Trump przestał straszyć. Teraz inspiruje europejską skrajną prawicę

Jeszcze niedawno Donald Trump był dla europejskiej skrajnej prawicy problemem. Zbyt prymitywny. Zbyt kompromitujący. Zbyt toksyczny w kontaktach międzynarodowych. Dziś ten sam Trump przestaje być obciążeniem. Staje się wzorem.

To, co robi niemiecka AfD i francuski Rassemblement National, nie jest drobną korektą wizerunkową. To zmiana politycznego DNA. I sygnał ostrzegawczy dla całej Europy.

Trump jako dowód, że „się da”

Europejscy radykałowie nie kopiują Trumpa punkt po punkcie. Nie muszą. Wystarczy im jedno: dowód, że można wygrać wybory, atakując instytucje, ekspertów, media i sojuszników — i nie zapłacić za to politycznej ceny.

Trump pokazał, że chaos może być strategią. Że konflikt mobilizuje bardziej niż kompromis. Że fakty są mniej ważne niż emocje.

AfD i Rassemblement National dokładnie to zapamiętały.

Społeczne zmęczenie jako paliwo

Nie oszukujmy się: sukces skrajnej prawicy nie wziął się znikąd. Europejskie społeczeństwa są zmęczone. Drogim życiem. Migracyjnym chaosem. Niezrozumiałym językiem elit. Polityką, która coraz częściej brzmi jak prezentacja PowerPoint, a nie odpowiedź na realne problemy.

Trumpowski styl — brutalny, prosty, konfrontacyjny — trafia w to zmęczenie idealnie. AfD i francuska prawica zrozumiały, że nie muszą już łagodzić przekazu. Teraz opłaca się mówić ostrzej.

Unia Europejska jako wygodny wróg

Trump nienawidził Unii Europejskiej. Traktował ją jak konkurenta, nie partnera. Dla europejskiej skrajnej prawicy to prezent.

AfD i Rassemblement National od lat budują narrację o „Brukseli”, która rzekomo odbiera suwerenność, narzuca reguły i ignoruje obywateli. Trump tylko wzmocnił ten przekaz, nadając mu globalną legitymację.

Problem w tym, że osłabiona UE nie oznacza silniejszych państw. Oznacza państwa bardziej samotne.

Ukraina demaskuje wszystko

Wojna w Ukrainie obnażyła prawdziwe intencje europejskiej skrajnej prawicy. AfD mówi wprost: mniej pomocy, więcej „realizmu”, więcej rozmów z Rosją. We Francji język jest łagodniejszy, ale sens podobny: zmęczenie wojną, relatywizowanie agresji.

Trump, który podważał sens wsparcia dla Ukrainy i kwestionował NATO, idealnie wpisuje się w tę narrację. Nie jako strateg, lecz jako alibi.

Kto na tym korzysta?

Na pewno nie Europa. Każde pęknięcie w zachodniej jedności działa na korzyść Kremla. Rosja nie musi sterować europejską skrajną prawicą. Wystarczy, że pozwala jej mówić i obserwuje efekty.

Polaryzacja, chaos, osłabienie wspólnej polityki zagranicznej — to dokładnie ten scenariusz.

Polska nie powinna mieć złudzeń

Z polskiej perspektywy flirt AfD i Rassemblement National z trumpizmem to nie egzotyka. To zagrożenie. Europa rozbita na egoistyczne państwa narodowe nie będzie Europą bezpieczną dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Historia już to przerabiała. I zawsze kończyło się tak samo.

To nie jest margines

Najbardziej niepokojące jest to, że Trump przestał być politycznym wstydem. Stał się „jedną z opcji”. A gdy radykalizm staje się normalny, demokracja zaczyna się cofać — powoli, ale konsekwentnie.

To nie jest debata o gustach politycznych.
To jest pytanie o to, jaką Europą chcemy być za kilka lat.

I czy jeszcze będzie wspólna.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com