Kraj NATO szykuje się na najgorsze. Mogą wysadzać drogi i tory przy granicy z Rosją
Łotwa przygotowuje plan awaryjny na wypadek rosyjskiej agresji. Władze w Rydze nie wykluczają fizycznego demontażu dróg i linii kolejowych na wschodzie kraju, by uniemożliwić szybki przerzut wojsk. – Ani jeden wojskowy pojazd okupantów nie przejedzie przez terytorium Łotwy – zapowiada minister obrony Andris Spruds.
Drogi i kolej to zagrożenie
Łotewski rząd pracuje nad szczegółowym planem, który w razie wzrostu zagrożenia militarnego pozwoli natychmiast odciąć wschodnie drogi i linie kolejowe. O przygotowaniach poinformował minister obrony Andris Spruds w programie „Poranna panorama” w publicznej łotewskiej telewizji. Jak podkreślił, infrastruktura transportowa, która w czasie pokoju pełni funkcję cywilną, w sytuacji kryzysowej może stać się narzędziem agresora. – Jeśli zagrożenie militarne wzrośnie, nie wykluczamy demontażu dróg i linii kolejowych – powiedział Spruds. Dodał, że Rada Wojskowa oraz Ministerstwo Transportu przedstawiły już rządowi skróconą informację w tej sprawie, a podstawowe zasady działania są ustalone.
„Żaden pojazd okupanta nie przejedzie”
Stanowisko łotewskiego resortu obrony jest jednoznaczne. Celem planu jest uniemożliwienie szybkiego wtargnięcia wojsk rosyjskich na terytorium kraju. – Żaden wóz wojskowy okupantów nie przejedzie przez terytorium Łotwy – podkreślił minister obrony. Podobne opinie od dawna wyrażają przedstawiciele łotewskich sił zbrojnych. Pułkownik Andris Rieksts z Połączonego Sztabu Łotewskich Sił Zbrojnych mówił wprost, że z wojskowego punktu widzenia najlepiej byłoby całkowicie zrezygnować z kolejowych połączeń prowadzących ze wschodu. – Najlepszy czas mamy wtedy, gdy nie ma tej linii kolejowej. To jest kwestia militarna – stwierdził. Rząd: infrastruktura musi służyć obronie
Premier Evika Silinia zaznaczyła, że prace nad planem nie mają charakteru politycznego gestu, lecz wynikają z realnych analiz bezpieczeństwa. Chodzi o takie rozwiązania, które w sytuacji zagrożenia nie sparaliżują działań Narodowych Sił Zbrojnych. – Musimy być w stanie zapewnić energię elektryczną, gdyby coś nam groziło, tak aby kolej była również jednym z narzędzi w rękach Narodowych Sił Zbrojnych – powiedziała Silinia. Premier podkreśliła też, że bezpieczeństwo infrastruktury nie jest wyłączną odpowiedzialnością wojska, a działania w czasie pokoju muszą być skoordynowane z Litwą, Estonią oraz partnerami międzynarodowymi. – Nie możemy działać w izolacji – dodała.
Prezydent: granicy nie da się chronić wybiórczo
Prezydent Łotwy Edgars Rinkeviczs zwraca uwagę, że ochrona wschodniej granicy musi być postrzegana całościowo. Obejmuje ona nie tylko tory kolejowe, ale także drogi oraz inne środki ograniczające mobilność potencjalnego agresora. – Głównym zadaniem jest realizacja już określonych środków, a w przypadku torów kolejowych opracowanie scenariusza, który pozwoli skutecznie rozwiązać ten problem w sytuacji kryzysowej – wskazał prezydent.
Lekcja z Ukrainy i sygnały z Kremla
Decyzje władz w Rydze są bezpośrednio związane z doświadczeniami Ukrainy z 2022 roku. Łotysze nie chcą powtarzać scenariusza, w którym sprawna sieć drogowa i kolejowa ułatwia agresorowi szybki marsz w głąb kraju. Dodatkowym czynnikiem jest coraz ostrzejsza narracja rosyjskich mediów, które – według łotewskich służb – coraz częściej przedstawiają Łotwę w sposób przypominający ten wobec Ukrainy przed wybuchem wojny. Równolegle kraj wzmacnia fizyczne zabezpieczenia granicy. W grudniu 2025 roku zakończono budowę 280-kilometrowego ogrodzenia na granicy z Rosją, a wcześniej powstała bariera na granicy z Białorusią.
Źródło: gazeta.pl
