Rosja grozi krajom Zachodu ws. interwencji w Ukrainie. Zacharowa: Wszystkie obiekty będą celem
Fot. REUTERS/Ramil Sitdikov
Moskwa skrytykowała deklarację tzw. koalicji chętnych, według której po zakończeniu działań wojennych siły pokojowe z innych państw miałyby pojawić się w Ukrainie. „Rozmieszczenie na terytorium Ukrainy jednostek wojskowych, magazynów oraz innej infrastruktury państw zachodnich będzie kwalifikowane jako zagraniczna interwencja, stanowiąca bezpośrednie zagrożenie” – przekazała rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa.
Koalicja chętnych w Ukrainie
6 stycznia Francja, Wielka Brytania i Ukraina podpisały deklarację dotyczącą rozmieszczenia międzynarodowych sił w Ukrainie po zakończeniu wojny z Rosją. Doszło do tego podczas szczytu „koalicji chętnych” w Paryżu, w którym uczestniczyli przedstawiciele 35 państw oraz wysłannicy Białego Domu. Uzgodniono wówczas zakres gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Dotyczy on m.in. utworzenia sił wielonarodowych i monitorowanie zawieszenia broni pod przywództwem USA po zakończeniu działań wojennych w Ukrainie. Amerykanie mają objąć przywódczą rolę w kwestii wdrażania ewentualnego zawieszenia broni. – Mogę powiedzieć, że po zawieszeniu broni Wielka Brytania i Francja stworzą w Ukrainie centra wojskowe i zbudują chronione magazyny broni i sprzętu wojskowego – przekazał brytyjski premier Keir Starmer.
„Uzasadnione cele bojowe”
Deklaracja złożona w Paryżu została skrytykowana przez Moskwę. „Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji ostrzega, że rozmieszczenie na terytorium Ukrainy jednostek wojskowych, magazynów oraz innej infrastruktury państw zachodnich będzie kwalifikowane jako zagraniczna interwencja, stanowiąca bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa nie tylko Rosji, ale i innych państw Europy” – przekazała w komunikacie opublikowanym 8 stycznia rzeczniczka resortu Maria Zacharowa. Dodała również, że „wszystkie takie jednostki i obiekty będą uznawane za prawomocne cele bojowe Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej”. Podkreśliła też, że „ostrzeżenia te były wielokrotnie formułowane na najwyższym szczeblu i pozostają aktualne”. Zdaniem przedstawicielki resortu „nowe militarystyczne deklaracje tzw. koalicji chętnych i reżimu w Kijowie sprawiają, że stają się one prawdziwą 'osią wojny'”. Według rosyjskiego MSZ „paryska deklaracja” to dokument „skrajnie odbiegający od pokojowego uregulowania”. W komunikacie rosyjskiej dyplomacji napisano również, że propozycje zachodnich państw nie są nastawione na osiągnięcie trwałego pokoju, ale na kontynuowanie militaryzacji, eskalację i rozprzestrzenianie się konfliktu. Rzeczniczka resortu dodała, że pokojowe zakończenie konfliktu jest możliwe wyłącznie pod warunkiem rezygnacji Ukrainy z aspiracji do NATO, oddania Rosji Donbasu oraz przeprowadzenia – jak to ujęła – demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy.Rosja wykorzystała Oriesznika
W nocnym, zmasowanym ataku na Ukrainę Rosjanie wysłali na ten kraj 242 drony, 13 rakiet balistycznych, 22 rakiety kierowane i hipersoniczną rakietę Oresznik. Nocne ataki podsumował prezydent Wołodymyr Zełenski. Oriesznik spadł na Lwów, przelatując wcześniej około 1500 kilometrów z rosyjskiego Kapustin Jaru. W Kijowie zginęły cztery osoby, w tym członek załogi pogotowia. Uszkodzonych zostało 20 budynków mieszkalnych. Dziesiątki osób są ranne. Do jednego z ataków doszło w momencie, gdy ratownicy udzielili pierwszej pomocy. Jeden z dronów spadł na ambasadę Kataru w Kijowie. To – jak podkreślał Zełenski – kraj, który robi wiele w mediacjach z Rosją, między innymi na rzecz uwolnienia jeńców i cywilów z rosyjskich więzień. Zdaniem prezydenta Ukrainy potrzebna jest reakcja świata – przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, „na których sygnały Rosja zwraca uwagę”. Przywódca zapowiedział, że poinformuje inne państwa o skutkach ataku i wezwał też do wsparcia jego kraju – między innymi poprzez wzmacnianie obrony powietrznej.
Źródło: gazeta.pl
