Macron zdecydował. Lotniskowiec Charles de Gaulle wypłynął na Morze Śródziemne
W odpowiedzi na zaostrzający się konflikt na Bliskim Wschodzie Francja wysyła lotniskowiec na Morze Śródziemne – ogłosił we wtorek (3 marca) prezydent Emmanuel Macron. Szacuje się, że Charles de Gaulle dotrze tam w ciągu 10 dni.
Prezydent Francji o sytuacji na Bliskim Wschodzie mówił w telewizyjnym orędziu do narodu. Jak podkreślił, główną odpowiedzialność za eskalację konfliktu ponosi Islamska Republika Iranu. Wskazał m.in. na niebezpieczny program nuklearny czy wydawanie rozkazów strzelania do „własnych obywateli” podczas styczniowych protestów. – W obliczu tej niestabilnej sytuacji i niepewności nadchodzących dni nakazałem lotniskowcowi Charles de Gaulle, jego siłom powietrznym i eskorcie złożonej z fregat wypłynięcie na Morze Śródziemne – powiedział francuski przywódca.
Emmanuel Macron: Mamy umowy
Wyjaśniając, skąd jego decyzja o wysłaniu Charles de Gaulle, czyli jedynego francuskiego lotniskowca, na Morze Śródziemne Emmanuel Macron podkreślał kilka kwestii. – Mamy umowy obronne, które wiążą nas z Katarem, Kuwejtem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Jesteśmy również powiązani z Jordanią, Irakiem i naszymi kurdyjskimi sojusznikami – wyjaśnił polityk. Zapowiedział również wysłanie fregaty Langwedocja i środków obrony przeciwlotniczej na Cypr.
Jak podkreślił, Cieśnina Ormuz „jest de facto zamknięta”, a napięcia dotyczą też Morza Czerwonego i kanału Sueskiego. – Podjęliśmy inicjatywę, by zbudować koalicję w celu połączenia środków, w tym militarnych, na rzecz wznowienia i zabezpieczenia ruchu na morskich drogach kluczowych dla gospodarki światowej – dodał.
„Historia nigdy nie opłakuje katów swojego narodu”
Jednocześnie prezydent Francji zaznaczył, że nie chce wchodzić w konflikt i nie może poprzeć działań militarnych Stanów Zjednoczonych i Izraela, bo – jak wyjaśnił – zostały przeprowadzone poza prawem międzynarodowym. Nie uzyskały m.in. zatwierdzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ ani innych instytucji.
Macron podkreślił, że konflikt rozszerza się na sąsiednie obszary i niesie poważne konsekwencje dla pokoju oraz bezpieczeństwa. Ostrzegł również przed izraelską operacją lądową w Libanie, która byłaby „niebezpieczną eskalacją i strategicznym błędem”. Dodał przy tym, że „historia nigdy nie opłakuje katów swojego narodu”, nawiązując w ten sposób do śmierci przywódcy duchowego i politycznego Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego.
Źródło: gazeta.pl
