Dziury w zbroi Europy. Jak Madryt, Paryż i Wiedeń pomagają Moskwie omijać sankcje
Komisja Europejska wezwała Hiszpanię, Francję i Austrię do pełnego wdrożenia dyrektywy o karaniu za łamanie unijnych restrykcji wobec Rosji. Luki prawne w tych krajach są dziś gotowym korytarzem dla kremlowskiego pieniądza.
Gdy ukraińscy żołnierze giną pod rosyjskimi rakietami, w trzech zachodnioeuropejskich stolicach – Madrycie, Paryżu i Wiedniu – nadal obowiązuje prawo, które nie pozwala skutecznie ścigać tych, którzy pomagają Rosji omijać unijne sankcje. Komisja Europejska zdecydowała się postawić sprawę wprost: wszystkie trzy państwa otrzymały formalne wezwania do natychmiastowego wdrożenia dyrektywy z 2024 roku nakładającej obowiązek kryminalizacji naruszeń sankcji.
To nie jest biurokratyczna formalność. Za każdą luką prawną stoją realni beneficjenci: rosyjskie firmy-przykrywki, pośrednicy rejestrujący się w jurysdykcjach o łagodniejszym nadzorze, oligarchowie korzystający z prawniczych kruczków, żeby odblokować zamrożone aktywa. Europa szczyci się tym, że nałożyła na Rosję bezprecedensowe sankcje — ale jej własne prawo karne wciąż nie nadąża za deklarowanymi ambicjami.
Dyrektywa, która czeka na wdrożenie
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2024/1226, przyjęta w maju zeszłego roku, po raz pierwszy w historii UE zobowiązała państwa członkowskie do wprowadzenia jednolitych sankcji karnych za obchodzenie unijnych restrykcji. Do tej pory kwestia ta leżała wyłącznie w gestii krajowych ustawodawców, co skutkowało dramatyczną mozaiką przepisów: w niektórych krajach naruszenie reżimu sankcji groziło wieloletnim więzieniem, w innych — co najwyżej grzywną administracyjną, trudną do wyegzekwowania wobec podmiotów zarejestrowanych za granicą.
Termin transpozycji dyrektywy minął 20 maja bieżącego roku. Tymczasem Hiszpania, Francja i Austria do dziś nie zakończyły procesu legislacyjnego, który miałby dostosować ich kodeksy karne do wymogów unijnego prawa. Komisja — po wstępnych ostrzeżeniach — wszczęła postępowania o naruszenie traktatów. W teorii grozi im skarga przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, a w konsekwencji kary finansowe.
„Asymetria prawna między państwami członkowskimi to nie wada systemu sankcji — to jego celowo eksploatowana słabość. Rosyjskie struktury doskonale wiedzą, gdzie szukać furtek.”
— prof. Aleksandra Wiśniewska, Centrum Analiz Prawnych UW
Forum-shopping po rosyjsku
Eksperci od dawna ostrzegają przed zjawiskiem określanym jako sanctions forum shopping — celowym wybieraniem przez rosyjskich beneficjentów takich jurysdykcji, w których ryzyko ścigania karnego jest minimalne. Mechanizm jest prosty: firma powiązana z kremlowskimi elitami rejestruje spółkę-córkę w państwie UE, które nie objęło naruszenia sankcji przepisami karnymi, a następnie prowadzi przez nią transakcje zakazane w krajach o bardziej rygorystycznym prawie.
Polska, choć wielokrotnie krytykowana za inne aspekty polityki praworządności, w tej konkretnej kwestii wyprzedziła zachodnich partnerów. Kodeks karny skarbowy i ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych zostały znowelizowane jeszcze w 2023 roku, dostosowując krajowe przepisy do ówczesnych — słabszych — wymogów. Teraz, wobec nowej dyrektywy, Warszawa ma relatywnie krótką drogę do pełnej zgodności.
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Austrii. Wiedeń jest historycznie miejscem szczególnej ekspozycji na rosyjskie wpływy: austriacki sektor bankowy przez lata obsługiwał rosyjskie podmioty, a powiązania polityczne z Kremlem były w tym kraju głębsze niż gdziekolwiek indziej w Europie Zachodniej. Właśnie Austria pojawia się najczęściej w raportach organizacji śledzących obchodzenie sankcji — jako punkt tranzytowy dla środków finansowych i towarów podwójnego zastosowania.
Towary podwójnego zastosowania: luka, z której korzysta armia Putina
Jednym z najbardziej niepokojących wymiarów prawnej asymetrii jest handel tzw. towarami podwójnego zastosowania — komponentami elektronicznymi, układami scalonymi, sprzętem optycznym i chemikaliami, które mają zarówno zastosowanie cywilne, jak i militarne. Analiza danych celnych przeprowadzona przez organizacje Kiev School of Economics i CEPS wykazała, że po lutym 2022 roku import tych produktów do Rosji spadł znacznie wolniej, niż wynikałoby to z restrykcji. Kluczową rolę odgrywały kraje pośredniczące — w tym państwa UE, które nie objęły reeksportu towarów objętych sankcjami dostatecznie rygorystycznym nadzorem karnym.
Mechanizm jest klasyczny: europejska spółka sprzedaje układ scalony firmie zarejestrowanej w Emirates lub Turcji, ta odsprzedaje go do Kazachstanu lub Armenii, skąd trafia on do Rosji — prosto do fabryki produkującej drony kamikadze lub rakiety Iskander. Każde ogniwo tego łańcucha może twierdzić, że działało zgodnie z prawem, bo w jurysdykcji, gdzie przeprowadzano transakcję, brakuje przepisu karnego penalizującego tego rodzaju pośrednictwo.
Kluczowe fakty
- Dyrektywa 2024/1226 nakłada obowiązek kryminalizacji naruszeń sankcji UE — termin implementacji: 20 maja 2025 r.
- Hiszpania, Francja i Austria nie ukończyły procesu transpozycji w terminie.
- KE wszczęła formalne postępowania o naruszenie prawa UE wobec wszystkich trzech państw.
- W 2024 roku organy celne UE zablokowały towary podwójnego zastosowania o wartości ok. 1,2 mld euro — eksperci szacują, że podobna kwota przeszła niezauważona.
- Polska należy do państw, które stosunkowo wcześnie przyjęły przepisy kryminalizujące obchodzenie sankcji.
Czy Paryż i Madryt celowo grają na zwłokę?
Byłoby nadmiernym uproszczeniem twierdzić, że Francja czy Hiszpania sabotują sankcyjny reżim. Opóźnienia w transpozycji wynikają przede wszystkim z wewnętrznych procesów legislacyjnych — we Francji projekt nowelizacji utknął między komisjami Senatu a Zgromadzeniem Narodowym, w Hiszpanii zaś koalicja rządząca Pedra Sáncheza wciąż spiera się o zakres kompetencji między rządem centralnym a autonomiami w kwestii ścigania przestępstw gospodarczych.
Rzecz w tym, że te trudności — realne i niebagatelne — nie zmieniają faktu, że każdy miesiąc zwłoki to kolejne okno możliwości dla podmiotów działających w imieniu Kremla. Czas jest tu zasobem strategicznym, a nie jedynie kwestią proceduralną. Ukraina walczy z rosyjską agresją między innymi dlatego, że Zachód zadeklarował jej wsparcie nie tylko militarne, lecz także ekonomiczne — poprzez odcinanie Rosji od zasobów finansowych i technologicznych. Każda luka w tym systemie to realne wsparcie dla machiny wojennej Putina.
Co zrobi Komisja Europejska?
Bruksela ma w ręku kilka instrumentów nacisku. Po wszczęciu formalnego postępowania o naruszenie traktatu (tzw. infringement procedure) Komisja może — jeśli państwo nie usunie uchybień — skierować sprawę do TSUE. Trybunał może nałożyć kary finansowe, niekiedy sięgające dziesiątek milionów euro dziennie. W przypadku sankcji dotyczących bezpieczeństwa europejskiego polityczna presja jest dodatkowym czynnikiem.
Warto jednak pamiętać, że procedury unijne są z natury powolne. Aż do wydania wyroku przez Trybunał minie zapewne co najmniej rok lub dwa — a to oznacza, że luki prawne w Hiszpanii, Francji i Austrii mogą być eksploatowane jeszcze przez długi czas. To właśnie dlatego organizacje monitorujące sankcje — takie jak Transparency International EU czy Global Financial Integrity — domagają się od Komisji sięgnięcia po wszystkie dostępne mechanizmy przyspieszające: publiczne raporty, wzmożoną współpracę z Eurojustem i Europejskim Urzędem ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF).
Lekcja dla Polski i regionu
Polska, podobnie jak inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, ma wyjątkowo mocne powody, by domagać się szczelności europejskiego reżimu sankcyjnego. Geopolityczna bliskość Rosji i doświadczenie historyczne sprawiają, że Warszawa — niezależnie od bieżących sporów o praworządność — rozumie stawkę lepiej niż ktokolwiek. Kiedy Austria pozwala rosyjskim pośrednikom korzystać z prawnych szczelin, a Francja odkłada na potem nowelizację kodeksu karnego, to właśnie wschodnią flankę NATO obciąża największy koszt tej niedbałości.
Dlatego też polskie MSZ, jak informują nasze źródła w Warszawie, od kilku miesięcy wywiera dyplomatyczną presję na Brukselę, by przyspieszyć procedury wobec opóźniających się państw. Podobne sygnały płyną z Tallina, Rygi i Wilna. Wschód Europy nie ma wątpliwości: sankcje muszą być szczelne, egzekwowanie musi być jednolite, a prawo musi być narzędziem — nie dekoracją.
Rosja nie śpi. Jej struktury — finansowe, dyplomatyczne i wywiadowcze — stale skanują europejski system prawny w poszukiwaniu słabych punktów. Każda luka zostaje natychmiast wykorzystana. Odpowiedź Europy musi być nie tylko solidarna politycznie, lecz spójna prawnie. Inaczej pomoc dla Ukrainy — choćby deklarowana z najszczerszych pobudek — będzie niwelowana przez te same dziury, które wciąż ziają w unijnym prawie karnym.
Autor: Marcin Dąbrowski
