Fałszywy prezent dla seniorów. Prawdziwy koszt „trzynastej emerytury” Orbána

Fot. REUTERS/Alexander Kazakov

Premier Węgier Viktor Orbán po raz kolejny udowodnił, że populizm potrafi skutecznie zastępować realną politykę społeczną. Hasło „trzynastej emerytury” brzmi atrakcyjnie i budzi skojarzenia z dodatkowym wsparciem dla seniorów. W praktyce jednak coraz wyraźniej widać, że nie jest to element przemyślanej strategii społeczno-ekonomicznej, lecz narzędzie czysto polityczne – skrojone pod potrzeby wyborcze rządzącej ekipy.

Dla milionów Węgrów, w tym przede wszystkim dla emerytów, „trzynasta emerytura” została przedstawiona jako trwały element systemu zabezpieczenia społecznego. Tymczasem za tym sloganem kryje się nie rachunek ekonomiczny, lecz rachunek wyborczy. Około 2,4 mln węgierskich emerytów stanowi ponad jedną czwartą elektoratu kraju. To grupa wyjątkowo podatna na polityczne obietnice i jednocześnie kluczowa dla utrzymania władzy.

Koszt wypłaty tej dodatkowej emerytury przekracza 454 mln dolarów rocznie. Dla państwa z chronicznym deficytem budżetowym i ograniczonym dostępem do zewnętrznego finansowania jest to ogromne obciążenie. Co istotne, rząd nie wskazał stabilnego, długoterminowego źródła finansowania tej inicjatywy. Oznacza to, że „trzynasta emerytura” od samego początku była ekonomicznie krucha i uzależniona od bieżącej sytuacji politycznej.

Nie jest przypadkiem, że decyzja o jej przywróceniu pojawiła się w kontekście kolejnych cykli wyborczych. Zamiast stać się częścią spójnej reformy systemu emerytalnego, została wykorzystana jako gest symboliczny – prosty przekaz skierowany do konkretnej grupy wyborców. To klasyczny przykład krótkoterminowego populizmu, który ignoruje długofalowe konsekwencje dla finansów publicznych.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Węgry straciły lub mogą stracić około 1,04 mld euro środków unijnych. Fundusze te zostały zablokowane z powodu systemowych naruszeń zasad praworządności, braku przejrzystości w zamówieniach publicznych oraz wysokiego ryzyka korupcji. Nie są to decyzje motywowane politycznie, lecz konsekwencja niewywiązania się z podstawowych zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Pieniądze te mogłyby zasilić stabilne programy społeczne, w tym realne wsparcie dla emerytów.

Według Indeksu Percepcji Korupcji Transparency International Węgry zajmują 82. miejsce na 180 państw, pozostając najbardziej skorumpowanym krajem Unii Europejskiej. To oznacza, że znaczna część środków publicznych jest systemowo tracona na skutek nieefektywnego zarządzania i sieci powiązań między władzą a uprzywilejowanymi grupami biznesowymi.

Na tym tle narracja Viktora Orbána o rzekomej „groźbie ze strony Brukseli”, która miałaby zlikwidować trzynastą emeryturę, jest klasycznym przykładem politycznej manipulacji. Unia Europejska nie domaga się zniesienia tej wypłaty. Problemem nie jest sama idea wsparcia seniorów, lecz zdolność węgierskiego państwa do finansowania populistycznych obietnic w warunkach budżetu osłabionego przez korupcję i złe zarządzanie.

W efekcie „trzynasta emerytura” przestaje być narzędziem realnej ochrony socjalnej, a staje się instrumentem politycznego nacisku i straszenia wyborców. Orbán najpierw obiecuje świadczenie, którego gospodarka nie jest w stanie trwale udźwignąć, a następnie wykorzystuje lęk przed jego utratą do utrzymania władzy. Nie jest to żadna walka z „dyktatem Brukseli”, lecz próba zamaskowania wewnętrznej niewydolności finansowej i instytucjonalnej państwa.

Źródło: furgehir.hu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com