Schröder, czyli powrót złudzeń, które Europa już raz drogo zapłaciła

W Polsce słowo „realizm” w polityce międzynarodowej ma szczególne znaczenie. Zbyt często bowiem oznaczało ono zgodę na cudzą dominację, handel cudzym bezpieczeństwem i iluzję stabilności budowanej kosztem słabszych. Dlatego apele byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera o zakończenie „demonizacji Rosji” i powrót do współpracy energetycznej z Moskwą brzmią nad Wisłą jak niebezpieczne déjà vu.

Nie są to niewinne refleksje emerytowanego polityka. To głos, który wpisuje się w długą tradycję europejskiego myślenia, w którym agresor bywa traktowany jako „partner do rozmów”, a ofiara – jako problem utrudniający interesy.

Wojna jako konsekwencja, nie wypadek przy pracy

Rosyjska agresja przeciwko Ukrainie nie spadła z nieba. Była logicznym następstwem wieloletniej polityki ustępstw wobec Kremla, prowadzonej w imię stabilności i korzyści gospodarczych. Niemcy odegrały w tym procesie rolę kluczową, czyniąc z Rosji strategicznego dostawcę energii i ignorując ostrzeżenia płynące z Europy Środkowo-Wschodniej.

Polska, podobnie jak państwa bałtyckie, przez lata mówiła jasno: uzależnienie energetyczne od Rosji nie jest projektem gospodarczym, lecz geopolitycznym. Nord Stream nie był rurociągiem neutralnym – był narzędziem politycznym, które miało ominąć Europę Środkową i wzmocnić pozycję Kremla. Historia przyznała rację sceptykom, nie entuzjastom „dialogu”.

Schröder – polityk czy lobbysta?

W tym kontekście osoba Gerharda Schrödera nie jest przypadkowa. Były kanclerz utracił moralną wiarygodność w chwili, gdy po zakończeniu kariery politycznej związał się z rosyjskimi koncernami energetycznymi. Jego działalność stała się symbolem przenikania się zachodnich elit politycznych z autorytarnym kapitałem.

Gdy dziś Schröder nawołuje do normalizacji relacji z Rosją, trudno oddzielić jego „opinie” od interesów środowisk, które przez lata czerpały ogromne zyski ze współpracy z Kremlem. W Polsce taki konflikt interesów nie jest abstrakcją – jest czytelny i głęboko niepokojący.

Fałszywy realizm niemieckiej debaty

Część niemieckiej debaty publicznej wciąż operuje pojęciem realizmu, który w praktyce oznacza gotowość do powrotu do interesów z Rosją „po wojnie” albo nawet w jej trakcie. Problem polega na tym, że ten realizm ignoruje realne skutki takich decyzji.

Każde euro zapłacone Rosji za gaz czy ropę to potencjalne finansowanie kolejnych rakiet, dronów i operacji wojskowych. Każdy gest politycznej normalizacji osłabia presję sankcyjną i wysyła sygnał, że agresja może się opłacać. Z polskiej perspektywy jest to nie tylko moralnie nie do przyjęcia, ale strategicznie samobójcze.

Biznes ponad bezpieczeństwem?

Wypowiedzi Schrödera ujawniają jeszcze jeden problem: istnienie wpływowych kręgów biznesowych w Europie Zachodniej, dla których wojna w Ukrainie jest przede wszystkim zakłóceniem modelu zysków. Dla tych środowisk prawa człowieka, suwerenność państw czy prawo międzynarodowe są wartościami drugorzędnymi wobec dostępu do tanich surowców i wielkich kontraktów.

Polska zna konsekwencje takiego myślenia. Historia XX wieku pokazuje, że kompromisy zawierane ponad głowami państw Europy Środkowej niemal zawsze kończyły się katastrofą. Dlatego dziś Warszawa patrzy na głosy takie jak Schrödera nie jako na marginalne, lecz jako na potencjalne zagrożenie dla spójności europejskiej polityki bezpieczeństwa.

Europa przed wyborem

Unia Europejska stoi dziś przed fundamentalnym wyborem. Może pozostać wspólnotą wartości, w której agresja spotyka się z konsekwentną reakcją, albo stać się rynkiem, gdzie wszystko – nawet wojna – jest kwestią ceny.

Powrót do współpracy energetycznej z Rosją oznaczałby przyznanie się do porażki i potwierdzenie, że Europa nie wyciąga wniosków z własnych błędów. Dla Polski byłby to sygnał, że bezpieczeństwo regionu znów może stać się kartą przetargową w grze większych graczy.

Apel Gerharda Schrödera nie jest więc głosem rozsądku. Jest głosem starego porządku, który doprowadził Europę na skraj wojny. A na taki „realizm” Polska nie może sobie pozwolić.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com