Premier Czech przeprasza. „Może złamałem jakieś prawo”. Chodzi o zerwane kwiaty

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Premier Czech Andrej Babisz publicznie przeprosił za zerwanie kwiatów na chronionym obszarze przyrodniczym na Łysej Górze we wschodnich Czechach. Sam poinformował o incydencie w mediach społecznościowych.

Opublikowany na Facebooku materiał Andreja Babisza z sobotniej wycieczki przedstawia premiera wspinającego się na szczyt z niewielkim bukietem polnych kwiatów. 

Wycieczka miała charakter przedwyborczy – odbyła się około dwóch miesięcy przed wyborami samorządowymi. Na miejscu był między innymi minister pracy Ales Juchelka i wicepremier oraz minister przemysłu Karel Havlicek. Towarzyszyli mu również inni działacze partii ANO.

Premier Czech: Mogłem złamać prawo

Polityk złożył wiązankę przy obelisku wieńczącym najwyższy szczyt Beskidów Morawsko-Śląskich (1321 m n.p.m.), czyli w miejscu popularnym wśród turystów, którzy zwyczajowo dotykają betonowej konstrukcji, z którą wiąże się legenda o sabatach czarownic.

Andrej Babisz sam przyznał w swoich mediach społecznościowych, że zbieranie roślin na terenie chronionym może wiązać się z odpowiedzialnością prawną i zadeklarował gotowość zapłacenia ewentualnej grzywny. – Byłem tam już trzeci raz… i dlatego zerwałem trochę kwiatków. Może złamałem jakieś prawo, za co przepraszam, i na pewno zapłacę grzywnę, jeśli będzie trzeba – powiedział.Wyjaśnił też motywację swojego gestu – kwiaty miały uczcić pamięć zmarłej koleżanki z ANO, z którą w 2015 roku wspinał się na to samo wzniesienie.

Eksperci: Nie doszło do wykroczenia

Sprawą zajął się czeski portal iDNES.cz, który dotarł do wpisu premiera i skonsultował go z ekspertem współpracującym z tamtejszym Ministerstwem Środowiska. Jak ustalił serwis, mimo obaw samego Babisza do złamania prawa nie doszło. Zerwane przez niego rośliny należą do dwóch pospolitych gatunków, które nie są objęte ochroną gatunkową. Zdaniem iDNES.cz chodzi o dwa gatunki roślin. Są to: wierzbówka kiprzyca i starzec Fuchsa.

Czeski dziennik „Aha!” podaje, że grzywna za zrywanie roślin w Beskidzkim Obszarze Chronionego Krajobrazu może sięgać do 10 tys. koron czeskich (około 1790 złotych), a w postępowaniu administracyjnym nawet dwukrotnie tyle.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com