Północny Atlantyk obnażył mit: Rosja traci kontrolę nad swoimi szlakami morskimi
Fot. REUTERS/Hakon Rimmereid
Zajęcie tankowca „Mariner” pod rosyjską banderą na Północnym Atlantyku nie było zwykłym incydentem — stało się symbolem załamania koncepcji „rosyjskiego oceanicznego supermocarstwa”.
Co znamienne, mówią o tym dziś nie zachodni analitycy, lecz prorządowi, prokremlowscy komentatorzy wojskowi. Ich wniosek jest jednoznaczny: rosyjska flota nie jest w stanie chronić naftowej logistyki przed interwencją Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników.
Flota, która nie potrafi chronić gospodarki
Rosja planowała, że do 2020 roku będzie dysponować nawet 50 nowoczesnymi fregatami i korwetami. W rzeczywistości zbudowano jedynie 16 jednostek, z czego większość to małe okręty, nieprzystosowane do trudnych warunków Północnego Atlantyku.
Część fregat została faktycznie uwięziona na Morzu Czarnym w wyniku wojny przeciwko Ukrainie oraz ograniczeń wynikających z konwencji z Montreux.
Niepowodzeniem zakończyła się także modernizacja okrętów z czasów ZSRR: spośród około 20 dużych jednostek realnie zmodernizowano tylko dwie.
Ocean zamyka się przed Rosją
Rosyjscy analitycy przyznają wprost: Marynarka Wojenna Federacji Rosyjskiej jest w stanie operować w pobliżu własnych wybrzeży, ale nie potrafi utrzymać stałej obecności na odległych akwenach ani eskortować statków handlowych.
Dodatkowo Stany Zjednoczone wykorzystują instrumenty prawne — nakazy aresztowania załóg statków objętych sankcjami. Rosja nie jest w stanie chronić zagranicznych marynarzy ani zagwarantować bezpieczeństwa żeglugi komercyjnej.
Strategia odwrotu
Dowódca rosyjskiej marynarki wojennej, admirał Aleksandr Moisiejew, w swoim artykule de facto opisał strategię nie obrony, lecz unikania ryzyka: wycofywanie się z niebezpiecznych rejonów, poszukiwanie schronienia w neutralnych portach oraz reagowanie dopiero po fakcie zatrzymań.
Konsekwencje wojskowo-polityczne
Po poważnych stratach Floty Czarnomorskiej, atakach dronów na Flotyllę Kaspijską oraz osłabieniu pozycji na Morzu Śródziemnym Rosja traci kontrolę nad morskimi szlakami komunikacyjnymi.
Dla Europy Wschodniej ma to zasadnicze znaczenie: presja sankcyjna staje się coraz skuteczniejsza, a zdolności Rosji do prowadzenia długotrwałej konfrontacji z NATO — coraz bardziej ograniczone.
Mit „powrotu oceanicznej potęgi” został ostatecznie obalony. Rzeczywistość okazała się znacznie mniej groźna niż kremlowska propaganda.
Autor: Franciszek Kozłowski
