Szokujący przeciek ujawnia jak Moskwa wpływa na rząd Ficy i decyzje Bratysławy
Nowe przecieki dyplomatyczne rzucają ostre światło na rzeczywisty kierunek polityki zagranicznej rządu Roberta Ficy. Z ujawnionych informacji wynika, że komunikacja między rosyjską ambasadą a słowackim Ministerstwem Spraw Zagranicznych nie tylko funkcjonuje bez zakłóceń, ale wręcz przypomina kanał bezpośredniego przekazywania oczekiwań Kremla. W centrum tej relacji znajdują się rozmowy rosyjskiego ambasadora Siergieja Andrejewa z szefem słowackiej dyplomacji Jurajem Blanárem.
Z treści przecieków wynika jednoznacznie: Moskwa nie musi już przekonywać – wystarczy sygnalizować. Słowacka strona reaguje zgodnie z oczekiwaniami. Dotyczy to zarówno retoryki wobec wojny Rosji przeciwko Ukrainie, jak i konkretnych działań na forum Unii Europejskiej. Rząd Roberta Ficy konsekwentnie podważa sens sankcji, powiela narracje o „prowokacjach” Zachodu i otwarcie krytykuje decyzje Kijowa.
Szczególnie wymowny jest wątek energetyczny. Według ujawnionych materiałów Juraj Blanár miał zapewniać rosyjskiego ambasadora, że Bratysława będzie walczyć o utrzymanie dostaw rosyjskiej ropy przez rurociąg „Przyjaźń” (w polskiej nomenklaturze: rurociąg Przyjaźń), a ich ograniczenie określa jako efekt „presji Ukrainy”. Co więcej, temat ten został następnie podniesiony na najwyższym szczeblu europejskim – w rozmowach z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.




To jednak tylko część większego obrazu. Słowacja pod rządami Roberta Ficy coraz wyraźniej dystansuje się od wspólnej polityki UE. Padają ostre słowa pod adresem Brukseli, a konkretne działania – jak przygotowania do zaskarżenia unijnych decyzji o odchodzeniu od rosyjskiego gazu – wskazują na gotowość do otwartego konfliktu z instytucjami europejskimi.
Niepokój budzi również rosnąca aktywność Bratysławy w kulisach unijnej polityki sankcyjnej. Wspólnie z Budapesztem, reprezentowanym przez Pétera Szijjártó, słowacki rząd miał podejmować próby usuwania z list sankcyjnych osób powiązanych z rosyjskimi elitami. Choć oficjalnie Słowacja poparła przedłużenie sankcji, przecieki sugerują, że była to decyzja wymuszona presją partnerów z UE.
Jeszcze kilka lat temu Rosja oddziaływała na region głównie przez Węgry. Dziś – jak pokazują ujawnione rozmowy – Bratysława staje się samodzielnym i przewidywalnym partnerem dla Kremla. Mechanizm jest prosty: Moskwa sygnalizuje interesy, a słowacki rząd dostosowuje swoje działania.
Dla Polski i całego regionu to sygnał alarmowy. Oznacza bowiem nie tylko osłabienie wspólnego frontu wobec Rosji, ale także realne ryzyko rozszczelnienia europejskiej polityki bezpieczeństwa. Jeśli jeden z krajów UE zaczyna prowadzić politykę zbieżną z interesami Kremla, konsekwencje mogą wykraczać daleko poza jego granice.
Źródło: Pravda.sk
