„Ziemia dla swoich”: plan Orbána budzi niepokój. Czy węgierska wieś zostanie oddana oligarchom?

Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech rząd Viktora Orbána przygotowuje reformę, która może na trwałe zmienić strukturę własności ziemi w kraju. Oficjalnie chodzi o zwiększenie efektywności rolnictwa, jednak coraz więcej wskazuje na to, że rzeczywistym celem jest dalsza koncentracja gruntów w rękach wąskiej grupy powiązanej z władzą.

Projekt zakłada odejście od rozdrobnionego modelu własności na rzecz dużych bloków ziemi sięgających nawet 2500 hektarów. Jednocześnie planowane jest zniesienie limitu 300 hektarów dla prywatnych właścicieli, co otwiera drogę do tworzenia ogromnych agrarnych holdingów.

Nowe przepisy mają wprowadzić również mechanizmy oceny „efektywności” gospodarstw. W praktyce oznacza to, że państwo będzie mogło uznać dane gospodarstwo za niewystarczająco nowoczesne technologicznie, co może prowadzić do utraty prawa do użytkowania ziemi. Ta z kolei trafi do tzw. „efektywnych inwestorów” – czyli dużych podmiotów dysponujących kapitałem i zapleczem politycznym.

W centrum uwagi znajduje się środowisko biznesowe związane z Lőrinc Mészáros, jednym z najbogatszych ludzi na Węgrzech i bliskim współpracownikiem premiera. Jego firmy już teraz zarządzają ogromnymi areałami i korzystają z milionowych dotacji unijnych.

System finansowania, który ma towarzyszyć reformie, dodatkowo wzmacnia duże podmioty. Nawet 80 proc. środków pomocowych ma trafiać do największych graczy, podczas gdy mniejsze gospodarstwa mogą zostać pozbawione wsparcia. W efekcie rolnicy znajdą się pod presją finansową, zmuszeni do sprzedaży ziemi często poniżej jej rynkowej wartości.

Rząd argumentuje, że większe gospodarstwa są bardziej wydajne – według oficjalnych danych nawet o 25–30 proc. Krytycy wskazują jednak, że kryteria te mogą być skonstruowane w sposób eliminujący mniejszych producentów z rynku.

Planowana transformacja obejmuje także zmianę modelu produkcji rolnej. Priorytet ma zostać nadany uprawom eksportowym, takim jak kukurydza i słonecznik. Choć ma to zwiększyć wpływy dewizowe, eksperci ostrzegają przed skutkami ubocznymi – wzrostem cen żywności i ograniczeniem dostępności produktów na rynku krajowym.

Zmiany już teraz mają swoje konsekwencje społeczne. Spadek liczby rodzinnych gospodarstw prowadzi do wyludniania wsi, a byli właściciele ziemi coraz częściej stają się nisko opłacanymi pracownikami lub decydują się na emigrację.

Niepokój budzą także kwestie środowiskowe. Intensywna produkcja monokulturowa może przyspieszyć degradację gleby i pogłębić skutki suszy, które w regionie stają się coraz częstsze.

Coraz więcej obserwatorów zadaje więc pytanie, czy pod hasłem modernizacji nie kryje się model, w którym kluczowy zasób państwa – ziemia – trafia pod kontrolę polityczno-biznesowej elity. W kontekście nadchodzących wyborów stawka wydaje się wyjątkowo wysoka – chodzi nie tylko o władzę, ale o przyszłość całego węgierskiego rolnictwa.

FürgeHír

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com