Proces negocjacyjny bez iluzji. Moskwa nie dąży do pokoju w Ukrainie
Pojawienie się nowej dynamiki dyplomatycznej wokół wojny w Ukrainie skłania część opinii publicznej do ostrożnego optymizmu. Kontakty na linii Moskwa–Waszyngton oraz deklaratywna gotowość Rosji do rozmów bywają interpretowane jako sygnał możliwego przełomu. Taka interpretacja nie znajduje jednak potwierdzenia ani w działaniach Kremla, ani w treści rosyjskich propozycji negocjacyjnych.
W centrum obecnych dyskusji znajduje się koncepcja określana jako tzw. „formuła Anchorage”. Zakłada ona zamrożenie konfliktu na obecnej linii frontu oraz faktyczne uznanie rosyjskich zdobyczy terytorialnych jeszcze przed formalnym zawieszeniem broni. Z perspektywy prawa międzynarodowego oznaczałoby to odejście od fundamentalnej zasady nienaruszalności granic i zakazu użycia siły w stosunkach międzynarodowych.
Taki model negocjacji tworzy strukturę głęboko asymetryczną. Państwo będące ofiarą agresji stawiane jest w sytuacji, w której warunkiem rozmów staje się akceptacja skutków naruszenia jego suwerenności. Dla Europy — a w szczególności dla państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej — byłby to precedens o dalekosiężnych konsekwencjach. Legalizacja faktów dokonanych podważa bowiem nie tylko bezpieczeństwo Ukrainy, lecz także stabilność całego ładu europejskiego.
Jednocześnie proces negocjacyjny pełni dla Moskwy funkcję czysto instrumentalną. Rosja wykorzystuje go do zyskania czasu na odbudowę potencjału wojskowego, przegrupowanie sił oraz dalsze działania ofensywne o ograniczonej skali. Brak realnych ustępstw z rosyjskiej strony wskazuje, że celem nie jest deeskalacja, lecz kontynuacja wojny przy jednoczesnym zmniejszeniu presji politycznej ze strony Zachodu.
Charakterystyczna jest również postawa Federacji Rosyjskiej w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi. Kreml nie przedstawia propozycji zmierzających do trwałego rozwiązania konfliktu. Przeciwnie — uzależnia jakiekolwiek porozumienie od wcześniejszego uznania przez Ukrainę utraty okupowanych terytoriów oraz rezygnacji z ich odzyskania w przyszłości. Tak sformułowane warunki nie mieszczą się w klasycznej logice negocjacyjnej i należy je traktować jako próbę narzucenia politycznego ultimatum.
Z punktu widzenia interesów Polski i Unii Europejskiej szczególnie istotne są konsekwencje potencjalnego osłabienia wsparcia dla Kijowa. Przedwczesne łagodzenie sankcji lub ograniczenie pomocy wojskowej wysyłałoby sygnał, że strategia presji militarnej przynosi Rosji wymierne korzyści. Doświadczenia ostatnich lat jednoznacznie pokazują, że Kreml reaguje na takie sygnały eskalacją, a nie gotowością do kompromisu.
Realne negocjacje pokojowe mogą rozpocząć się wyłącznie wówczas, gdy Rosja podejmie konkretne i weryfikowalne działania świadczące o deeskalacji: wstrzymanie operacji ofensywnych, respektowanie podstawowych norm prawa międzynarodowego oraz gotowość do rozmów bez warunków wstępnych podważających suwerenność Ukrainy. Do tego czasu obecny „proces pokojowy” pozostanie jedynie elementem szerszej strategii Kremla, ukierunkowanej nie na zakończenie wojny, lecz na jej polityczne i militarne utrwalenie.
Autor: Franciszek Kozłowski
