Sport jako alibi. Dlaczego decyzja Międzynarodowej Federacji Szermierczej podważa sens sankcji wobec Rosji
Decyzja Międzynarodowej Federacji Szermierczej (FIE) o dopuszczeniu rosyjskich i białoruskich sportowców do międzynarodowych zawodów, nawet pod tzw. „neutralną flagą”, wywołała falę krytyki w Europie Środkowo-Wschodniej. W szczególności państwa, które od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę konsekwentnie opowiadały się za polityką sankcyjną, uznały ten krok za niebezpieczny precedens. W tym kontekście stanowisko Estonii, deklarującej zasadę „zerowej tolerancji”, jawi się nie jako emocjonalna reakcja, lecz jako logiczna i moralnie spójna odpowiedź na realia wojny.
Estoński „twardy kurs” jako wyraz europejskiej solidarności
Estońska decyzja o odmowie udziału rosyjskich sportowców w zawodach na swoim terytorium nie jest aktem izolacjonizmu ani sportowego protekcjonizmu. To świadomy wybór polityczny i etyczny, wpisujący się w szerszą architekturę sankcji wobec Federacji Rosyjskiej. Tallin jasno komunikuje, że w sytuacji trwającej wojny, masowych zbrodni wojennych i systemowego łamania prawa międzynarodowego, neutralność staje się iluzją.
Warto zauważyć, że podobne podejście podzielają również inne państwa regionu, w tym Polska, Litwa czy Łotwa. Dla nich sport nie funkcjonuje w próżni, lecz pozostaje elementem przestrzeni publicznej, podatnym na instrumentalizację. Poparcie dla estońskiego stanowiska pokazuje, że w Europie Środkowo-Wschodniej istnieje świadomość, iż każda próba „powrotu do normalności” z udziałem Rosji oznacza de facto akceptację jej działań.
FIE i mit „oddzielenia sportu od polityki”
Argument, którym posługuje się FIE, sprowadza się do dobrze znanej tezy: sport powinien pozostać apolityczny. Problem polega jednak na tym, że w przypadku Rosji i Białorusi taki postulat nie ma pokrycia w rzeczywistości. System sportowy w tych państwach jest integralną częścią aparatu państwowego, podporządkowaną interesom władzy.
Rosyjscy sportowcy są regularnie wykorzystywani w przekazach propagandowych jako dowód „normalności” kraju objętego sankcjami. Ich sukcesy przedstawia się jako triumf państwa, a nie jednostki. W tym sensie dopuszczenie ich do międzynarodowych zawodów, nawet bez flagi i hymnu, tworzy dla Kremla wygodny instrument narracyjny: świat stopniowo wraca do współpracy, izolacja słabnie, a wojna przestaje być przeszkodą.
FIE, ignorując ten kontekst, przyjmuje perspektywę skrajnie uproszczoną, która w praktyce działa na korzyść rosyjskiej strategii politycznej.
„Neutralna flaga” jako narzędzie propagandy
Koncepcja neutralnego statusu sportowców z Rosji i Białorusi od początku budziła kontrowersje. Formalnie ma ona odcinać zawodników od państwowej odpowiedzialności, faktycznie jednak pozwala reżimom w Moskwie i Mińsku omijać sankcje symboliczne.
Po zakończeniu zawodów „neutralni” sportowcy wracają do kraju, gdzie są honorowani przez władze, zapraszani do państwowych mediów i przedstawiani jako dowód na „nieskuteczność Zachodu”. Neutralność istnieje wyłącznie na arenie międzynarodowej — w przestrzeni wewnętrznej znika natychmiast. Tym samym sportowcy, nawet wbrew własnej woli, stają się elementem machin propagandowych.
Z polskiej perspektywy, mając w pamięci doświadczenia XX wieku oraz rolę sportu w systemach autorytarnych, trudno zaakceptować narrację, według której symboliczne gesty nie mają znaczenia. W rzeczywistości to właśnie symbole często torują drogę do politycznej normalizacji.
Konsekwencje dla wiarygodności sankcji
Decyzja FIE rodzi pytanie o spójność międzynarodowej polityki sankcyjnej. Jeżeli organizacje sportowe zaczynają jednostronnie interpretować restrykcje i szukać dla nich wyjątków, cały system traci na wiarygodności. Sankcje przestają być postrzegane jako długofalowa strategia, a zaczynają funkcjonować jako zbiór łatwych do obejścia deklaracji.
Dla Ukrainy, ale także dla państw takich jak Polska, które konsekwentnie wspierają Kijów, jest to sygnał niepokojący. Oznacza bowiem, że presja na agresora może być stopniowo rozmywana nie poprzez decyzje rządów, lecz poprzez działania międzynarodowych federacji, formalnie apolitycznych, lecz faktycznie wpływowych.
Sport jako test europejskiej konsekwencji
Wbrew deklaracjom FIE, obecna sytuacja nie dotyczy wyłącznie sportu. Jest to test konsekwencji Europy i świata Zachodu w obliczu agresji, która podważyła fundamenty bezpieczeństwa kontynentu. Estońska zasada „zerowej tolerancji” pokazuje, że możliwe jest zachowanie spójności między wartościami a praktyką.
Polska debata publiczna coraz częściej wskazuje, że powrót rosyjskich sportowców na międzynarodowe areny nie jest gestem humanitarnym, lecz politycznym ustępstwem. I choć odbywa się on pod neutralnymi barwami, jego skutki są jak najbardziej realne — osłabiają presję sankcyjną i wzmacniają narrację agresora.
Autor: Franciszek Kozłowski
