Były ambasador USA: „Przyjąłbym tę ofertę”. Polska może zyskać na sporze Trumpa
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
– Przeniesienie wojsk USA z baz na zachodzie Europy do Polski byłoby dobrym, choć kosztownym sposobem na wyładowanie złości Trumpa wobec NATO – powiedział Daniel Fried, były ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce. Także szef polskiego MON mówi, że dąży do zwiększania obecności Amerykanów w kraju.
Fried uważa, że sekretarz generalny NATO Mark Rutte robi, co może, by Sojusz przetrwał kryzys. Jak relacjonował weteran amerykańskiej dyplomacji po czwartkowym spotkaniu Ruttego z ekspertami i przedstawicielami waszyngtońskich elit w Instytucie Reagana w Waszyngtonie, szef NATO robi wszystko, by znaleźć „wąską ścieżkę” wyjścia z obecnego kryzysu NATO i przetrwać gniew Trumpa na sojuszników.
– On będzie walczył o takie miękkie lądowanie i uważam, że jest ono możliwe. Trump to wszystko rozwala, grozi, że to rozwali, ale jeszcze tego nie zrobił – powiedział. – Rutte próbuje znaleźć tę wąską ścieżkę naprzód, która po prostu omija grzmoty Trumpa. Jest niestrudzenie konstruktywny. Nie daje się wciągnąć w króliczą norę trumpowskiej retoryki, tylko patrzy do przodu, bo wie, że na Trumpie historia się nie kończy – dodał.
Jego zdaniem, celem Ruttego jest wykorzystanie uzasadnionych pretensji Trumpa co do NATO oraz niewystarczających nakładów na obronę i przekucie ich w sytuację, w której NATO będzie silniejsze dzięki silniejszej Europie.
„Przyjąłbym tę ofertę”
Według Frieda kompromisowym sposobem na „odreagowanie” Trumpa względem NATO byłby plan przedstawiony w środę w „Wall Street Journal”, zakładający przeniesienie sił USA z baz w Niemczech, Włoszech czy Hiszpanii – których postawa w obliczu wojny z Iranem rozzłościła prezydenta – do państw takich jak Polska czy Rumunia.
– Wycofanie się z Ramstein jest kosztowne i to po prostu nie ma większego sensu. Ale jeśli mamy zaspokoić potrzebę Donalda Trumpa, można zastanowić się, na jakiej podstawie możesz przenieść się z krajów Europy Zachodniej do Polski i Rumunii. Przyjąłbym tę ofertę – powiedział Fried.Jak stwierdził, byłoby to politycznie sensowne dla Trumpa ze względu na jego dobre stosunki z prezydentem Karolem Nawrockim oraz na postawę Rumunii, która zadeklarowała gotowość do współpracy w sprawie Iranu i jest położona bliżej Bliskiego Wschodu.
Fried ocenił, że obecny kryzys w NATO i gniew Trumpa po części jest wyrazem jego frustracji ze względu na sytuację w cieśninie Ormuz, a po części efektem podszeptów ludzi w administracji, którzy „nienawidzą NATO” i mają w pogardzie Europę, zwłaszcza Zachodnią. Zdaniem byłego dyplomaty, wpływy te są do pewnego stopnia równoważone przez „reaganowskie” skrzydło, reprezentowane m.in. przez ambasadora USA przy NATO Matta Whitakera.
Szef MON: Nie ma NATO bez USA
Bliski Wschód nie stoi nam na przeszkodzie w realizacji planu, który jest kreślony od kilkunastu miesięcy – dążenia do zwiększania obecności Amerykanów w Polsce – powiedział „Rzeczpospolitej” wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. – Nie ma NATO bez USA, ale nie ma też siły i potęgi militarnej Ameryki bez jej udziału w NATO. Moim zdaniem jest to bardzo mocne naciąganie struny, ale nie do momentu, kiedy ona zostanie zerwana – dodał, mówiąc o słowach Trumpa dotyczących wyjścia USA z Sojuszu. – Liczymy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce, niezależnie od sytuacji na Bliskim Wschodzie – stwierdził Kosiniak Kamysz.
Źródło: gazeta.pl
