Wyniki wyborów w Czeczenii. Ramzan Kadyrow miał zdobyć niemal 100 procent głosów
Dotychczasowy lider Czeczenii Ramzan Kadyrow po raz kolejny wygrał wybory na przywódcę tej autonomicznej republiki w składzie Federacji Rosyjskiej. Według oficjalnych danych po przeliczeniu wszystkich protokołów polityk uzyskał 99,85 procent głosów.
Dotychczasowy lider Czeczenii Ramzan Kadyrow po raz kolejny wygrał wybory na przywódcę tej autonomicznej republiki w składzie Federacji Rosyjskiej. Według oficjalnych danych po przeliczeniu wszystkich protokołów polityk uzyskał 99,85 procent głosów.
Symboliczni kontrkandydaci i deklaracje Kadyrowa
Dla zachowania pozorów procedury wyborczej na listach znaleźli się dwaj inni kandydaci: Ismail Denilchanow z partii Sprawiedliwa Rosja oraz Chalid Nakaew z Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF). Obaj uzyskali po zaledwie 0,05 procent głosów.
Kandydata popieranego przez państwową partię Jedna Rosja bezpośrednio wsparł prezydent Władimir Putin. Sam Kadyrow próbował jednak kreować przed wyborami fałszywą narrację o braku chęci ubiegania się o reelekcję.
– Jestem jednak zmuszony do udziału w wyborach. Jestem pewien, że ludzie to poprą – wspomniał w lipcu Ramzan Kadyrow, przywódca Czeczenii. Dodał również, że „wybrałby innego kandydata”.
Wybory do Dumy i brak niezależnej opozycji
Głosowanie w Czeczenii odbywało się równolegle z ogólnorosyjskimi wyborami do Dumy Państwowej, w których rządząca ugrupowanie Jedna Rosja zdobyło 57,54 procent głosów. Do parlamentu weszły wyłącznie formacje całkowicie lojalne wobec władz na Kremlu.
Przedstawiciele międzynarodowych instytucji i analitycy zwracają uwagę na całkowite zdławienie wolności politycznej w Rosji. Żadna opozycyjna partia nie została dopuszczona do udziału w wyścigu wyborczym. Rosyjski Sąd Najwyższy odrzucił m.in. apelację antywojennej partii Jabłoko, która według sondaży miała szansę na przekroczenie progu wyborczego.
Brak realnej opozycji, represje wobec przeciwników politycznych oraz pełna kontrola nad przekazem medialnym pozwalają Kremlowi stwarzać pozory społecznego poparcia dla dalszej eskalacji konfliktu i drastycznego zwiększania nakładów na cele militarne.
Przebieg głosowania spotkał się ze zdecydowaną krytyką ze strony państw zachodnich oraz Unii Europejskiej, która zwróciła uwagę na brak zaproszenia dla zagranicznych obserwatorów z OBWE.
Źródło: gazeta.pl
