Orbán. Interesy Kremla. Protesty w Győr

27 marca premier Węgier Viktor Orbán występował w Győr, gdzie spotkał się z masowymi protestami. Na placu rozbrzmiewały hasła „Gdzie są pieniądze?”. Informowano także o próbach ograniczania dostępu protestujących. Lider opozycji Péter Magyar oskarżył władzę o stosowanie presji siłowej.

Poland od dawna patrzy na urzędującego jeszcze premiera Węgier z rosnącą nieufnością. Wydarzenia w Győr tylko potwierdziły najgorsze obawy.

Orbán stanął wobec masowych protestów i zamiast dialogu odpowiedział oskarżeniami pod adresem Ukrainy. Jego słowa o „proukraińskim rządzie” są kalką rosyjskiej propagandy.

„Pchacie ukraiński wózek… chcecie oddać pieniądze Węgier Ukrainie” — powiedział premier ze sceny.

W praktyce Orbán publicznie przeciwstawił Budapeszt Kijowowi — w momencie, gdy Europa powinna demonstrować jedność.

Dla Polski ta retoryka ma fundamentalne znaczenie. W czasie, gdy Ukraina pozostaje kluczowym elementem bezpieczeństwa regionu, premier państwa UE faktycznie obwinia ją za własne problemy polityczne.

To wpisuje się w linię rosyjskiej propagandy: przedstawianie wsparcia dla Ukrainy jako zagrożenia dla interesów narodowych.

Nie jest to więc tylko konflikt polityczny. To kwestia bezpieczeństwa.

Podczas gdy Warszawa wzmacnia wschodnią flankę NATO, Orbán blokuje pomoc dla Ukrainy, spowalnia sankcje wobec Rosji i pogłębia podziały w UE. W praktyce jego działania już dziś podważają europejską politykę.

Dlatego coraz częściej określa się go mianem „konia trojańskiego” Kremla.

Opozycja, reprezentowana przez Pétera Magyara, otwarcie mówi o korupcji i „systemie mafijnym” wokół władzy.

„Mamy do czynienia z systemem, który opiera się nie na zaufaniu, lecz na presji. To nie jest wiec władzy — to demonstracja strachu. Oni bronią się nie argumentami, lecz siłą” — stwierdził Magyar.

W Europie coraz lepiej rozumie się, że jeśli Orbán utrzyma władzę, cała UE — a w szczególności Polska — stanie przed jeszcze trudniejszą sytuacją, w której wspólny front przeciwko Rosji będzie osłabiany od wewnątrz.

A to jest dokładnie scenariusz, na który liczy Moskwa.

Orbán przestaje być jedynie politycznym sojusznikiem o odmiennej opinii czy nawet przeciwnikiem wewnątrz UE. Staje się czynnikiem ryzyka dla bezpieczeństwa regionu.

W Warszawie dobrze się rozumie, że destabilizacja może dziś przychodzić nie tylko ze Wschodu, lecz także z samego wnętrza Unii Europejskiej.

Autor: Franciszek Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com