Wojna Putina sięga Discorda. Jak Rosja werbuje młodych ludzi przez gry komputerowe

Rosyjska wojna przeciwko Ukrainie od dawna nie ogranicza się już do okopów, rakiet i czołgów. Coraz wyraźniej widać, że Kreml prowadzi ją także w przestrzeni cyfrowej – tam, gdzie młodzi ludzie szukają rozrywki, kontaktu z innymi i poczucia wspólnoty. Jak ujawnia Bloomberg, Rosja zaczęła wykorzystywać środowiska graczy komputerowych jako nowe pole rekrutacji żołnierzy na wojnę w Ukrainie.

Historia dwóch młodych obywateli Republiki Południowej Afryki pokazuje mechanizm tej operacji w brutalnych szczegółach. Mężczyźni, obaj w wieku około 20 lat, poznali się z osobą podszywającą się pod rekrutera rosyjskiej armii na platformie Discord – popularnym komunikatorze używanym przez graczy. Wspólnym mianownikiem była gra Arma 3, realistyczna symulacja wojskowa, w której wojna jest jedynie wirtualnym doświadczeniem. Dla nich szybko przestała taka być.

Według ustaleń Bloomberga kontaktujący się z nimi użytkownik o pseudonimie „@Dash” stopniowo przekonywał ich do wyjazdu do Rosji. Oferowano im atrakcyjne kontrakty wojskowe, wysokie zarobki, a nawet perspektywę rosyjskiego obywatelstwa i dalszej edukacji. W lipcu 2024 roku opuścili RPA, lecąc do Rosji przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Niedługo potem podpisali roczne umowy z rosyjską armią w okolicach Petersburga.

To, co miało być „szansą życia”, bardzo szybko zamieniło się w śmiertelną pułapkę. Po zaledwie kilku tygodniach szkolenia jeden z nich trafił na linię frontu w obwodzie ługańskim. Służył jako pomocnik operatora granatnika – funkcja wymagająca obecności na pierwszej linii ognia. Ostatni kontakt z rodziną miał na początku października. Kilka tygodni później bliscy otrzymali informację o jego śmierci w walce. Drugi mężczyzna zaginął – do dziś nie wiadomo, czy żyje.

Sprawa wywołała polityczną burzę w Republice Południowej Afryki, gdzie od 1998 roku udział w działaniach zbrojnych obcego państwa jest nielegalny. Bloomberg przypomina, że to nie pierwszy taki przypadek. Wcześniej media ujawniały zaangażowanie córki byłego prezydenta Jacoba Zumy w werbowanie Afrykanów do rosyjskiej armii pod pozorem „szkoleń ochroniarskich”. Pod koniec listopada aresztowano również znaną prezenterkę państwowego radia, która miała pośredniczyć w rekrutacji.

Milczenie rosyjskich instytucji jest w tej sprawie znamienne. Ambasada Rosji i konsulat w Kapsztadzie nie odpowiedziały na pytania dziennikarzy Bloomberga. Brak reakcji ze strony platformy Discord tylko pogłębia wrażenie bezkarności. Tymczasem mówimy o procederze, który wykorzystuje naiwność, brak doświadczenia życiowego i fascynację wojskową estetyką do wysyłania ludzi na realną wojnę.

Dla Polski ten temat ma szczególne znaczenie. Jako kraj graniczący z Ukrainą i jeden z głównych filarów jej wsparcia, doskonale rozumiemy, że rosyjska agresja ma charakter totalny. Jeśli Kreml jest gotów rekrutować graczy komputerowych z Afryki, oznacza to jedno: straty ludzkie po stronie rosyjskiej są tak ogromne, że Moskwa sięga po coraz bardziej desperackie i cyniczne metody.

Jak podaje Bloomberg, podobne przypadki rekrutacji odnotowano także w Kenii, Kamerunie i Burkina Faso. Jednak wykorzystanie platformy gamingowej jako narzędzia werbunkowego to nowy, niebezpieczny etap tej wojny. To ostrzeżenie dla całej Europy – wojna Putina nie zna granic ani moralnych hamulców, a jej echo może dotrzeć nawet tam, gdzie młodzi ludzie chcą po prostu zagrać w grę.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com