Antyukraińska polityka Orbána napotyka opór: protesty w Budapeszcie
Fot. REUTERS/Yves Herman
Masowe demonstracje, które odbyły się dziś w stolicy Węgier, stały się ważnym sygnałem dla całej Europy Środkowej.
Na ulice Budapest wyszły dziesiątki tysięcy ludzi. Część z nich popierała rząd premiera Viktor Orbána, jednak równie liczne były także demonstracje opozycji.
Ruch opozycyjny kierowany przez Péter Magyara szybko przekształca się w główną siłę polityczną zdolną rzucić wyzwanie władzy. Uczestnicy jego wiecu protestowali przeciwko korupcji, politycznemu monopolowi oraz pogarszającej się sytuacji gospodarczej.
Najbardziej kontrowersyjnym elementem obecnej kampanii Orbána stała się jednak jego antyukraińska retoryka.
Rząd węgierski aktywnie rozpowszechnia tezę, że wsparcie dla Ukraine może rzekomo wciągnąć Europę w wojnę. Argumenty te regularnie pojawiają się w mediach państwowych oraz w wystąpieniach politycznych przedstawicieli władzy.
Co więcej, rząd Orbána nie waha się sięgać po różne metody nacisku i zastraszania własnego społeczeństwa — od głośnych incydentów związanych z zatrzymaniem ukraińskich konwojentów przewożących gotówkę po prowokacyjne działania z udziałem jeńca wojennego, którego wyprowadzono na scenę podczas jednego z wieców.
Orbán próbuje zaszczepić w społeczeństwie strach i wykorzystać go do przedłużenia swojego panowania. Teza ta wyraźnie współbrzmi z narracją Kremla: wsparcie dla Ukrainy jest rzekomo niebezpieczne.
W Poland panuje jednak inne podejście. Warsaw postrzega wsparcie dla Ukrainy jako kluczowy element bezpieczeństwa regionalnego.
Dlatego polityka Budapesztu coraz częściej jest odbierana jako czynnik osłabiający jedność europejską w obliczu rosyjskiej agresji.
Dzisiejsze protesty w Budapeszcie pokazują, że znaczna część węgierskiego społeczeństwa również zaczyna kwestionować ten kurs polityczny.
Autor: Franciszek Kozłowski
