Ekipa Karola Nawrockiego się sypie. „Ludzie się boją”, „wiele osób źle mu życzy”

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W Pałacu Prezydenckim wrze, zwłaszcza między Sławomirem Cenckiewiczem a Marcinem Przydaczem. Choć Przydacz naciskał na dymisję Cenckiewicza, prezydent ryzykowałby utratę jednego z najbliższych współpracowników. Sytuację dodatkowo komplikują wybory parlamentarne. Już za dwa lata ekipa Nawrockiego może się znacznie wykruszyć – wynika z ustaleń „Newsweeka”.

„W Pałacu i w PiS wiele osób źle życzy Cenckiewiczowi”

– Gdyby teraz były takie przecieki z Pałacu jak za Andrzeja Dudy, to ciągle byłyby czerwone paski w telewizjach – powiedział Jackowi Gądkowi z „Newsweeka” ważny polityk z obozu PiS. Z ustaleń dziennikarza wynika, że w Pałacu Prezydenckim coraz bardziej iskrzy. Konfliktem, który wysuwa się na prowadzenie, jest spór na linii Cenckiewicz – Przydacz. – Iskrzy kompetencyjnie, różnią się pod względem merytorycznym – przekazał jeden z informatorów. – Jest ostra rywalizacja o to, kto ma się kontaktować z Amerykanami, z administracją Trumpa – dodał kolejny. – W Pałacu i w PiS wiele osób źle życzy Cenckiewiczowi – usłyszał Gądek. Przecieki z Kancelarii Prezydenta. Przydacz „potrafi iść na zwarcie”

Sławomir Cenckiewicz od sierpnia 2025 roku pełni funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN). Wcześniej był m.in. dyrektorem Wojskowego Biura Historycznego oraz członkiem Kolegium IPN. Jest uznawany za jednego z najbliższych współpracowników Karola Nawrockiego i miał odegrać istotną rolę w jego zwycięstwie w wyborach prezydenckich. Z kolei Marcin Przydacz jest szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Wcześniej współpracował z Andrzejem Dudą, z którym – jak twierdzi „Newsweek” – na koniec się pokłócił. – Przydacz potrafi najpierw z kimś prowadzić wojenkę, a potem z nim współpracować. Tak było z Nawrockim, gdy walczyli o nominację na kandydata PiS na prezydenta. Najpierw z nim walczył, a dzisiaj jest jednym z najważniejszych ministrów w Pałacu. Potrafi iść na zwarcie – powiedział człowiek z prawicy. Jednym z punktów zapalnych miała być sytuacja, do której doszło na początku grudnia w Waszyngtonie. Przydacz miał być oburzony zachowaniem wiceszefów BBN (podległych Cenckiewiczowi), którzy wykluczyli gen. Krzysztofa Nolberta z rozmów w Pentagonie. Przypomnijmy, delegacji Biura Bezpieczeństwa Narodowego przewodniczył wiceszef BBN gen. Andrzej Kowalski. Towarzyszyli mu dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi gen. Adam Rzeczkowski oraz doradca szefa BBN Nikodem Rachoń. Miał z nimi iść na te rozmowy attaché wojskowy w ambasadzie gen. Krzysztof Nolbert, który od tygodni przygotowywał spotkanie z kluczowymi przedstawicielami administracji USA. Finalnie ludzie Cenckiewicza rzekomo kazali mu czekać w samochodzie. „Dlaczego? Bo pracuje w ambasadzie ze znienawidzonym w PiS chargé d’affaires Bogdanem Klichem. A Przydacz z Nolbertem nie ma żadnego problemu” – czytamy w tekście Gądka. 

Problem stanowi też fakt, że Sławomir Cenckiewicz nie ma od służb specjalnych dostępu do informacji niejawnych. – Ludzie boją się dawać Cenckiewiczowi cokolwiek tajnego – przyznał rozmówca z kręgu Pałacu Prezydenckiego.

Ekipa Karola Nawrockiego się sypie. „Nie chce puścić Boguckiego”

Karol Nawrocki nie chciałby, aby w Pałacu był drugi „wiceprezydent”, na wzór Marcina Mastalerka, który próbował rządzić Andrzejem Dudą. „Przydacz wojował wtedy z Mastalerkiem – teraz ma nie być powtórki” – pisze Jacek Gądek. – Nawrocki przecina takie konflikty – usłyszał dziennikarz od polityka znającego kulisy. Jak pisał Onet, Przydacz miał nawet przekonać prezydenta do dymisji Cenckiewicza, ale – jak podkreślają rozmówcy – „sprawa nie stanęła na ostrzu noża”. Nie pomaga fakt, że w 2027 roku z Pałacu odejdą: Paweł Szefernaker, Adam Andruszkiewicz, Zbigniew Bogucki, a także Marcin Przydacz. Prawdopodobnie będą kandydować do Sejmu. 

Jarosław Kaczyński chce jeszcze w tym roku wskazać kandydata PiS na przyszłego premiera, który stanie się twarzą nadchodzących wyborów. Kandydat musi mieć dobre kontakty z głową państwa. Wśród potencjalnych nazwisk wymienia się Zbigniewa Boguckiego i Tobiasza Bocheńskiego. „Plan A to Bogucki, który coraz mocniej kojarzy się z Karolem Nawrockim” – pisze Jacek Gądek. – Nawrocki jest magnetyczny, przyciąga prawicowych wyborców. Ale Szefernaker i Bogucki są zawaleni robotą – powiedział dziennikarzowi człowiek z kręgu Pałacu. – Karol Nawrocki nie chce puścić Boguckiego – dodał inny informator. 

Sławomir Cenckiewicz: „Przeczytałem. Korzystne foto”

Do artykułu Jacka Gądka odnieśli się już Sławomir Cenckiewicz i Marcin Przydacz. „Przeczytałem. Korzystne (foto):)” – napisał na platformie X szef BBN.”I ja również” – napisał z kolei Marcin Przydacz. „Foto niezłe, treść nieco słabsza. Taka plotkarska-baśniowa” – ocenił. „Wraz z prof. Cenckiewiczem i całym kierownictwem KPRP pozdrawiamy. Działamy dalej. Karawana jedzie” – dodał. „Trzeba koniecznie popracować na źródłami” – podkreślił.

Nieobecność Cenckiewicza

W czwartek (15 stycznia) odbyło się spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, ministrem Tomaszem Siemoniakiem oraz szefami służb specjalnych. Jak ustalił TVN24, nie wziął w nim udziału Sławomir Cenckiewicz. Dziennikarze stacji telewizyjnej usłyszeli od swoich źródeł, że „może to oznaczać przyznanie przez ludzi prezydenta, że Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji niejawnych”. Informację o nieobecności szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego potwierdził Tomasz Siemoniak.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com