Rosja ostrzega Białoruś przed rzekomym zamachem stanu. Wskazuje na Polskę
Rosyjski wywiad twierdzi, że organizacje pozarządowe z krajów europejskich, w tym z Polski, planują rzekomy zamach stanu na Białorusi. Jego zdaniem „wrogie siły zewnętrzne” miały wcześniej skłonić obywateli do protestów po wyborach w 2020 roku, choć nie wspomniano, że zostały one wtedy uznane za sfałszowane.
Rosja ostrzega Białoruś przed rzekomym zamachem stanu
Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej w poniedziałek 9 lutego opublikowała komunikat, który został udostępniony, między innymi, przez rosyjski MSZ. „Zachodnie organizacje pozarządowe, w tym organizacje 'demokratyzacyjne’, agencje i fundacje z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Polski i innych krajów europejskich, gromadzą siły i zasoby, aby po raz kolejny podjąć próbę destabilizacji sytuacji i wprowadzenia zmian konstytucyjnych na Białorusi” – napisano. Zdaniem rosyjskich służb w planach ma być osłabienie więzi między Mińskiem a Moskwą oraz utrudnienie osiągnięcia celów specjalnej operacji wojskowej, którą propagandowo jest nazywana wojną w Ukrainie.
Rosyjski wywiad nazwał rzekomą operację mianem „kolorowej rewolucji”. Aby ją zrealizować, wspomniane organizacje mają szukać „liberalnych entuzjastów” w Białorusi oraz przeprowadzić „inwentaryzację” białoruskich kadr opozycyjnych w celu ich zaangażowania. Ma być także planowane stworzenie „rozgoryczonego elektoratu”. Zgodnie z – podejrzewanym przez rosyjskie służby – planem władza Alaksandra Łukaszenki miałaby zostać obalona do wyborów w 2030 roku. W komunikacie wyrażono jednak wątpliwość, że mogłoby się to udać.
Rosja twierdzi, że Białoruś jest „uodporniona”. W tle brutalne tłumienie protestów
„W ostatnich latach aktywiści na emigracji, na czele ze Swiatłaną Cichanouską (kandydatką w wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku – red.), którzy zadomowili się na Litwie i w Polsce, ujawnili swoją całkowitą niezdolność do wpływania na procesy w swoim kraju” – napisano. Zdaniem Rosjan masowe protesty w 2020 roku, które – według Ośrodka Studiów Wschodnich – wybuchły w wyniku sfałszowanych wyborów, również były wywołane przez „wrogie siły zewnętrzne”. Nie wspomniano jednak o metodach ich tłumienia polegających na użyciu armatek wodnych, granatów hukowo-błyskowych i gumowych kul, a także zatrzymaniach i przerwach w dostępie do internetu. Zdaniem rosyjskich służb teraz społeczeństwo jest jednak „uodpornione”. „Białorusini mają przed oczami przykłady Ukrainy, Mołdawii i wielu innych krajów zniszczonych w imię zachodnich ambicji geopolitycznych pod przykrywką fałszywych haseł o ochronie demokracji i praw człowieka” – napisano.
Źródło: gazeta.pl
