Szef NATO uderza w pomysł z Europy. „Śnijcie dalej”
Pomysł stworzenia europejskiej armii wraca w unijnej debacie wraz z wątpliwościami wokół zaangażowania USA w bezpieczeństwo regionu. Szef NATO Mark Rutte nie ma jednak złudzeń. W Parlamencie Europejskim jasno dał do zrozumienia, co myśli o takim scenariuszu.
Rutte: „Śnijcie dalej”
Podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim w Brukseli sekretarz generalny NATO Mark Rutte ostro skrytykował apele części europejskich polityków o budowę wspólnej armii Unii Europejskiej, niezależnej od Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jak stwierdził, zwolennicy takiego rozwiązania powinni „śnić dalej”. Zdaniem Ruttego tworzenie alternatywnej struktury wojskowej wobec NATO oznaczałoby dublowanie istniejących zdolności, rozpraszanie zasobów i realne osłabienie potencjału obronnego państw europejskich. – To skomplikuje sytuację. Myślę, że Władimir Putin bardzo by się z tego ucieszył. Więc proszę się jeszcze raz zastanowić – powiedział.
Europejska odpowiedzialność w ramach NATO
Szef NATO przyznał, że europejskie państwa muszą brać na siebie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo – zgodnie z oczekiwaniami Donalda Trumpa. Zastrzegł jednak, że powinno się to odbywać w ramach sojuszu transatlantyckiego, a nie poprzez jego omijanie czy osłabianie. W ostatnich tygodniach o potrzebie stworzenia europejskiej siły zbrojnej mówili m.in. hiszpański minister spraw zagranicznych Jose Manuel Albares oraz unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius. Rutte nie odniósł się do tych propozycji wprost, ale jasno zakwestionował samą ideę. Nie ma ludzi, nie ma sensu
Jednym z głównych argumentów Ruttego był problem realnych zasobów kadrowych. – Życzę powodzenia, bo trzeba znaleźć kobiety i mężczyzn w mundurach. Oni już dziś są zaangażowani w to, co się dzieje – podkreślił. Jego zdaniem Europa nie dysponuje nadwyżką żołnierzy, którzy mogliby zasilić nową, równoległą strukturę wojskową. W praktyce oznaczałoby to osłabienie zarówno armii narodowych, jak i NATO.
Parasol nuklearny USA
Rutte zwrócił też uwagę na finansowy wymiar ewentualnej „strategicznej autonomii” Europy. Jego zdaniem, gdyby UE rzeczywiście chciała samodzielnie zadbać o swoje bezpieczeństwo, koszty byłyby znacznie wyższe niż obecny cel NATO, czyli wydatki na obronność na poziomie 5 proc. PKB. – Musielibyście zbudować własne zdolności nuklearne. To miliardy i miliardy euro – powiedział. – Stracilibyście wtedy ostatecznego gwaranta naszej wolności, czyli amerykański parasol nuklearny. Więc… powodzenia – dodał. Trump, Grenlandia i nerwy w Europie
Dyskusja o europejskiej armii nasiliła się po kolejnych napięciach wokół polityki Donalda Trumpa wobec NATO, w tym po jego żądaniach dotyczących przekazania kontroli nad Grenlandią przez Danię. Rutte przekonywał jednak europosłów, że mimo tej niepewności Stany Zjednoczone pozostają silnie zaangażowane w NATO.
Źródło: gazeta.pl
