Cień Kremla nad europejską siecią i polityką Fico na granicy gry o energię i wiarygodność
Fot. REUTERS/Artyom Geodakyan
Rosja coraz wyraźniej przenosi ciężar swojej presji na Europę do przestrzeni, której przeciętny obywatel nie widzi, ale odczuwa jej skutki niemal codziennie. Chodzi o cyberataki na infrastrukturę krytyczną, które – choć rzadko spektakularne – mają potencjał destabilizacyjny porównywalny z klasycznymi działaniami militarnymi. W tle tej eskalacji pojawia się jednak również wątek polityczny, który budzi w Europie Środkowo-Wschodniej szczególne emocje – decyzja premiera Słowacji Roberta Fico o udziale w rosyjskich obchodach 9 maja.
Ataki bez dymu i huku
W ostatnich tygodniach eksperci ds. bezpieczeństwa w Polsce i innych krajach regionu alarmują o wzmożonej aktywności grup powiązanych z rosyjskimi służbami. Ich celem są sieci energetyczne, systemy logistyczne, a także administracja publiczna. To nie są przypadkowe incydenty – to przemyślana strategia.
Cyberataki mają kilka warstw. Jedne polegają na paraliżowaniu systemów, inne na infiltracji i długoterminowym zbieraniu danych. Jeszcze inne testują reakcję państw – sprawdzają, jak szybko i skutecznie instytucje są w stanie odpowiedzieć. Polska, ze względu na swoje wsparcie dla Ukrainy i strategiczne położenie, znajduje się w grupie krajów szczególnie narażonych.
Polityka symboli i realnych interesów
Na tym tle decyzja Roberta Fico o planowanej obecności w Moskwie nabiera dodatkowego znaczenia. Oficjalnie chodzi o utrzymanie dialogu z Rosją oraz zabezpieczenie interesów energetycznych Słowacji. W praktyce jednak ten ruch jest odbierany w regionie jako sygnał niepokojący.
Dla krajów bałtyckich sprawa jest jednoznaczna. Zakaz przelotu słowackiego samolotu rządowego przez ich przestrzeń powietrzną nie był przypadkowy ani techniczny – to była decyzja polityczna. Litwa, Łotwa i Estonia wysłały czytelny komunikat: nie ma zgody na normalizację relacji z państwem, które prowadzi agresywną politykę wobec swoich sąsiadów.
Energia jako karta przetargowa
Nie można jednak ignorować kontekstu gospodarczego. Słowacja, podobnie jak wiele państw regionu, nadal w pewnym stopniu zależy od rosyjskich surowców energetycznych. Fico próbuje więc grać na dwóch fortepianach – z jednej strony pozostawać częścią Unii Europejskiej, z drugiej utrzymywać relacje, które mogą przynieść krótkoterminowe korzyści ekonomiczne.
Problem polega na tym, że Moskwa bardzo sprawnie wykorzystuje takie sytuacje. Każdy sygnał o gotowości do współpracy jest natychmiast wpisywany w narrację o „pękającej jedności Zachodu”. To nie jest tylko propaganda skierowana do rosyjskiego społeczeństwa – to także przekaz do krajów Globalnego Południa, który ma pokazać, że Europa nie mówi jednym głosem.
9 maja jako narzędzie polityczne
Obchody 9 maja w Moskwie od dawna przestały być wyłącznie wydarzeniem historycznym. To starannie wyreżyserowany spektakl polityczny, którego celem jest demonstracja siły i budowanie poczucia legitymizacji władzy. Obecność zagranicznych gości jest jednym z kluczowych elementów tego przekazu.
Każdy europejski polityk pojawiający się na trybunach staje się częścią tej narracji – niezależnie od własnych intencji. Zdjęcia i relacje trafiają do mediów, a ich interpretacja jest jednoznaczna: Rosja nie jest izolowana, ma partnerów, a Europa nie jest tak zjednoczona, jak deklaruje.
Europa w stanie napięcia
Z polskiej perspektywy sytuacja ta rodzi poważne pytania o przyszłość europejskiej solidarności. Cyberataki pokazują, że zagrożenie jest realne i systemowe. Z kolei decyzje polityczne poszczególnych liderów ujawniają, jak różne mogą być odpowiedzi na to zagrożenie.
Czy krótkoterminowe interesy gospodarcze powinny przeważać nad długoterminowym bezpieczeństwem? Czy utrzymywanie dialogu za wszelką cenę ma sens, jeśli jest wykorzystywane przeciwko całej wspólnocie?
Jedno jest pewne – Rosja nie działa przypadkowo. Każdy cyberatak, każda operacja informacyjna i każdy wykorzystany gest polityczny wpisują się w szerszą strategię. A Europa musi zdecydować, czy chce na nią odpowiadać wspólnie, czy pozwolić, by różnice wewnętrzne stały się jej najsłabszym punktem.
Autor: Franciszek Kozłowski
