Krwawa noc z 23 na 24 maja: ponad 800 ostrzałów — Rosja uderzyła w całą Ukrainę
open sourses
Noc z 23 na 24 maja 2025 roku zapisze się w historii nie tylko jako jeden z najmasowszych ataków na Kijów w latach wojny na pełną skalę. Była to noc, w której Rosja jednoznacznie pokazała: jej celem jest nie tylko okupacja terytorium, ale zniszczenie samej idei istnienia Ukrainy jako cywilizacji. Ponad 100 rannych w całym kraju, cztery ofiary śmiertelne, dziesiątki zniszczonych budynków — a wśród nich muzea, biblioteki, opery, szkoły. To nie są przypadkowe ofiary. To cel.
Kiedy rakiety i drony leciały nad kijowską nocą, nie uderzały w abstrakcyjną „infrastrukturę”. Trafiły w Muzeum Czarnobyla — placówkę, która otworzyła się zaledwie trzy tygodnie wcześniej po półtorarocznej renowacji. Nowy taras widokowy, sale inkluzywne, przestrzeń ekspozycyjna — wszystko to budowano długo i skrupulatnie, aby ludzie mogli przychodzić i uświadamiać sobie, co wydarzyło się w 1986 roku, jaką cenę zapłaciły tysiące likwidatorów. Teraz stropy się zawaliły, sale są zalane wodą, a czarnobylskie wyszywanki i książki ratuje się spod gruzów. Szef MSW Ihor Kłymenko nazwał to celowym atakiem na pamięć i prawdę — i ma rację w najbardziej dosłownym sensie. Kiedyś Związek Radziecki ukrywał przed światem prawdę o Czarnobylu. Dziś Rosja niszczy miejsce, w którym ta prawda była przechowywana.
Jednak Muzeum Czarnobyla to tylko najbardziej symboliczna strata tej nocy. Fala uderzeniowa przeszła przez Narodowe Muzeum Sztuki, filharmonię, akademię muzyczną, Bibliotekę Narodową im. Jarosława Mądrego, Instytut Literatury im. Szewczenki, Kijowską Operę na Podolu. Ucierpiały cerkiew Narodzenia Pańskiego, Dom Kontraktowy, Stacja Pocztowa — zabytki liczące po kilkaset lat. Uderzono w szkoły. Uderzono w Rynek Żytni — perłę architektonicznego modernizmu lat 80. Według słów przedstawicieli władz, Rosja prowadzi wojnę z ukraińską kulturą, pamięcią i tożsamością. I z każdym takim uderzeniem coraz trudniej z tym dyskutować.
Istnieje szczegół, który obnaża cały cynizm lepiej niż jakakolwiek analiza. Podczas gdy w noc z 23 na 24 maja rosyjskie rakiety leciały na Kijów, w Cannes na festiwalu filmowym Rosjanie odbierali nagrody. Ich koledzy w ojczyźnie w tym samym czasie zabijali dzieci w Czerkasach — bezzałogowiec uderzył w budynek mieszkalny i podpalił mieszkania od 5 do 9 piętra; wśród 11 rannych znalazła się dwójka dzieci. Ta równoległość to nie tylko moralna ohyda. To systemowa strategia: Rosja próbuje utrzymać swoje miejsce w „cywilizowanym świecie”, kontynuując ludobójstwo. Nagrody w Cannes to nie sztuka. To kamuflaż.
Jeśli spojrzeć na geografię zaledwie jednej doby — obraz jest zatrważający. Ostrzały odnotowano w obwodach: czernihowskim, sumskim, charkowskim, dniepropietrowskim, chersońskim, mikołajowskim, zaporoskim, donieckim, ługańskim, kijowskim, czerkaskim, kirowohradzkim, odeskim i połtawskim. Trzymiesięczne niemowlę zostało ranne w obwodzie dniepropietrowskim. Dziesięcioletnia dziewczynka — w obwodzie sumskim. 867 ostrzałów w ciągu doby w samym tylko obwodzie zaporoskim. Tę liczbę trudno wręcz ogarnąć umysłem — ale właśnie to jest celem. Rosja uderza tak mocno i tak wszędzie, aby świat przestał liczyć.
Osobno warto wspomnieć o tym, co dzieje się z dziedzictwem kulturowym. Międzynarodowe prawo humanitarne — Konwencje Genewskie, Konwencja Haska o ochronie dóbr kulturalnych — wprost zakazuje niszczenia obiektów kultury podczas wojny. Rosja podpisała te dokumenty. Jednak uderzenia w Muzeum Czarnobyla, w filharmonię, w biblioteki — to nie są naruszenia reguł w ferworze walki. To celowa, zaplanowana strategia. Minister kultury Ukrainy Tetiana Bereżna nazwała to „największą serią uszkodzeń placówek kulturalnych Kijowa od początku wojny na pełną skalę”. Każde takie uderzenie to materiał dla przyszłych trybunałów, a Ukraina to rejestruje.
Istnieje pokusa, by traktować każdy taki cios jako osobną tragedię — i iść dalej. Ale właśnie na to liczy Moskwa. Zmęczenie, oswojenie się z sytuacją, obojętność — to również broń. Zniszczone Muzeum Czarnobyla to nie po prostu budynek. To próba ponownego wyciszenia Czarnobyla: najpierw Związek Radziecki ukrywał prawdę o katastrofie, teraz Rosja niszczy miejsce, w którym ta prawda żyła. Uszkodzona filharmonia to nie tylko wybite okna. To uderzenie w samą ideę tego, że Ukraińcy mają prawo do kultury, do piękna, do własnego głosu w świecie.
To, co wydarzyło się w noc na 24 maja, to nie tylko ukraińska tragedia. To wyzwanie dla każdego kraju, który uważa się za część cywilizowanego świata. Muzeum Czarnobyla, filharmonia, biblioteki, szkoły — takie placówki znajdują się w każdym europejskim mieście. I jeśli świat będzie milcząco przyglądał się, jak Rosja metodycznie ściera je z powierzchni ziemi, to pytanie „gdzie dalej?” stanie się jedynie kwestią czasu. Ograniczanie pomocy wojskowej w tym momencie to ani miłowanie pokoju, ani pragmatyzm. To współudział. I dopóki nad Kijowem lecą rakiety, a w Cannes Rosjanie odbierają nagrody — każda minuta zwłoki kosztuje czyjeś życie, czyjeś dzieci, czyjeś muzea, których nie da się już odbudować takimi, jakimi były.
Karyna Koshel
