanie przez niektóre europejskie kraje żołnierzy na wspólne ćwiczenia na wyspie. Dziennikarz zauważył, że sprawa robi się z każdym dniem „coraz poważniejsza”, z czym zgodził się jego rozmówca. Jednocześnie ocenił, że jego zdaniem „takie nerwowe reakcje ze strony pewnych państw europejskich” są „nieadekwatne do tego, co tak naprawdę ma miejsce”. – To jest sprawa pomiędzy dwoma państwami: Danią a Stanami Zjednoczonymi, które przecież podjęły ze sobą rozmowę, są w dialogu, padają różnego rodzaju pomysły – przynajmniej jak wynika z medialnych doniesień – jak tę sprawę rozwiązać. I tu nagle okazuje się, że następuje jakieś wzmożenie – powiedział. Co prawda dyplomaci z Danii i Grenlandii rozmawiali z amerykańską dyplomacją, ale nie przyniosło do przełomu. Waszyngton wciąż podkreśla, że zamierza przejąć wyspę, która jest autonomicznym terytorium zależnym Danii, a rzeczniczka Białego Domu informowała, że brane pod uwagę są różne możliwości, w tym działania militarne.
Dopytywany o to, czy negocjacje między USA a Danią mają sens, polityk PiS odparł, że „zależy, jaki jest charakter negocjacji”. – Gdyby ktoś chciał w ten sposób negocjować z Putinem i udawać, że uda się znaleźć rozwiązanie z takim człowiekiem jak Putin, to byłoby naiwne – powiedział. Jego zdaniem rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi wyglądają inaczej, ponieważ te „są krajem przewidywalnym, szanującym zasady” a „dywagacje o najeździe militarnym USA na Danię czy Grenlandię można włożyć między bajki„. – Dla nas, jako Polski, taka sytuacja nie jest dobra, gdy dochodzi do rozdźwięku między tą częścią Europy, która jest naszym sojusznikiem, a USA, które są gwarantem naszego bezpieczeństwa – dodał. Zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone „zawsze były krajem, który na pierwszym miejscu stawiał swój interes narodowy, interes swojego bezpieczeństwa”.
Sasin: Stany Zjednoczone są gwarantem bezpieczeństwa
Jacek Sasin uważa także, że reakcja Europy na działania Waszyngtonu ws. Grenlandii uwolniła „czasami głęboko skrywane, czasami mniej skrywane nastroje antyamerykańskie„. – USA są gwarantem bezpieczeństwa Europy od kilku dziesięcioleci, od II wojny światowej – podkreślił. – Europa nigdy nie będzie bezpieczna w dającej się przewidzieć przyszłości bez Stanów Zjednoczonych i musi to brać pod uwagę. Musi brać pod uwagę, że z USA trzeba się ułożyć, a nie machać szabelką – dodał. Z kolei wysłanie europejskich żołnierzy na ćwiczenia na Grenlandię nazwał „drażnieniem USA”. – Do tego typu sytuacji trzeba podchodzić szukając partnerstwa i porozumienia, a nie eskalując konflikt. A ja mam wrażenie, że Europa poszła w stronę eskalowania konfliktu: pokażemy wujkowi Samowi, jacy jesteśmy silni. Skończy się zapewne tak, że Europa podkuli ogon i schowa się do dziury. Co też nie będzie dobre, bo okażemy słabość. A tę słabość na Kremlu odczytają natychmiast – mówił. – USA są naszym strategicznym sojusznikiem. W obliczu zagrożeń, które generuje Rosja, w naszym interesie jest ścisły sojusz z USA. Musimy na to patrzeć, a nie egzaltować się, że jakiś mały kraj ma jakieś problemy, poczuł się dotknięty, bo go sojusznik źle potraktował – ocenił. Donald Tusk o ewentualnej interwencji USA na Grenlandii
W sprawie kryzysu wokół Grenlandii wcześniej wypowiadał się już premier polskiego rządu. Donald Tusk razem z przedstawicielami innych europejskich państw wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że wyspa „należy do jej mieszkańców” a „prawo do podejmowania decyzji w kwestiach dotyczących Danii i Grenlandii przysługuje tylko i wyłącznie Danii i Grenlandii„. Podczas konferencji prasowej (15 stycznia) premier odpowiedział na pytanie dziennikarki Gazeta.pl, Marty Rawicz, o to czy przejęcie siłowe Grenlandii przez Stany Zjednoczone jest realne. – Może dzisiaj to nie czas i miejsce na dokładną analizę geopolitycznych i militarnych konsekwencji ewentualnej interwencji zbrojnej USA w Grenlandii. To byłaby – w sensie politycznym i z naszego punktu widzenia – katastrofa. Konflikt czy próba zaboru terytorium państwa NATO przez drugie państwo NATO – w dodatku przez Stany Zjednoczone – to byłby koniec świata, takiego jaki znamy i który przez dziesięciolecia gwarantował nam bezpieczeństwo – odpowiedział. Podkreślił, że nie chce się domyślać, czy przejęcie Grenlandii jest możliwe. – Państwo znacie mój krytyczny stosunek do wielu decyzji i zdarzeń, jakie mają miejsce po drugiej stronie Atlantyku. Nigdy tego nie ukrywałem. Mogę tylko powiedzieć to, co wiem od zawsze: nie można niestety wykluczać żadnego scenariusza, biorąc pod uwagę dotychczasowe działania administracji prezydenta Trumpa. Każdy scenariusz jest możliwy – powiedział.
Źródło: gazeta.pl
