Zaufanie ewidentnie osłabło, ale pogłoski o tąpnięciu to fejk. Wywiady NATO się nie rozstały
Fot. REUTERS/Philippe Magoni
Jedną z najsilniejszych stron NATO i bloku państw Zachodu zawsze były współpracujące służby wywiadowcze. Wiedza i informacje to najcenniejsze waluty od wieków. Teraz ta współpraca ma się ochładzać
Co najistotniejsze, to możemy się o tym dowiedzieć. Świat służb wywiadowczych z natury rzeczy jest bardzo skryty i unika rozgłosu. Ostatnie miesiące, a zwłaszcza ostatni tydzień, to natomiast kilka głośnych informacji na temat tego, jak układa się współpraca wywiadów państw NATO. I to nie tylko takich nieoficjalnych przecieków w mediach.Francuska deklaracja
Komunikat oficjalny wysłał prezydent Francji Emmanuel Macron 15 stycznia, podczas przemówienia noworocznego do żołnierzy w bazie lotnictwa Istres. Oznajmił wówczas, że Francja zastąpiła USA na przestrzeni ostatniego roku jako głównego dostawcę danych wywiadowczych dla ukraińskiego wojska. – 2/3 informacji jest teraz dostarczanych przez Francję – twierdził prezydent. Francuzi mają wspierać Ukraińców między innymi w planowaniu i koordynowaniu ich działań na froncie. Przyjmując deklarację prezydenta za prawdę, oznaczałoby to drastyczną zmianę po objęciu urzędu przez Donalda Trumpa.
Impuls do takiego ruchu na pewno był, kiedy w marcu 2025 roku USA na rozkaz prezydenta na około tydzień zawiesiły przekazywanie Ukrainie informacji wywiadowczych. Było to wywieranie presji na Kijów podczas pierwszej rundy rozmów nad ewentualnym zakończeniem wojny. Uprzednio służby USA miały być krytycznym i absolutnie najważniejszym wspólnikiem Ukraińców, co ci sami wiele razy przyznawali. Nagłe zawieszenie współpracy musiało więc być odczuwalne i skłaniać do zwiększenia dywersyfikacji.
Na ile precyzyjne jest twierdzenie Macrona, nie sposób zweryfikować. Ukraiński portal „militarnyi.com” twierdzi, że z perspektywy ukraińskiego wojska Francuzi owszem dysponują sporymi możliwościami jeśli chodzi o zwiad satelitarny, ale nie dorównują USA. Cytują przy tym byłego szefa wywiadu wojskowego generała Kiryłło Budanowa, który tak opisywał znaczenie informacji z amerykańskich satelitów (nie podano jednak daty wypowiedzi):
Jeśli stracimy dane przekazywane jako pomoc, to zobrazowanie optyczne (z satelitów wykonujących zdjęcia w normalnym świetle – red.) spadnie o około 15-17 procent, a zobrazowanie radarowe o około 46 procent. Byłoby to trudne, ale nie krytyczne. Takie stałoby się dopiero, kiedy zapadłaby polityczna decyzja o zablokowaniu naszych kontraktów komercyjnych z firmami cywilnymi. Wówczas nasz dostęp do danych z orbity spadłby niemal do zera.
Macron nie mówił jednak o konkretnie danych satelitarnych, ale ogólnie wywiadowczych. Esencja problemu jest taka, że nie sposób wiarygodnie zweryfikować jego twierdzeń. Nie ulega jednak przy tym wątpliwości, że zmniejszenie zależności od służb USA jest na pewno w sferze zainteresowania nie tylko Ukrainy, ale całej Europy. I to wyraźnie można wyczytać z wypowiedzi Francuza.Delikatne sygnały i fejk
O problemach w tej trwającej od dekad i ścisłej współpracy USA oraz Europy mówi też szereg doniesień nieoficjalnych. W sierpniu amerykańska telewizja CBS News podała, iż miesiąc wcześniej służby USA otrzymały nakaz zwiększenia tajności informacji dotyczących negocjacji pokojowych pomiędzy Ukrainą a Rosją. Do poziomu NOFORN, czyli „nie dla obcokrajowców”. Oznacza to wykluczenie nawet najbliższych państw z tak zwanego „Sojuszu Pięciorga Oczu”, który tworzą USA, Wielka Brytania, Kanada, Australia i Nowa Zelandia na podstawie niegdyś tajnych porozumień, sięgających 1946 roku. Rozkaz miała wydać Tulsi Gabbard, kontrowersyjna dyrektorka wywiadu narodowego, czyli polityczna nadzorczyni wszystkich służb wywiadowczych USA. Mianował ją na to stanowisko Trump, pomimo jej licznych wypowiedzi będących niepokojąco zgodnych z rosyjskim punktem widzenia. Sam ten fakt określano jako powodujący spore obawy u sojuszników.
Potem we wrześniu pojawiły się doniesienia, że Wielka Brytania i Holandia zawiesiły dzielenie się informacjami wywiadowczymi z USA, które mogły pomagać Amerykanom przeprowadzać ataki z powietrza na łodzie na Morzu Karaibskim. Ze względu na fakt, że z owe naloty były co najmniej dyskusyjne z punktu widzenia prawnego, jeśli nie po prostu nielegalne w myśl przepisów prawa morza i wojny.
Dodatkowo w minionym tygodniu szerokim echem odbiła się wypowiedź przypisywana byłemu oficerowi francuskiego wywiadu Vincentowi Crouzet. W wywiadzie miał on stwierdzić, że wobec spadku zaufania do Amerykanów, Ukraińcy postanowili ich sprawdzić. Mieli im przekazać fałszywe informacje i później zaobserwować, że najpewniej trafiły do Rosjan. Jak jednak opisał kilka dni później ukraiński portal „Kyiv Post”, była to fałszywa informacja. Na portalu X przypisano Francuzowi słowa, których on nie wypowiedział. Stwierdził on jedynie, że marcowe nagłe i niespodziewane zawieszenie współpracy wywiadowczej podkopało zaufanie Ukraińców do Amerykanów, w wyniku czego ci pierwsi mieli częściowo ograniczyć współdzielenie się swoimi informacjami z wywiadem USA.Rozwodu nie było
Z tych strzępków można wyczytać tyle, że zaufanie wywiadów europejskich do ich amerykańskich partnerów w ciągu ostatniego roku prawdopodobnie spadło. Urosła natomiast znacząco chęć zwiększenia samodzielności w tym zakresie. Nie da się bowiem ukryć, że wiara w autentyczność sojuszu z USA została w ostatnim roku znacząco nadszarpnięta. Nie ma jednak żadnych konkretnych informacji wskazujących na tąpnięcie w zakresie współpracy wywiadowczej. Choć pewne ograniczenia mogły się pojawić.
Trwanie współpracy na wysokim poziomie wydaje się potwierdzać choćby historia ukraińskiej kampanii ataków na rosyjskie rafinerie, która rozpoczęła się latem 2025 roku. Według amerykańskiego dziennika „New York Times”, istotną rolę odegrała w niej CIA. Jakoby pomogła Ukraińcom w planowaniu uderzeń, wskazując jakie elementy rosyjskich rafinerii są relatywnie najłatwiejsze do uszkodzenia lub zniszczenia, a jednocześnie trudne do zastąpienia lub naprawy. Tak aby niewielkie ukraińskie drony miały możliwość spowodowania realnych szkód, a nie jedynie powierzchownych, choć spektakularnych, pożarów. Ukraińcy temu nie zaprzeczali. Amerykanie mieli też istotnie pomagać w ocenie skutków uderzeń i planowaniu kolejnych.
Nie da się zaprzeczyć, że potencjał służb wywiadowczych USA musi być bardzo duży. Są najlepiej finansowanymi i największymi na świecie. Dysponują też największą konstelacją satelitów i mogą korzystać z informacji zbieranych przez całą flotę specjalistycznych samolotów oraz dronów zwiadu elektronicznego. Na przykład ostatnie lata pokazały, że ich penetracja Rosji jest głęboka i dobrze się orientują nawet w tym, co się dzieje na Kremlu. Na pewno nigdy nie dzieliły się z sojusznikami całą swoją wiedzą, ale niezależnie od tego zrywanie relacji z nimi byłoby bolesne. Dlatego pozostaje mieć nadzieję, że do tego nie dojdzie, choć jednocześnie wzmacnianie własnych europejskich zdolności będzie trwało.
Źródło: gazeta.pl
