Amerykańscy marines dołączają do operacji NATO na Bałtyku. To odpowiedź na rosyjską dywersję

Stany Zjednoczone skierują w rejon Morza Bałtyckiego specjalistyczny pododdział Korpusu Piechoty Morskiej. Amerykańscy marines mają pomóc w obserwacji stref przybrzeżnych.

Zespół, składający się z blisko pięćdziesięciu żołnierzy 2. Batalionu Rozpoznawczego wesprze sojuszniczą inicjatywę Baltic Sentry. Na co dzień stacjonują oni w bazie Camp Lejeune w Karolinie Północnej, obecnie przebywają w Europie.

Wykorzystamy unikalne zdolności amerykańskich marines

Operacja na Bałtyku ma na celu wzmocnienie czujności i bezpieczeństwa w regionie, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony krytycznej infrastruktury podwodnej. Działania te, koordynowane przez sojuszników z Europy pod auspicjami Dowództwa Sił Połączonych NATO w Brunssum oraz Dowództwa Morskiego, opierają się na zaawansowanym rozpoznaniu taktycznym i współpracy z siłami państw nadbałtyckich. Amerykanie będą operować ramię w ramię z fińską Brygadą Przybrzeżną.Kluczowym elementem misji amerykańskich marines będzie wykorzystanie ich unikalnych zdolności w zakresie zaawansowanej obserwacji stref przybrzeżnych. Żołnierze będą używać między innymi małych bezzałogowych systemów powietrznych oraz nowoczesnych sensorów litoralnych, a zbierane przez nich dane wywiadowcze trafią bezpośrednio do wspólnego systemu operacyjnego Sojuszu. 

– Nasz udział w Baltic Sentry pokazuje zdolność Korpusu Piechoty Morskiej do szybkiego rozmieszczania specjalistycznych zdolności tam, gdzie są najbardziej skuteczne – podkreślił generał dywizji Daniel Shipley, dowódca U.S. Marine Corps Forces w Europie i Afryce, cytowany przez amerykański Departament Wojny.

Dodał również, że ścisła kooperacja z fińskimi oddziałami ma na celu płynne działanie i zwiększenie gotowości do „przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym w regionie Bałtyku”. Znaczenie amerykańskiego wkładu technologicznego docenił także kapitan Johan Tillander, szef operacji dowództwa fińskiej marynarki wojennej, uznając amerykańskie wsparcie za idealne uzupełnienie lokalnego obrazu sytuacyjnego. Operacja ma kluczowe znaczenie dla zabezpieczenia bałtyckich szlaków transportowych.

Pokłosie rosyjskiej dywersji

Skierowanie amerykańskich sił zbrojnych to swego rodzaju reakcja na serię incydentów na Morzu Bałtyckim i w strefie powietrznej nad tym akwenem. 14 września w pobliżu duńskich wybrzeży rosyjski okręt wojenny wdał się w niebezpieczną konfrontację ze śmigłowcem zwiadowczym z Danii. Według doniesień z Kopenhagi w kierunku maszyny wystrzelono flary ostrzegawcze, co wywołało kryzys dyplomatyczny i wzajemne zarzuty o prowokacje.

Do regularnych incydentów dochodzi również u wybrzeży Polski. Pod koniec września polskie myśliwce F-16 przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 niecałe 40 kilometrów od krajowego brzegu, co, jak zauważył minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, wpisuje się w stałą strategię Moskwy testowania czujności wschodniej flanki NATO.

Z danych Dowództwa Operacyjnego wynika, że liczba podobnych misji przechwytujących wzrosła w ostatnim czasie o ponad 250 procent. Dodatkowy niepokój wzbudziło niedawne znalezienie na plaży pod Jarosławcem w województwie zachodniopomorskim rosyjskiego drona typu Gerbera, który najprawdopodobniej przypłynął z wód międzynarodowych po utracie kontroli podczas rosyjskich manewrów. Choć dron miał głowicę z materiałem wybuchowym i zapalnikiem, nie stworzył bezpośredniego zagrożenia dla terytorium RP.

Źródło: gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[ngd-single-post-view id="post_id"]
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com