Czarnek kpił z „OZE”. Media: Wziął dużą dotację z UE na panele fotowoltaiczne
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Na dachu domu kandydata PiS na premiera jest 14 paneli fotowoltaicznych. Wartość całego przedsięwzięcia przekroczyła 5,8 mln zł, z czego ponad 2,9 mln zł stanowiło dofinansowanie ze środków unijnych – wynika z dokumentów Urzędu Marszałkowskiego.
7 marca podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem jego ugrupowania na premiera w rządzie, który mógłby powstać po wyborach parlamentarnych w 2027 roku, będzie Przemysław Czarnek – były wojewoda lubelski, szef resortu edukacji narodowej w rządzie Mateusza Morawieckiego, poseł PiS z Lublina i profesor KUL.
W krakowskiej hali „Sokół” Czarnek mówił między innymi, że przedstawiciele silnego państwa powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć między innymi unijny ETS, odnawialne źródła energii oraz Zielony Ład. – Nie mamy waszego miksu energetycznego, nie mamy żadnego Zielonego Ładu, nie mamy żadnych OZE, sroze. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel – mówił Czarnek.
Po słowach posła PiS rozgorzała dyskusja o panelach fotowoltaicznych na dachu domu, w którym mieszka polityk. Nieruchomość formalnie należy do jego żony. Wyszło między innymi na jaw, że Czarnek… sam korzysta z OZE.
Media: Czarnek wziął unijną dotację na panele fotowoltaiczne
Z ustaleń Onetu wynika, że Czarnek skorzystał z projektu „Jesteśmy EKOlogiczni w Gminie Jastków”, realizowanego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014-2020. Program przewidywał montaż instalacji odnawialnych źródeł energii na domach mieszkańców gminy Jastków, gdzie mieszka polityk PiS. Wartość całego przedsięwzięcia przekroczyła 5,8 mln zł, z czego ponad 2,9 mln zł stanowiło dofinansowanie ze środków unijnych – wynika z dokumentów Urzędu Marszałkowskiego.
„Kandydat na premiera przyznał, że za montaż fotowoltaiki zapłacił pięć lat temu ponad 8 tys. zł, a jego rachunki spadły o 1-1,5 tys. zł rocznie. Polityk nie wspomina, ile otrzymał dotacji, ponieważ całkowity koszt instalacji z pewnością był zdecydowanie wyższy niż wspomniane przez niego kilka tysięcy złotych” – opisał serwis.”Żyjemy w wolnym kraju”
Czarnek przekonywał, że zdemontuje panele, gdy PiS wróci do władzy i „do normalnych, niskich cen energii dla wszystkich Polek i Polaków”. – Postawimy na węgiel jako bazę, a w najbliższej przyszłości także na atom. Muszę tylko sprawdzić, jak się to utylizuje. Żyjemy w wolnym kraju, każdy sam decyduje, co mu się opłaca – mówił.
„Przemysław Czarnek mieszka pod Lublinem, do granic miasta ma kilkaset metrów. Na mapie Google na dachu jego domu można się doliczyć 14 paneli fotowoltaicznych. Można je także dostrzec z ulicy prowadzącej do jego domu” – opisuje Jacek Brzuszkiewicz w swoim artykule na Wyborcza.pl.
Źródło: gazeta.pl
