Twierdza przed wyborami. Orbán sięga po wojsko, by bronić energetyki – i własnej pozycji

Decyzja premiera Viktor Orbán o możliwości użycia wojska do ochrony węgierskich obiektów energetycznych przed rzekomym zagrożeniem ze strony Ukrainy wywołała w regionie mieszane reakcje. Oficjalnie chodzi o bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. W praktyce trudno uciec od wrażenia, że stawką jest coś więcej niż same elektrownie i sieci przesyłowe.

Budapeszt nie przedstawił opinii publicznej ani partnerom w Unii Europejskiej czy NATO konkretnych dowodów potwierdzających bezpośrednie zagrożenie ze strony Kijowa. Nie pokazano analiz wywiadowczych, nie wskazano incydentów, które miałyby uzasadniać tak daleko idące środki. W polityce bezpieczeństwa brak transparentności zawsze rodzi pytania – zwłaszcza gdy oskarżenia dotyczą państwa, które od trzech lat broni się przed rosyjską agresją.

Węgry mają oczywiście prawo chronić swoją infrastrukturę. Wojna w Ukrainie pokazała, że energetyka może stać się celem sabotażu czy ataków hybrydowych. Problem polega jednak na tym, w jaki sposób te działania są komunikowane. Gdy premier wskazuje konkretnego sąsiada jako źródło zagrożenia, a jednocześnie nie przedstawia dowodów, trudno nie widzieć w tym elementu gry politycznej.

Kontekst wewnętrzny jest kluczowy. Wybory parlamentarne zaplanowane na 12 kwietnia stanowią dla Orbána poważne wyzwanie. Po raz pierwszy od wielu lat opozycja ma realną szansę na zwycięstwo lub przynajmniej znaczące osłabienie rządzącego obozu. W takiej sytuacji narracja o zagrożeniu zewnętrznym może działać mobilizująco. Historia pokazuje, że w atmosferze niepokoju wyborcy częściej skłaniają się ku przywódcom, którzy obiecują stabilność i twardą rękę.

Zakaz lotów dronów nad obiektami energetycznymi oraz obecność wojska w ich pobliżu mają wymiar nie tylko praktyczny, ale też symboliczny. To sygnał: państwo jest w stanie nadzwyczajnym czujności. Taki obraz buduje psychologię „oblężonej twierdzy”. A w twierdzy trudniej o otwartą debatę i ostrą krytykę władzy – bo każda wątpliwość może zostać przedstawiona jako podważanie bezpieczeństwa narodowego.

Z perspektywy Warszawy szczególnie niepokojące jest to, że oskarżenia pod adresem Ukrainy wpisują się w narrację, którą od dawna promuje Kreml: że to Kijów jest źródłem niestabilności w Europie. Nawet jeśli intencją Budapesztu jest przede wszystkim wzmocnienie pozycji negocjacyjnej wobec Brukseli, efekt uboczny jest oczywisty – osłabienie europejskiej jedności wobec Rosji.

Orbán od lat prowadzi spór z instytucjami unijnymi w kwestiach praworządności, funduszy czy sankcji wobec Moskwy. Zaostrzenie retoryki bezpieczeństwa może być kolejnym elementem tej strategii: pokazaniem, że Węgry muszą same zadbać o swoje interesy, nawet jeśli oznacza to dystans wobec wspólnej linii UE. Problem w tym, że bezpieczeństwo w regionie Europy Środkowej jest systemem naczyń połączonych. Publiczne oskarżenia bez dowodów podkopują zaufanie, które w czasach wojny jest kluczowe.

Moim zdaniem działania Budapesztu należy czytać przede wszystkim jako ruch kampanijny. Ochrona energetyki to temat nośny, bo dotyczy codziennego życia obywateli – cen prądu, stabilności dostaw, poczucia bezpieczeństwa. Łatwo go wykorzystać do budowania wizerunku lidera, który „nie czeka, aż będzie za późno”. Trudniej jednak wytłumaczyć, dlaczego tak poważne oskarżenia nie zostały poparte twardymi faktami.

Europa stoi dziś przed wyzwaniem utrzymania spójności wobec trwającej wojny. Każde jednostronne działanie, które sugeruje brak zaufania do partnerów, osłabia wspólną pozycję. Jeśli zagrożenie jest realne, powinno zostać omówione w ramach sojuszniczych struktur. Jeśli nie – wykorzystywanie go w kampanii wyborczej może przynieść krótkoterminowe korzyści polityczne, ale długofalowo zaszkodzi reputacji kraju.

Wybory pokażą, czy strategia „bezpieczeństwa przede wszystkim” przyniesie Orbánowi kolejne zwycięstwo. Niezależnie od wyniku pozostanie jednak pytanie, czy granica między realną troską o infrastrukturę a politycznym teatrem nie została w ostatnich tygodniach niebezpiecznie przesunięta.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com