Komunikat ambasady USA w Izraelu. Część personelu może opuścić kraj. „Zagrożenie”
Ambasada Stanów Zjednoczonych w Jerozolimie poinformowała, że część pracowników placówki może opuścić kraj. Komunikat pojawił się w związku z rosnącym ryzykiem wybuchu konfliktu zbrojnego z Iranem.
„W dniu 27 lutego 2026 r. Departament Stanu zezwolił na wyjazd personelu rządowego USA niepełniącego kluczowych funkcji oraz członków rodzin personelu rządowego USA z misji dyplomatycznej w Izraelu ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa” – czytamy w komunikacie. Nie wyjaśniono, o jakie zagrożenia chodzi, ale – jak zauważa Reuters – w obecnej sytuacji można się domyślić, że ma to związek ze zwiększonym ryzykiem wybuchu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie.
Agencja tłumaczy również, że zezwolenie na wyjazd części personelu nie jest jednoznaczne z nakazem opuszczenia kraju. Oznacza jedynie, że pracownicy mogą samodzielnie podjąć decyzję o tym, czy chcą wyjechać. Ambasador USA apeluje do pracowników o jak najszybsze opuszczenie Izraela
Jak z kolei donosi „The New York Times”, Mike Huckabee, ambasador Stanów Zjednoczonych w Izraelu, rozesłał do pracowników placówki e-mail, w którym poinformował o tym, że mogą opuścić kraj. Podkreślił w nim, że osoby, które chcą wyjechać „powinny zrobić to jeszcze dzisiaj (27 lutego – red.)”. Zalecił, aby rezerwowali jakikolwiek lot z lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie i ostrzegł przed wzmożonym zainteresowaniem lotami z Izraela. „Skupcie się na znalezieniu miejsca (w samolocie – red.) do dowolnego miejsca, z którego będziecie mogli kontynuować podróż do Waszyngtonu, ale priorytetem będzie jak najszybsze opuszczenie kraju” – napisał w wiadomości, cytowanej przez dziennik.
W przypadku ewentualnego wspólnego ataku izraelsko-amerykańskiego na Iran, to Izrael byłby naturalnym celem odwetu Teheranu. Media: Stany Zjednoczone przygotowują się do ataku na Iran
Choć nadal trwają rozmowy dyplomatyczne między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w sprawie programu nuklearnego, to wiele wskazuje na to, że konflikt na Bliskim Wschodzie jest nieunikniony. W ostatnim czasie Amerykanie znacząco zwiększyli swoją obecność militarną w regionie – wysyłając tam m.in. dwa lotniskowce, kilkanaście okrętów wojennych i setki myśliwców. To jasny sygnał dla Teheranu, aby zgodził się na ustępstwa wobec Waszyngtonu. Jak zauważa CNN, liczebność amerykańskich sił powietrznych i morskich wzrosła najmocniej „od czasu inwazji na Irak w 2003 roku”.
Według doniesień Axios Stany Zjednoczone są bardziej skłonne do wojny z Iranem, niż mogłoby się wydawać. Rozmówcy portalu wskazywali nawet, że prawdopodobieństwo wybuchu konfliktu wynosi już 90 proc. W walki miałby być zaangażowany także Izrael. Tamtejszy rząd zakłada, że atak może nastąpić nawet w przeciągu kilku dni.
Źródło: gazeta.pl
